Boyhood

Kilka dni zdjęciowych jest niezwykłą przygodą,
a co gdyby robić film przez 12 lat?

Obserwować tych samych aktorów i towarzyszyć im przez tyle czasu…

Najbanalniejszy pomysł świata – stworzyć bohaterów – rodzinę i towarzyszyć im przez kilkanaście lat. Jednak, jak to często w życiu bywa, te najprostsze pomysły jest najtrudniej zrealizować… Bo i najtrudniej pokazać jest w kinie zywkłość, która nie będzie nas ani nużyć, ani emanować pretensjonalnością…

Jeśli szukacie fajerwerków, to w tym filmie ich nie znajdziecie, bo Boyhood to codzienność, zwyczajne rozmowy i dorastanie.

Masona (Ellar Coltrane) poznajemy gdy ten ma 6 lat. To jego postać Richard Linklater (reżyseria i scenariusz) umieszcza w centrum swojego filmowego opowiadania. Zaraz obok znajduje się starsza siostra Samantha (w tej roli córka reżysera – Lorelei Linklater), matka (Patricia Arquette) i ojciec (Ethan Hawke). Rodziców Masona poznajemy jako byłą parę. W ciągu 12 lat opowieści matka wychowując samotnie dzieci kończy studia i rozpoczyna pracę wykładowcy w miejscowym college’u. Ojciec Masona i Sam, najpierw lekkoduszny, żyjący z dnia na dzień muzyk także stawia pierwsze kroki jako odpowiedzialny dorosły i zakłada własną rodzinę. Zarówno Sam i Mason szukają swojej drogi, przeżywają zarówno pierwsze upokorzenia i rozczarowania, ale także pierwsze miłości…

Osobiście, bardziej niż historia Masona zainteresowały mnie losy jego rodziców. To po nich najłatwiej było dostrzec upływ czasu i mam wrażenie, że ich postacie nauczyły się w życiu najwięcej. Nieudane związki, przemoc domowa, problemy finansowe – ich rozterki dnia codziennego zdawały się być najbardziej wiarygodne, prawdziwe i życiowe. Ta dwunastoletnia podróż ich dwojga była jedną z najbardziej fascynujących na ekranie… W końcu to oni próbowali przekazać swoim dzieciom swoją wiedzę o życiu, przestrzec ich przed popełnianymi przez siebie błędami, ale i pozwolić na własne.

Linklater nie opakowuje swojej historii w kolorowy papier – pokazuje blaski i cienie dorastania i życie (jakkolwiek by to nie brzmiało) – samo życie takie jakim jest. A okazuje się, że w życiu przeważnie nie ma fajerwerków – są tylko momenty i chwile. Na dodatek to od nas zależy jak szybko będziemy je wyłapywać, dostrzegać i doceniać. Subtelność to drugie imię tego filmu i też od nas zależy co z niego wyniesiemy, co wyłapiemy, dostrzeżemy i docenimy…

A jak to bywa – w każdym momencie i chwili moglibyśmy znajdziemy jakąś swoją lekcję…

Na koniec jeszcze zwiastun filmu z bardzo przyjemną piosenką zespołu Family Of The Year zatytułowaną Hero.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s