The Perks of Being a Wallflower (gościnnie)

Drugim gościem Filmowego Kota jest Karolina. Poznałyśmy się może niecałe pół roku temu, ale dość szybko zorientowałyśmy się, że podzielamy podobne filmowe i książkowe fascynacje. Ponadto Karolina obecnie stawia pierwsze kroki jako reżyser castingu w nowym projekcie filmowym.Dzisiaj – przed wami tekst napisany (od serca) o filmie The Perks od Being a Wallflower. Karolina napisała tutaj wszystko to o czym sama myślałam, ale jakoś nie przychodziło mi ułożenie tego w słowa… 🙂

Welcome to the island of misfit toys

Uważam, że The Perks of Being a Wallflower to świetny tytuł, dlatego ubolewam nad jego polską wersją, ograniczającą się jedynie do imienia głównego bohatera – Charlie. Niestety, najwyraźniej nie tylko ja, ale także tłumacze nie odnaleźli słów, które mogłyby odtworzyć angielski sens frazy. Dlatego, nie będę podejmowała tutaj lingwistycznej próby rozszyfrowania tego tytułu. Może to, co uważam w nim za wyjątkowe i przyciągające to właśnie brak jego pełnego zrozumienia? Rzeczy nieoczywiste fascynują, wysilają nasze umysły, a czasem nawet robią z nas idiotów. Takie właśnie są dobre filmy. A ten jest zdecydowanie jednym z nich.

Zostaje nam opowiedziana historia Charliego (Logan Lerman), który właśnie zaczyna swój pierwszy rok liceum. Jego wrażenia? Liczy dni do końca – lekko ponad tysiąc. Chłopak trzyma się na uboczu, stara nie rzucać się w oczy. Chociaż, jak każdy dzieciak w jego wieku (w sumie to każdy, w jakimkolwiek wieku) próbuje odnaleźć swoje grono znajomych i stać się częścią jakiejkolwiek grupy. Sprawić, że jego najlepszym przyjacielem nie będzie już tylko pan od angielskiego, od którego pożycza masę nadprogramowych lektur. Wystarczył jeden mecz szkolnej drużyny footballowej i trochę odwagi młodego Charliego, aby jego życie zostało odmienione. Dosiada się on bowiem do Patrica (Ezra Miller) – zabawnego i pozytywnego maturzysty, który zapoznaje go z równie wyjątkową i intrygującą Sam (Emma Watson). To właśnie ta wybuchowa dwójka wprowadza go w inny świat – imprez, brownie z marihuaną, plastikowych czerwonych kubków w których bynajmniej nie znajduje się sok winogronowy i pierwszych miłosnych doznań.
Demoralizacja? Nie.
Wszystko to pokazuje Charliemu, że nie musi być outsiderem, ale także nie musi pasować do popularnych dzieciaków. Dlatego uwielbiam zdanie, które wypowiada do niego Sam Witaj na wyspie niepasujących zabawek. Pokazują mu, że wystarczy jak będzie po prostu Charlie’m.

Poza błyskotliwą, porywającą i intrygującą swoją prostotą fabułą, film ujmuje jeszcze kilkoma innymi aspektami. Narracja poprowadzona została w sposób genialny i dośc wyjątkowy. Analizy jakich dokonuje Charlie, przebiegają w nico dziecinny sposób. Rozkłada on sprawy na czynniki pierwsze, próbuje znaleźć wytłumaczenie – a kiedy się tak staje, żadne nie jest banalne. Charlie opowiada w prosty sposób, o rzeczach skomplikowanych. Mamy wrażenie, jakbyśmy siedzieli w jego głowie. Lecz co chwilę dochodzimy do wniosku, że nie znamy go jednak na tyle, na ile nam się wydawało.

Muzyka jest fantastyczna! Bo czyż nie jest sztuką wpasowanie odpowiedniej piosenki w odpowiedni moment w taki sposób, że od obejrzenia filmu, za każdym razem kiedy słyszę Heroes David’a Bowie’a natychmiast widzę Emmę Watson, w rozwianej sukience na bagażniku pick up’a, płynącą nocą przez rozświetlony tunel… Tak – niesamowita scena.

Film ten sprawi, że będziesz płakać, nie wiedząc dlaczego.
Śmiać się, chociaż przecież to nie było aż takie śmieszne.
Będziesz miał te dziwne uczucie w brzuchu, które w jakiś niewyjaśniony sposób przechodzi do rąk, nóg i sprawia, że robią się jakieś dziwnie wiotkie.
Pokochasz, go, ale zapytany dlaczego, nie będziesz znał odpowiedzi. Jest to jeden z niewielu filmów, który przedstawia dorastanie i wszystkie inne problemy nastolatków w tak nietypowy sposób.

Dlatego, że temat może i jest oklepany i obrzydliwie popularny, ale przedstawiony w sposób jedyny w swoim rodzaju.

PS. Mój ulubiony cytat z filmu:
„Dlaczego dobrzy ludzie umawiają się z nieodpowiednimi dla nich?” – pyta Charlie.
“Akceptujemy miłość, na którą w naszym mniemaniu zasługujemy…” – odpowiada z przygaszonym uśmiechem nauczyciel angielskiego.

 


Gościnny występ

Jeśli masz pomysł na artykuł, filmową rozmowę czy inne filmowe przedsięwzięcie… Pisz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s