Don Jon

O tym filmie napisały już prawie wszystkie filmowe blogi które czytuję (a czytuję naprawdę wiele z nich…). Ja też o Don Jonie pamiętałam i chcę zobaczyć kliknęłam na filmwebie na długo przed jego premierą.

Ponieważ grudniowy czas przeleciał mi przez palce dopiero Święta i kilka godzin wolnego czasu sprawiły że film mogłam obejrzeć, przetrawić i wystukać o nim kilka słów.

Jeżeli kochacie Josepha Gordon-Levitta z 500 Days of Summer (pisałam) czy 50/50 (też pisałam) i spodziewacie się po raz kolejny tego samego uroczego chłopczyka – nie oglądajcie tego filmu.

Mówię serio – nie oglądajcie.

50-50-head

Znana wszystkim, wcześniejsza odsłona Josepha Gordona – Levitta czyli świetne „50/50” –> Czytaj dalej

Joseph w swoim debiucie reżyserskim pokazał, że może stworzyć skrajnie inną postać niż te, które grywał wcześniej. Don Jon jest pewnym siebie chłopakiem, który co niedzielę spowiada się z tego ile razy oglądał film pornograficzny oraz utrzymywał kontakty seksualne z różnymi kobietami, a później je rodzinny obiad. W wolnej chwili chodzi na siłownię, bo dba o swoje ciało. Uwielbia sprzątać mieszkanie, szanuje swój samochód, uczy się w wieczorowej szkole, a w klubie żadne dziewczę mu się nie oprze.
Ogląda porno, bo jest facetem. Przecież każdy facet ogląda.
Jakby chciał to mógłby przestać.
Tylko nie chce.
 
Don Jon
Choć moim zdaniem, scenariuszowi wyraźnie czegoś brakowało, to byłam pod ogromnym wrażeniem przemyślanej reżyserii. Gordon-Levitt stworzył film o spójnym, dość charakterystycznym stylu. Szybki i błyskotliwy montaż, pierwszoosobowa narracja, ciągle powracające motywy, ujęcia, pętle i równomierny rytm… Do tego nie boi się wytknąć kilku drobnostek współczesnemu społeczeństwu oraz drwi z popkultury i presji jaką na nas nakłada.
Bo przecież każdy z nas musi się zakochać, a większość wyobrażenie o związkach buduje na podstawie komedii romantycznych (cóż za złośliwość panie Gordon-Levitt w tej kwestii…). Biegamy do kościoła, klepiemy pacierze, gapimy się tępo w telewizor gdzie lecą reklamy fast foodów z roznegliżowanymi panienkami… Zamiast miłości mamy seks, a tak naprawdę seks też jest beznadziejny więc mamy porno. W pornosach przynajmniej wszystko wygląda jakoś tak… lepiej (?).
 
Don Jon
Josephowi w filmie partneruje Scarlett Johansson. Postać Barbary specjalnie została napisana z myślą o tej aktorce, która – muszę przyznać – spisała się znakomicie. Jon poznaje Barbarę w klubie (gdzieżby indziej). Nie udaje mu się zaciągnąć ją do łóżka po kilku godzinach znajomości i dziewczyna znika mu z oczu. On – przy pomocy znajomych i portalu społecznościowego (wyraźnie było napisane – facebook!) odnajduje ją i umawia się na lunch. Pierwsza nasza myśl? Dziewczyna zmieni tego pornoholika!
 Don Jon
Scarlett wydaje się być ładna, grzeczna, inteligentna, sprytna… Jednak razem z upływem czasu ekranowego przemienia się (a może od początku taka była, tylko nie chcieliśmy tego zobaczyć?) w obleśną despotkę i szantażystkę, która zamiast wysłuchać stawia na swoim i krytykuje.
W całej historii pojawia się oczywiście wybawicielka – Esther (Julianne Moore), która pokaże Jonowi lepszą stronę życia. Film kończy się jak bajka, którą Joseph wcześniej tak cudownie wyśmiewał. To jest dopiero naiwne… Szkoda.

Don Jon

Film jest zakwalifikowany jako komedia i dramat. Mnie bardziej zasmucił niż rozbawił. Zabawa ujęciami, dźwiękiem… wszystko fajnie, ale bardziej przeraża malujący się na twarzach bohaterów ten brak… właśnie – już nawet ciężko stwierdzić czego brakuje im najbardziej.

3 thoughts on “Don Jon

  1. Patryk Karwowski pisze:

    Film zdecydowanie nie powinien zaliczyć się do gatunku komedii (chociaż podejrzewam że to sposób na wyciągnięcie paru dodatkowych ludzi do kina). Don Jon jest genialny, jest smutny, prawdziwy, optymistyczny dla jednych i pesymistyczny dla drugich. Pokazuje świat lalek, w którym świat różu, titanica i braku detergentów będzie trwał jeszcze długo, aż do jakiegoś tragicznego finału. Pokazuje świat macho. W którym jest światełko w tunelu, żeby poznać prawdziwą miłość. Tu nie chodzi o wiek i doświadczenie partnerki. Chodzi o jej bliznę na sercu. Tylko w ten sposób, gdy serce wciąż krwawi i płacze na przemian, jest w stanie zainteresować? pobudzić? zaintrygować? zakochać na nowo. Świetny film.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s