The Wolf of Wall Street

Scorsese nie boi się zrobić filmu z rozmachem. Możecie zapytać – jakim rozmachem? Żadnych spektakularnych efektów specjalnych, wybuchów, latających rekinów i innych… Gdzie tu rozmach?
Już wam mówię… Rozpylony w powietrzu.

Tytułowy Wilk to Jordan Belfort (historia oparta na faktach), złote dziecko Wall Street i spełnienie american dream. Jako młody pracownik zaczął karierę w dużej firmie. Kiedy tylko zdał egzamin na maklera – nadszedł krach na giełdzie i Jordan został zwolniony. Belfort jednak dzięki odrobinie kreatywności i determinacji postanawia zacząć od zera i zarabiać na urabianiu klientów i sprzedaży akcji śmieciowych spółek przeciętnym robotnikom. Szybko pojmuje, że bardziej opłaca się w sposób kreatywny sprzedawać większą ilość akcji tym bogatszym… i w krótkim czasie dorabia się rezydencji, białego ferrari, jachtu i nowej żony – modelki.

Choć w prasie zostaje opisany jako krętacz, który po trupach pnie się na szczyt to zamiast stracić zaufanie klientów, musi oganiać się od młodych ambitnych chłopców chcących zrobić podobną karierę.

Od zera do milionera…
wolf-of-the-wall-street-04

Rozmach i bogactwo rozpoczyna się w tym filmie od pierwszej sceny. Były momenty kiedy Leonardo DiCaprio próbował nas przekonać, że jest niepewnym lub znajdującym się na skraju przepaści bohaterem… ale czy byliśmy w stanie w to uwierzyć?

Przez większość filmu Leonardo prowadzi jedną wielką imprezę.

Nieprzyzwoitą, drapieżną, zakrapianą (wręcz zalewaną) alkoholem i posypywaną (zasypywaną?) przeróżnymi prochami. Demoralizacja? To zdecydowanie za słabe określenie na to co się wyprawia na ekranie. Striptiz, walki w kisielu, seks w różnej konfiguracji i scenerii… Wymyślmy sobie cokolwiek, a okaże się że Martin Scorsese umieścił to w swoim filmie.
DiCaprio partneruje również niezbyt rozgarnięty Jonah Hill grając Donniego Azoffa współtwórcy wilczego imperium. Ciekawą, aczkolwiek krótką rólkę ma też Matthew McConaughey – gra pierwszego szefa Jordana, który wprowadza nieopierzonego debiutanta w świat Wall Street.
 
wolf-of-the-wall-street-03
Większość recenzentów zachwyca się nad Wilkiem z Wall Street. Nie mogę nie dostrzec pewnych zalet filmu, ale zdecydowanie – fabuła trwająca trzy godziny w pewnym momencie zaczęła mnie męczyć. Jedna wielka impreza nuży, Belfort swoją pogonią za kasą staje się dla mnie kompletnie niezrozumiały. Nagle okazuje się, że z minuty na minutę ten z pozoru inteligentny facet robi rzeczy coraz bardziej głupsze…
Żyj szybko, umieraj młodo? Jako bogaty człowiek.
wolf-of-the-wall-street-01
Ciekawie i dynamicznie poprowadzona fabuła jest dobra na pierwsze dwie godziny. Pierwszoosobowa narracja Belforta, szybkie cięcia i przebitki to coś, co może nas zająć i bawić. Humor, pęd i szaleństwo bardzo dobrze sprawdzają się przez większość czasu. Jednak mam wrażenie, że po pewnym czasie film ma tendencję zniżkową, blichtrem i kokainą nie da się przykryć wszystkiego i szczerze – z ulgą przyjęłam napisy końcowe.
Kino dobre, prezentujące dziwny i pokręcony świat, ciekawie zrobione, może nawet warte obejrzenia… Ale czy warte zachwytów? Nie wiem.

4 thoughts on “The Wolf of Wall Street

  1. Kot Bury pisze:

    Właśnie takie miałam odczucia: że film jest conajmniej o godzinę za długi (jest wiele scen, z których spokojnie można było zrezygnować) i że to nie jest tak wspaniała produkcja, jak wszyscy piszą/mówią. Nie jest to zły film, ale mnie kompletnie nie porwał, za to trochę znużył…

    Lubię to

  2. Marek C. pisze:

    Przyznam, że ja byłem zachwycony. To znaczy filmem, bo przecież raczej nie bohaterem. Ale DiCaprio grał moim zdaniem świetnie (reszty obsady też się czepiał nie będę), od strony technicznej nie mam czego „Wilkowi” zarzucić.

    Lubię to

  3. monikamagiel pisze:

    A ja, podobnie jak przedmówca, jestem jak najbardziej zachwycona;) Zgodzę się, że film nie ucierpiałby, gdyby był krótszy, lecz jak na 3h produkcję (w dodatku zrobioną przez przeszło 70-latka) „Wilk” jest niespotykanie ciągający i dynamiczny – ciężko byłoby mi wskazać sceny, które można by usunąć:)

    Lubię to

  4. Wita P. pisze:

    Rzeczywiście, w pewnych momentach film wydawał się za długi, a przy końcówce wiadomo było, jak się zakończy ta historia. Ale to dzięki niemu w końcu przekonałam się do DiCaprio, który wręcz oczarował mnie swoją grą.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s