Szumowska. Kino to szkoła przetrwania – rozmawia Agnieszka Wiśniewska

W grudniu robiąc sobie ogromny świąteczny prezent wydałam majątek na stos filmowych książek. W tym stosie znalazła się między innymi książka Sidneya Lumeta, jak i kilka pozycji na temat scenariuszy filmowych (o których zapewne również niebawem napiszę…).

Jednak tym razem chcę wspomnieć o książce którą dosłownie połknęłam z zadziwiającą szybkością. Wywiad rzeka z Małgorzatą Szumowską przeprowadzony przez redaktorkę Krytyki Politycznej Agnieszkę Wiśniewską.

Obie panie rozmawiają w tej książce na różne, czasem bardzo prywatne tematy. Szumowska opowiada o swoim dzieciństwie w Krakowie, o domu, szkole i studiach… O tym, jak zdaje sobie sprawę, że jako córka swoich rodziców miała czasami łatwiej i przepuszczano ją z klasy do klasy.
Historie z przeszłości przeplatane są próbami dyskusji między innymi o polityce, kościele czy feminizmie. Wiśniewska nie tylko chce żeby reżyserka streściła swój życiorys, ale także chce poznać jej zdanie, opinie i światopogląd. Pojawiają się kwestie związane z literaturą, teatrem oraz (jak łatwo się domyślić) w szczególności z filmem.

– Zawsze robisz jakiś film tak, jakby był ostatni, najważniejszy? – Tak. Jeśli myślisz tylko o sukcesie, szybko poprzewraca ci się w głowie. I to jest koniec kariery. Przez karierę rozumiem kreatywną pracę. Jeżeli zaczynasz kalkulować i kombinować, jaką to sławę ci film przyniesie, jaką kasę, pozycję, splendor, to jest koniec. Ja się nad tym nigdy nie zastanawiam. Nigdy. Dopiero w momencie, w którym film jest skończony, myślę o tym, co z tym filmem będzie. Może dlatego kończenie filmu to najgorszy moment pracy. Nienawidzę go. W czasie, kiedy trwa proces twórczy, w ogóle się nie zastanawiasz nad niczym. Ale gdy jest tak jak teraz Sponsoring jest skończony, jest sprzedany, oceniany – zaczynają się dopiero problemy.

Szumowska w swoich wypowiedziach w pewnym sensie demaskuje filmowy świat i filmowe znajomości. Opowiada o łódzkiej filmówce, o tym że jest sporą szczęściarą mając na swoim koncie międzynarodowe koprodukcje, ale też o marketingowo-produkcyjnej machinie która potrafi dać w kość. Bo niestety (ach ten truizm), często najbardziej liczą się pieniądze.

 – Nieźle wykorzystałaś te wszystkie festiwale. –  Bardzo dobrze je wykorzystałam, gdzieś na początku drogi, ale teraz to już mniej ważne, widzę iluzoryczność tego świata, jego powierzchowność i głupotę. Ale ciągle lubię ludzi, jestem ciekawa ludzi, świata i łatwo nawiązuję kontakty.

Krytyka Polityczna od jakiegoś czasu wydaje książkowe wywiady z ludźmi filmu. W pewnym sensie są tendencyjne, bo zarówno rozmówcy jak i treść rozmów zdaje się być taka bardzo… w charakterze Krytyki Politycznej.
Rzucam te słowa zdając sobie sprawę z ich niedookreśloności, aczkolwiek jest to coś co wyczuwam swoimi czułkami i jeszcze nie jestem w stanie dobrze tego nazwać i zdefiniować.
Mimo to czytanie tych 200 stron rozmowy z reżyserką było przyjemnym doświadczeniem.

Czy polecam książkę? Wszystkim zainteresowanym, którzy chcieliby poznać Szumowską trochę z innej strony, albo może uzupełnić sobie to co pokazuje w swoich filmach. Bo jakby nie patrzeć twórca to jego filmy, a dane filmy to ich twórca. Może nie w stu procentach, ale zawsze części tych dwóch układanek do siebie pasują. W końcu nie da się uciec od tego co mamy w głowach.

Szumowska

W książce znajduje się także sporo prywatnych zdjęć Szumowskiej. Są także skany wywiadów czy fotosy z planu.

 – Jesteśmy samotni? – (…) Zobacz, jest tyle możliwości, można wszędzie polecieć, zobaczyć cały świat, robić kariery i jesteśmy w tym skrajnie samotni. Dlatego, że musimy być. Bo taka droga. Obierasz ją, jesteś na tym skoncentrowana, wykonujesz jakieś zadanie. I nie ma takiego czegoś, jak ważna relacja międzyludzka, bo nie ma czasu. A moi starzy cały czas siedzieli w domu. Osiem lat nie mieli pracy, ojciec był stróżem nocnym, to w nocy na stróżówce siedział, matka robiła swetry na drutach i cały czas spędzali razem. Teraz to brzmi strasznie, co? Wszyscy myślą: „Nie, Jezu, nie! Cały czas spędzać z partnerem, jakie straszne!” A ja uważam, że jest na odwrót. Że jesteś z kimś, spędzasz nim czas, przyzwyczajasz się do niego i tworzysz z nim świat. Patrzę na moich kolegów operatorów – oni jeżdżą po świecie, pół roku nie ma ich w domu. Zostawiają swoje kobiety z dziećmi. Nie jest łatwo zbudować wtedy więź. Myślę, że współczesność jest wielkim zagrożeniem dla relacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s