The Butler

2 godziny i 12 minut (ostatnio bardzo mocno zwracam uwagę na czas trwania filmu…).
Po pierwszej godzinie oglądania mam ochotę nieustannie przewijać film (to też jest jakiś wyznacznik…). Nie mogę powiedzieć: tak, jestem znudzona, ale zdecydowanie czegoś zaczyna mi brakować…

Kamerdyner to jedna z tych produkcji, która nie mogła nie odnieść sukcesu w USA. Film pewnie zbierze kilka nagród (nie chcę brzmieć jak wyrocznia, ale wyczuwam nominacje do Oscarów mimo dość niewielkich walorów artystycznych…), odbije się echem w prasie, ale za rok nikt o nim nie będzie pamiętał. Nie da się powstrzymać myśli o tym, że powstał z typowo polityczno-społeczno-edukacyjnych pobudek i z myślą o masówce i sukcesie kasowym. Lee Daniels (reżyseria) chciał streścić kilkadziesiąt lat historii Stanów Zjednoczonych, ale nie mając wystarczająco dużo czasu zaledwie dotknął kilku wydarzeń i kilku problemów nie pozwalając im na odpowiednie rozwinięcie i kontakt z widzem.
the-butler-02
 
Narratorem i głównym bohaterem jest Cecil Gaines (Forest Whitaker), człowiek który urodził się i wychował na plantacji bawełny. To tam nauczono go jak być dobrym, niewidzialnym służącym. W pewnym momencie Cecil postanawia ruszyć w wielki świat i choć po drodze czeka go głód i chłód to trafia jako kamerdyner do jednego z hoteli, gdzie zaczyna swoją karierę.
Wypatrzony jako kamerdyner ekskluzywnego hotelu w Waszyngtonie Gaines dostaje propozycję pracy w Białym Domu, co jest już główną osią fabularną. Onieśmielony, lekko przerażony i niepewny zaczyna spacer w labiryncie korytarzy, podaje herbatę prezydentowi podczas gdy on zajęty jest dyskusją ze swoimi doradcami, a późnym wieczorem wraca do domu gdzie czeka na niego żona i dwóch synów…
THE BUTLER

Film jest pełen epizodów, które w pewnym momencie stają się ważniejsze niż sam Gaines i jego historia. Zbyt wiele pobocznych wątków przysłania głównego bohatera, co moim zdaniem niszczy pewną… zwięzłość fabularną.
Między innymi – celowo i usilnie skonstruowany wątek syna – Louisa (David Oyelowo), który zaczyna współpracować z grupą zwolenników Martina Luthera Kinga. Choć epizod ściska serce (tak miało być…) to jest rażąco tendencyjnym zabiegiem.
Kolejną sprawą są gwiazdorskie występy, którymi okraszona jest cała historia. W roli żony Gainsa świetna Oprah Winfrey, John Cusack – Richard Nixon, Jane Fonda – Nancy Reagan, Alan Rickman – Ronald Reagan czy Robin Williams jako Eisenhower. Oni wszyscy sprawili się naprawdę znakomicie, jednak kilka minut, które mieli to zbyt mało na zbudowanie interesujących kreacji. Ile więcej mocy dałyby rozmowy i zderzenie każdej z tych postaci z rolą Whitakera!
Lee Daniels' The Butler

Na koniec, tak sobie myślę, że fabuła którą Daniels chciał pokazać światu nie jest zła w sensie fabularnym tylko technicznym. Owszem, warto mówić o historii nierówności rasowej w Stanach. To ważny temat, wart opowiedzenia i uświadomienia masowemu odbiorcy… ale z mojego punktu widzenia coś w tej produkcji nie zagrało.

Może gdyby z historii Cecila Gainesa zrobić serial? Wtedy, mając do dyspozycji wystarczająco dużo czasu twórcy mogliby skupić się na każdej postaci z osobna, umieścić mnóstw wątków, wyraźnie pokazać tło społeczne i tempo przemian. Film wymaga innej konstrukcji która przy tak rozbudowanej materii nie miała prawa się sprawdzić…
Może rzeczywiście to byłoby dobre rozwiązanie dla tej historii, która w Kamerdynerze została krzywdząco pokazana w telegraficznym skrócie.

Szkoda, a potencjał był ogromny.

2 thoughts on “The Butler

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s