8 filmów które uczą nas robienia filmów

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam filmy autotematyczne – najlepiej takie które pokazują życie od wewnątrz i odsłaniają nam odrobinę magicznego świata kina…

Moja obsesja (fascynacja to może lepsze słowo) tym światem tak bardzo daje mi się we znaki, że sama od dłuższego czasu zastanawiam się nad własnym – autotematycznym projektem 🙂 Czyż nie jest to zabawny motyw aby zacząć film od sceny gdzie kilku pokręconych typów okupuje barowy kąt i zastanawia się o czym zrobić film?
Bo wierzcie mi – samo produkcyjne życie może dostarczyć czasem więcej gagów niż wyobraźnia scenarzysty… 🙂

Stąd narodził się w mojej głowie pomysł na małą listę:

8 filmów o robieniu filmów

(…czyli czego dowiadujemy się o filmowej branży z samych filmów…)
w kolejności – jak zawsze przypadkowej


1. Historia kina w Popielawach (reż. Jan Jakub Kolski, 1998)

Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale to nie bracia Lumiere pierwsi pokazali światu ruchome fotografie.Dużo wcześniej dokonał tego Józef Andryszek (Bartosz Opania). Swej fascynacji i pracy nad swoim wynalazkiem poświęcił całe życie…
Ten film Kolskiego to niezwykła baśń o determinacji, marzeniach i wytrwałości – baśń ma miarę american dream i Hollywood. Historia prowadzona jest z niezwykłą lekkością i pełna jest pogody ducha jakiej brakuje większości polskich filmów.


2. Singin’ in the Rain (Deszczowa piosenka, reż. Stanley Donen, Gene Kelly, 1952)

Nie wiem jak można nie kochać Deszczowej piosenki. Uwielbiam ten film odkąd obejrzałam go po raz pierwszy jako mała dziewczynka. Poza niezwykłą muzyką, świetnymi hitami i przezabawnymi scenami Deszczowa… przemyca kawałek historii kina opowiadając o erze wprowadzenia dźwięku. Lina Lamont (Jean Hagen) jako skrzekliwa diva i partnerka (ekranowa, oraz udawana w prawdziwym życiu) Dona Lockwooda (Gene Kelly) postawiona przed faktem dokonanym musi poradzić sobie z nowym wyznaniem – filmem mówionym. Na szczęście pojawia się obdarzona cudownym głosem Kathy (Debbie Reynolds), która ratuje reputację Liny i pokazuje nam jak działa magia dubbingu.
Wątku romantycznego możecie się domyślić… 🙂

3. Ed Wood (reż. Tim Burton, 1994)

Ed Wood (Johnny Depp) uchodzi za jednego z najgorszych reżyserów świata. Jego tandetne horrory i filmy science fiction prawdopodobnie nie nadają się obecnie do oglądania. Miażdżony przez krytyków, wiecznie stwarzający problemy zachował jednak dużą dozę optymizmu i determinacji. Ed, choć żył w cieniu genialnych reżyserów to nadal robił to co kochał i nie przejmował się, że wcale nie jest w tym najlepszy.
Nie jest to może dobra lekcja – rób to co kochasz, nawet jak się do tego kompletnie nie nadajesz, aczkolwiek powinniśmy czasami pomyśleć o niezwykłej sile Eda i o tym, że mimo wszystko należy trzymać głowę wysoko podniesioną.

4. Hollywood ending (reż. Woody Allen, 2002)

Val Waxman (Woody Allen) ma już najlepsze lata za sobą. Jego geniusz reżyserski juz dawno wybrzmiał (jeśli kiedykolwiek istniał), a jego kariera od dawna pokryła się warstwą kurzu. Nagle dostaje jednak propozycję z Hollywood i możliwość zrobienia filmu. Jako, że jest to wspaniała okazja – nie może z niej nie skorzystać. Już na początku prac Val zapada na psychosomatyczną ślepotę. Traci wzrok, ale postanawia utrzymać to w tajemnicy tak aby nie zmarnować swojej zawodowej szansy.
Ten film udowadnia, że czasem osoba reżysera jest najbardziej zbędna na planie filmowym 🙂
Ewentualnie, okazuje się, że sprawny wzrok wcale nie jest niezbędny do zrobienia filmu.
Przyznam, że całość jest dla miłośników Allena, bo film ten wcale nie należy do najlepszych w jego karierze.


5. Saving Mr. Banks (Ratując pana Banksa, reż. John Lee Hancock, 2013)

Ten biograficzny film skupiający się na relacji Waltera Disneya (Tom Hanks) z autorką książek o Mary Poppins – P. L. Travers (Emma Thompson) uczy nas jak należy skutecznie negocjować kontrakty! Disney od lat chciał zrealizować film na podstawie książek Travers, jednak ta była niezwykle odporna na ogromne sumy pieniędzy. Chcąc mieć całkowitą kontrolę nad tym jak powstaje film udała się do Hollywood. Razem z nią możemy zobaczyć kulisy powstawania filmu rysunkowego, a także poznać całkiem spory kawałek biografii Waltera Disneya.

 6. Hitchcock (reż. Sasha Gervasi, 2012)

Jak się okazuje – za każdym wielkim twórcą musi stać odpowiednia kobieta (panowie, zginęlibyście bez nas!). Alfred Hitchcock (Anthony Hopkins), najbardziej znany mistrz suspensu na świecie wcale nie był miłym człowiekiem. Jako niezwykle wymagający twórca potrafił swoich aktorów (aktorki!) doprowadzić do histerii, a jego sceny musiały być wykonane perfekcyjnie. Jak się okazuj jego żona – Alma Reville (Helen Mirren), poza tym że z anielską cierpliwością znosiła jego dziwactwa to również była pomysłodawczynią wielu rozwiązań, które przeszły do historii kina jako te sztandarowe i wręcz… genialne.

7. Bowfinger (Wielka heca Bowfingera, reż. Frank Oz, 1999)

 Genialny film o tym jak spełniają się marzenia i o tym jak zrobić poważny film w wielkim Hollywood za dosłowne kilka dolarów. Bo jakby nie patrzeć sztuką jest nakręcić film z głównym aktorem bez jego świadomego udziału (i do tego przekonać całą ekipę że to on tak woli kręcić filmy)!
Robert Bowfinger (Steve Martin) jako genialny reżyser robi film science-fiction. Producent obiecuje mu że sfinansuje cała produkcję, jeśli zagra wielka gwiazda – Kit Ramsey (Eddie Murphy). Gwiazdor jednak odmawia i pozostaje kręcić film sposobem iście partyzanckim, co rodzi wiele absurdalnych sytuacji.

8. Sunset Blvd. (Bulwar Zachodzącego Słońca, reż. Billy Wilder, 1950)

Scenarzysta bez gorsza przy duszy – Joe Gillis (William Holden) uciekając od komornika trafia do, z pozoru opuszczonej, rezydencji przy Bulwarze Zachodzącego Słońca. Okazuje się, że ogromna willa jest zamieszkana przez divę i gwiazdę kina niemego Normę Desmond (Gloria Swanson), która żyje już tylko pozostałością swojego blasku… Aby ponownie pojawić się na ekranie pisze scenariusz jaki ma zostać poprawiony (napisany od nowa?) przez Joe’go. Cała historia jest raczej z tych ku przestrodze, a film z rodzaju tych noir.
Sunset Blvd udowadnia nam po raz kolejny, że scenarzyści to ludzie wiecznie żebrzący, a historie filmowe uwielbiają odrobinę przegranych twórców…



A jakie WY znacie filmy o robieniu filmów?

7 thoughts on “8 filmów które uczą nas robienia filmów

  1. Anonimowy pisze:

    Mam takie pytanie – właśnie zobaczyłam, że dostałaś się na reżyserię. Kiedyś było to moim marzeniem 🙂 I zawsze ciekawiło mnie co dokładnie oznacza zadanie „pomysł na scenariusz”. Ma to być pomysł w formie opowiadania, czy raczej prawdziwy scenariusz? I gratuluję studiów! To było pierwsze podejście?
    Uczyłaś się gdzieś pisać scenariusz, czytałaś coś na ten temat? Moja miłość z robienia filmów trochę przeszła na wymyślanie fabuły 🙂 Dzięki!

    Lubię to

  2. Anna Pawluczuk pisze:

    „Pomysł na scenariusz” – masz na myśli fabularny czy dokumentalny? (bo w teczce trzeba zawrzeć oba).
    Czy się uczyłam? Metodą prób i błędów, konsultacjami i wsparciem stron oraz specjalistycznych książek.

    Po jakieś dalsze porady i pogawędki zapraszam na pw – filmowokoci facebookowy albo mailowy bo to jest sprawa na dłuuuugie wypowiedzi 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s