Z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 14 (Kim jestem, dokąd zmierzam?)

To pani pisze tego bloga filmowego? – zostałam zagadnięta przez profesorów PWSFTviT w Łodzi.
No tak, piszę.
Piszę?

Kiedy ktoś mnie pyta Kim jesteś? Odpowiedź – blogerem przyszłaby mi do głowy równie prawdopodobnie jak odpowiedź jednorożcem. Bo prawda jest taka, że nie zastanawiam się nad tytułami, zaszczytami i innymi słowami które mogę stawiać w okolicach  (może być przed, ale i bywa po) mojego nazwiska.
Ja tylko próbuję robić to co robię w najlepszy z możliwych sposobów.

Znam ludzi, którzy planowali (albo nadal planują) założenie bloga i rozmyślali (albo nadal rozmyślają) nad odpowiednią strategią. Szukają wielkich pieniędzy, wielkiej sławy oraz wielkiego niewiadomoco (Wielkiego Być Może? za dużo tego sarkazmu).
Znam też takich, którzy w wieku nastu lat zakładali tłumnie własne blogaski tylko dlatego, że wszyscy je mieli. Ich autorzy (poważne słowo) na zmianę prześcigali się w tworzeniu nowych szablonów, dodawaniu spadających listeczków/serduszek/śnieżynek i wstawianiu muzyki w tle. Do tego – księgi gości, słit komencie i inne wymysły – kto przez to nie przechodził?
(Też miałam takiego nastoletniego blogaska, nie przeczę i nie wypieram się tak jak i teraz nie wypieram się filmowegokota).

Kim jest więc bloger?

Mądre teorie kulturoznawcze (wiem, bo dali mi z tego licencjat. Nawet dyplom z wyróżnieniem, bo jestem pierwszym kujonem na roku) wspominają o kreatywnym obywatelskim dziennikarstwie, tworzeniu wirtualnych biografii i pisaniu anonimowych pamiętników w sieci. Bloger to nieskalany żadną instytucją reporter amator, odrobinę ekshibicjonista i odrobinę podglądacz.
Na 100% człowiek.

Jak jest naprawdę? (o ile istnieje jakieś naprawdę i jakaś prawda).

Nie wiem.
Mogę wam tylko napisać jak to wygląda z mojej perspektywy. Z punktu widzenia kogoś kto (przez przypadek, nie ma przypadków) pewnego lipcowego dnia postanowił założyć własne miejsce w sieci, którego adres będzie zawierał dwa słowa – największe miłości życia – film i kot.
(Mogło być kotowyFILM, ale rzutem monety padło na filmowyKOT).

Było tak, że filmowyKOT miał mnie zmusić do systematycznej pracy i rozgrzania zastałych kości. Notki miały poprawić moje umiejętności pisania o filmach, bo niby od zawsze pochłaniałam ich ogromną ilość, ale niezbyt często miałam szansę na złożenie składnej wypowiedzi (ha ha – jakbym to teraz robiła).
Dlatego – krok po kroku (film po filmie) ospale i nieporadnie zaczęłam brać na warsztat wszystko to, co obejrzałam. Wieczorem seans – rano tuż po śniadaniu pisanie tekstu.

ZPFA 14

Nie znoszę nazywania swoich wpisów recenzjami. Uważam, ze to straszne słowo. Nie są to też analizy czy streszczenia… Są to tylko teksty na wybrany temat – teksty, które zawierają dużo, dużo słów.

Po kilku miesiącach zaczęłam mówić o filmowymKOCIE znajomym. W pierwsze urodziny zdecydowałam się na założenie facebookowego fanpage’a. Nagle jakoś tak zleciało i zaczęło się toczyć niczym śnieżna kula.
A teraz jestem pytana czy to ja jestem filmowym blogerem (blogerką?).
Być może. Nie wiem. Nie znam człowieka.
Jak spotkam to zapytam.

Nie zdziwię się, jeśli za chwilę zostanie mi zarzucona kokieteria i wymuszona skromność. Słyszałam takie oskarżenia nie raz. Nie przeczę, miło mi jest kiedy słyszę, że mój tekst komuś się spodobał. Nie mogę również zaprzeczyć, że nie wkładam serca w to co robię (ja wszędzie pcham to swoje serce), ale nadal – przez gardło nie przejdzie mi tytulatura blogera.

ZPFA 14

Internety są pełne zdjęć blogujących kotów.

Kim jest więc ten bloger?

Jak ustaliliśmy wcześniej – jest człowiekiem (ewentualnie filmowymKOTEM lub innym zwierzęciem?), który odczuwając przedziwną ciągotę do klepania w klawiaturę, z przeróżnych powodów i motywacji robi to regularnie i stara się składać zdania na określony bądź żaden temat. Może z ludzkiej próżności marzy o sławie i pieniądzach, a może pisze bo lubi… Prawdopodobnie ma coś do powiedzenia (choć nie zawsze – popatrzcie na mnie), może chce wprawić się do zawodu albo podzielić ze światem tym co robi.

To jeszcze nic – największym fenomenem jest to, że ktoś to czyta.

Obiektywnie rzecz biorąc, tak na sam koniec tego wpisu (nie będę już ukrywać, że to wpis konkursowy), powiedz mi człowieku co przywiodło twoje oczy do tych słów i tego momentu?
Przeczytałeś to (albo z grzeczności udawałeś że przeczytałeś), spojrzałeś, kliknąłeś i zostałeś. Dlaczego? Po co?

Skoro już to przeczytałeś to może powiesz mi
kim jest,
do licha (normalnie używam gorszych wulgaryzmów, ale powstrzymam się..),
bloger?

ZPFA 14

Zabierzcie ode mnie internety i zdjęcia blogujących kotów.


 

zBLOGowani.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s