Big Bad Wolves

Zastanawiam się czy ktoś zauważyłby ten film gdyby nie Quentin Tarantino, który określił Duże Złe Wilki najlepszym filmem 2013 roku. Stawiając pieczątkę Tarantino approved film zyskał zainteresowanie prasy i widzów na całym świecieMimo to, nie wszyscy recenzenci podzielili entuzjazm i zachwyt pana T. a wielu z nich nazwało film zwyczajnie – słabym. Ja sama mam z Wilkami lekki problem, ale…

– I jak się pani podobało, pani Aniu – zaczepił mnie po seansie pan Andrzej – kinooperator z zaprzyjaźnionego kina studyjnego.
– Dziwny…. – odpowiedziałam – A jak panu? Bo jak sądzę pan już ten film widział.
– Tylko dwa razy. Ale to taki film, który można obejrzeć raz i wystarczy… Taki średni.

Nie mogę nie przyznać racji panu Andrzejowi – zdecydowanie jest to film na raz. Za drugim seansem dostrzeglibyśmy pewnie męczącą schematyczność i powtarzalność, a urok zabawnych dialogów szybko by prysł. Aharon Keshales i Navot Papushado – duet odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię, nawet nie próbują ukrywać tego, że filmowe inspiracje czerpali z różnych źródeł…

Dziewczynka zostaje porwana, brutalnie zgwałcona, torturowana i zamordowana przez pedofila. Podejrzanym jest nauczyciel z pobliskiej szkoły, a jak się okazuje nie byłaby to jego pierwsza ofiara. Policja wszczynając śledztwo zastosowała mafijne metody, które przypadkowo nagrał komórką nastolatek wrzucając film na YouTube. Miki (Lior Ashkenazi) – prowadzący całe śledztwo zostaje zawieszony. Czuje jednak, że Dror – nauczyciel (Rotem Keinan) jest winny i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Podobnie jak ojciec dziewczynki, były wojskowy Gidi (Tzahi Grad).

Duże Złe Wilki są filmem absurdu, paradoksów i czarnego humoru. Oglądając go śmiejemy się w głos, ale z czego – ze scen, które w gruncie rzeczy nie tylko są tragiczne ale jawnie i dosłownie okrutne. Komizm sytuacyjny i świetne dialogi sprawiają, że zapominamy o tym jak bardzo nie wypada chichotać podczas momentów przesłuchiwania w ciemnej piwnicy. Bo w pewnym momencie nie wiadomo już kto w tym filmie jest oprawcą, a kto ofiarą… Pomieszanie to zawdzięczamy świetnym rolom trójki głównych bohaterów – Miki’ego, Drora i  Gidi’ego oraz pojawiającego się ni stąd ni zowąd troskliwego dziadka zaginionej dziewczynki Yorama (Dovale Glickman). Zgrabną wymianą zdań, panowie potrafią nas kilka razy zwieść – bo za każdym razem scenariusz jest prowadzony ku najbardziej absurdalnej ścieżce. Dzwoniące w najmniej odpowiednim momencie telefony, zatruty tort, który trafia w nieodpowiednie ręce (i żołądek) oraz przypadkowo przechodzący obok sąsiad to tylko kilka przykładów rozwiązań fabularnych…

Ciekawe są również zdjęcia. Film pełen jest symetrycznych kadrów, czasem przypominających ujęcia z baśniowego filmu. Każda ze scen ma w sobie coś monumentalnego, choć tak naprawdę środki jakimi owa monumentalność i epickość zostały osiągnięte są nadzwyczaj skromne…

Szkoda tylko, że twórcy w kilku momentach nie mogli pozostać w subtelnym klimacie i oszczędzić widzom ohydnych i zbyt rozciągniętych scen fizycznych tortur. Tryskająca krew, zardzewiałe piły…
Oraz sama końcówka, która sprowadza nas na ziemię przypominając, że mimo wszystko film nie jest komedią.
Gdy tylko wybrzmiewa ostatnia scena i ostatnia sekunda, a niespodziewanie pojawiają się napisy końcowe widz zostaje pozostawiony sam sobie. Z pustą głową, przepełniony rozczarowaniem i skandalicznym niedosytem.
Chociaż akurat ten niedosyt, to chyba jeden z najmocniejszych punktów programu.

dkf-bok

Film obejrzałam w zaprzyjaźnionym kinie studyjnym – w kinie Forum w Białostockim Ośrodku Kultury w ramach DKFu „Gag”

One thought on “Big Bad Wolves

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s