Z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 11 (…żeby się nie dostać #1)

3.06.2014

Zimno. Pociąg z Warszawy do Łodzi odjeżdża o 5:30. Leje deszcz, a kawa w kubku termicznym kończy się zdecydowanie zbyt szybko.
Między dworcem centralnym, a zachodnim znowu przechodzi człowiek, który jedzie do Kalisza i brakuje mu czterech złotych. W swojej karierze pociągowej widzę go chyba po raz setny. Ponoć każdego dnia jeździ tak do Kalisza.
Tak codziennie pan do tego Kalisza jeździ i zawsze panu brakuje tych czterech złotych?
Udaje zdziwionego (a może naprawdę jest zdziwiony) i ucieka z przedziału. O czym pani mówi? rzuca się.
A idźże człowieku…
W pociągu chciałam nadrobić dwie godziny snu, ale nic z tego. Otępienie to dobre słowo określające stan faktyczny umysłu i organizmu.

W Łodzi pada, szukam kanapki która byłaby z pieczywem innym niż pszenne. Skądże. Takie nie istnieją. Mam pod górkę.
Spacer przez Piotrkowską w poszukiwaniu jedzenia. Jest zbyt wcześnie żeby iść do szkoły (zaledwie po 8). Błąkam się jeszcze chwilę i w końcu idę na Targową.

Tablica ogłoszeń przy dziekanacie wydziału reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi – słupki nazwisk przydzielonych do konkretnych komisji. Szukam siebie wśród litery P.
Znajduję – komisja z przewodniczącym prof. Filipem Bajonem.
Zamykam oczy i czekam na pierwszy atak paniki. Przyjechałam żeby się nie dostać stwierdzam w myślach.
Filip Bajon, Sławomir Kryński, Jolanta Lemann-Zajiček, Maria Zmarz-Koczanowicz, Grzegorz Małecki – komisja która wykosi cię w 30 sekund i rozsypie twoje prochy na wysypisku śmieci. Strzepnie niczym paproch z rękawa drogiego garnituru.
Przechodzę pod salę senacką. Pierwsze znajomości rekrutacyjne, próbujemy być fajni i wyczuć siebie nawzajem. Podstawowym pytaniem jest – który raz zdajesz do filmówki i do którego etapu wcześniej dotarłeś... Ci którzy zdają pierwszy raz patrzą z podziwem na tych, którzy zdają trzeci raz…
Służę dobrą radą jeśli chodzi o rozmieszczenie toalet, budynków, bufetów i stanowiska z kawą.

Rozmawiamy o cudzych filmach i naszych filmach, narzekamy na zimno, wychodzimy przed budynek, idziemy coś zjeść… Próbujemy zapamiętać swoje imiona i miasta pochozenia.
Pierwsze pięć osób wychodzi z sali ze łzami w oczach i nie chce z nikim rozmawiać. Następny jest Kuba – cokolwiek się tam stanie, musisz do nas wrócić i powiedzieć nam jak tam jest mówimy.
(Kuba jeszcze wtedy nie wiedział, że dotrze do trzeciego etapu rekrutacji…). Jest pierwszą osobą, która wychodzi z sali śmiejąc się.
(Okazuje się, że Ci co wyszli z pogodną miną będą przechodzić dalej…)

Wydeptuję ścieżkę pod drzwiami w budynku H, gdzie Krot próbuje przekonać swoją komisję, że jest świetnym człowiekiem. Okazuje się, że bardziej denerwuję się za niego niż za siebie. Strasznie irytujące – wolałabym denerwować się za siebie, ale po pierwszym ataku paniki o 9:00 rano – kolejne nie chcą nadejść. Stwierdzam, że jest mi strasznie wszystko jedno… Znaczy bardziej jest mi zimno, ale też wszystko jedno.
Próbuję to wytłumaczyć dziewczynce (przepraszam, że nie pamiętam Twojego imienia), która obok usiłuje uczyć się do jutrzejszego egzaminu – studiuje dziennikarstwo w Katowicach. Mówi mi, że zazdrości mi mojego podejścia.
Później jeszcze stwierdza, że jestem niesamowitym człowiekiem i wszędzie mnie pełno.
Musisz być uzależniona od pędu, ruchu i bycia zajętą
mówi. Będę myślała o tym przez kolejne kilka godzin nucąc fragment Carmen i licząc paski na dywanowym wzorze.

Godzina 15:00. Idzie powoli, na przesłuchaniu dopiero siódma osoba. Ja jestem jedenasta.
Komisja robi sobie przerwę obiadową. Pan Małecki zwraca mi uwagę żeby nie trzymała nóg na jasnej kanapie (leżałam zwinięta w kącie). Ma rację, zachowuję się jak cham i prostak.

Godzina 18:00. Zastanawiamy się o której stąd wyjdziemy i czy kiedykolwiek wyjdziemy. Zaczynamy już śpiewać i tańczyć pod drzwiami, Krot wyjmuje karty.
Jest mi tak masakrycznie zimno, że zakładam bluzę Krota (plus swoją kurtkę). Nie rozumiem jak to się dzieje, że facetom nigdy nie jest zimno.

Pan Małecki spaceruje po korytarzu. Mijamy się (ja również spaceruję, nadal nucę fragment Carmen).
Co u pani? pyta
Wszystko cudownie odpowiadam A co u pana?
Też cudownie, proszę panią.
To żeśmy sobie pogadali…

Godzina 19:00. Mam już za chwilę wchodzić. Krot stwierdza, że teraz to on zaczyna się za mnie denerwować.
Wszystko będzie pięknie stwierdzam przecież jestem świetnym człowiekiem.
Codziennie powtarzam sobie, że jestem świetnym człowiekiem.
Co działo się za drzwiami w sali senackiej powinno pozostać w sali senackiej 🙂
Nie, nie było tak źle, ale szczerze – nie pamiętam już dokładnie o czym rozmawialiśmy. Zaczęło się od mojego filmu – usłyszałam, że jest płaski i ma niewykorzystany potencjał. Przyznałam im rację i opowiedziałam co mi się w nim nie podoba i co bym teraz zmieniła.

Później było (w dowolnej kolejności) o Jeanie Rouch’u, awangardzie radzieckiej, Białymstoku, Trumanie Capote, filmie Chce się żyć Pieprzycy, Marcelu Łozińskim, moim pomyśle na pracę magisterską (o roboczym tytule: „Ekshibicjonizm autorów filmu dokumentalnego”. Pani Aniu! Pani mogłaby napisać taką pracę u nas! To jest niezwykle ciekawy temat, jeszcze nikt o tym nie napisał!), Marcinie Koszałce, Tadeuszu Różewiczu, Białymstoku (raz jeszcze… Odczepcie się od tego Białegostoku, jeszcze trochę to będziecie ją pytać o każdego psa i każdą budę w Białymstoku!), fizyce kwantowej, Ignacym Karpowiczu (no to pani zaplusowała… I jak się pani „Ości” podobają…), książkach (i jaki jest sens w czytaniu 500 stronnicowych powieści?) i o tym czy pracowałam z zawodowymi aktorami.
Opowiadam im o Wielkim Być Może, przypadkach (nie ma przypadków), zagubionych scenach…

To gdzie pani idzie na magisterkę?
 pyta na odchodne pan Kryński.

Żegnamy się. Wychodzę śmiejąc się.
Jest 19:50. Pociąg do Warszawy odjechał, decydujemy się na Polskiego Busa.
Mamy niecałe pół godziny, wybiegamy ze szkoły, Krot idąc skręca papierosa, ja staram się zebrać w składne zdania wrażenia z ostatnich kilkudziesięciu minut mojego życia.
Okazuje się, że do końca dnia będziemy mieli problemy ze słowami. Bez przerwy gdzieś uciekają, chociaż próbujemy je traktować z szacunkiem. Może warto przestawić się na przekazywanie informacji telepatycznie?

Telefon rozładowany. Dostanę burę od mamy za brak kontaktu.

Nic nie wiem stwierdzam w okolicach północy i stacji Metro Politechnika w Warszawie.
I na wszystko się zgadzam. Będzie jak będzie.

5.06.2014

Sprawdzam od niechcenia maila w telefonie (czekam na wiadomość od znajomego). Widzę tą o temacie II etap rekrutacji.
Najpierw robi mi się słabo, dzwonię do mamy i wylewam pierwszą łzę.
Dzwonię do taty.
Dzwonię do Pajonka. Siedzisz? pytam Jak nie siedzisz to usiądź, bo to rozwala mózg.
Dzwonię do Krzyśka. Nie może rozmawiać
Dzwonię do Anki. Jakbym do ciebie nie zadzwoniła to nie wybaczyłabyś mi tego do końca życia.

Siadam na betonowym słupku przed Arkadią. Stwierdzam, że nie jestem w stanie chodzić, mówić i oddychać…
Widocznie masz ten talent komentuje Krzysiek, który pojawia się ni stąd ni zowąd przed Arkadią.
Wielkie mi tam rzeczy, przeszłaś do drugiego etapu stwierdza Pajonk, który przyjeżdża specjalnie żeby ogarnąć moje nieogarnięcie.

Nic nie wiem i na wszystko się zgadzam.
(od tamtego czasu stosuję tę zasadę każdego dnia i muszę wam powiedzieć, że wychodzą śmieszne rzeczy…)

Little miss sunshine ZPFA 11


Opowieści ciąg dalszy nastąpi.

One thought on “Z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 11 (…żeby się nie dostać #1)

  1. Mona Te pisze:

    Ajjj, to muszą być nieziemskie przeżycia, gonić za marzeniami… jak Ci w ogóle idzie? Zaglądam tu rzadko, rzadziej się jeszcze odzywam, przepraszam. Chciałabym więcej. Więcej rozmów z Tobą, bo w jakiś sposób poczułam do Ciebie sympatię 🙂 (wariatka pisze komentarz, wiem xD)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s