Gravity

Grawitacja to film, którego recenzja (wielkie słowo recenzja) pojawiła się na prawie każdym znanym mi filmowym blogu. Produkcja w reżyserii Alfonso Cuaron (on i Jonas Cuaron to również autorzy scenariusza) to laureat tegorocznych Oskarów (najlepszy reżyser, zdjęcia, montaż… łącznie 7 na 10 nominacji) czy Złotych Globów (najlepszy reżyser).
Film o którym słyszał każdy, a jeśli nie słyszał…
…słyszał – nie mógł nie usłyszeć.



Ryan Stone (Sandra Bullock) i Matt Kowalski (George Clooney) pracują razem na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Żartują, gawędzą i ironizują zabarwiając swoje rozmowy niewinnym flirtem. W pewnym momencie, naprawiając elementy kosmicznej maszynerii oboje dostają informację o nadciągającej fali dryfujących odłamków zniszczonej satelity. Odłamków, które swoim przelotem zniszczą wszystko co znajdą na swojej drodze.
Choć Kowalski natychmiast żąda powrotu do wnętrza Stacji Kosmicznej, to Stone się ociąga. Później okazuje się, że to tak naprawdę uchroniło ich od nagłej śmierci, ale także sprawiło że teraz będą musieli podjąć jeszcze większą walkę o swoje życie.

Całość, okraszona niezwykłymi efektami i zdjęciami (Emmanuela Lubezkiego) to dobrze skonstruowany dramat dwóch aktorów. Wędrówka przez Grawitację jest niczym skradanie się nocną porą miedzy uliczkami opustoszałego labiryntu. Choć teoretycznie wiemy, że nic złego się nie wydarzy to mimo wszystko z niepokojem myślimy o tym co możemy zastać za kolejnym rogiem.
Sposób przedstawienia historii zmusza do zastanowienia się nad pewnym ogromem wszechświata. Nie widzimy kosmosu tylko i wyłącznie z perspektywy kapsuły statku kosmicznego, ale i z perspektywy nieogarnionej przestrzeni jaka otacza dwójkę bohaterów, a o jakiej tak naprawdę nie myślimy…

Cudowny, prosty, a jakże wymowny zabieg twórców aby pokazać zrozpaczoną i krzyczącą Stone zarówno z perspektywy wnętrza kabiny kosmicznej, jak i wraz z odjazdem kamery – z zewnątrz sprawia, że otwieramy oczy na kompletnie inną rzeczywistość. Bohaterka krzyczy, ale nagle uświadamiamy sobie, że wśród tej absolutnej ciszy jej krzyk jest kompletnie bezcelowy – bo nawet nie ma szansy zostać przez kogokolwiek usłyszany…


Grawitacja sprawia że przez moment zapominamy o tym pewnej ziemskości kinematografii i o tym, że cała historia jest filmem wygenerowanym przy pomocy cyfrowych urządzeń. Kamera rzeczywiście zabiera nas w przestworza i sprawia że zapominamy o tym co tu i teraz.

Na dodatek, po pewnym czasie całość przestaje być opowieścią o dwójce kosmonautów zagubionych w przestworzach. To opowieść o walce i wytrwałości, która próbuje nam uzmysłowić czy rzeczywiście warto jest się poddawać w tym co robimy.
Stone uświadamia nam, że choć w wielu przypadkach bezpieczniej i łatwiej byłoby rzucić wszystko w kąt to czy mimo wszystko jesteśmy istotami które są w stanie tak łatwo się poddać i odpuścić. Czy w chwilach zagrożenia nie jest przypadkiem tak, ze jesteśmy w stanie zrobić wszystko żeby przeżyć? Zwyczajnie – przeżyć.

Piękna i niezwykle inspirująca jest przemiana Ryan Stone, którą możemy oglądać na ekranie. W pewnym momencie uświadamia nas, że jesteśmy tylko małymi, ludźmi – okruchami, ale jeśli naprawdę się postaramy to jesteśmy w stanie dokonać niemożliwego i zrobić wszystko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s