Ida

Paweł Pawlikowski dobrze odrobił lekcje. Skutecznie działa na nasze emocje i manipuluje nami – pochłoniętymi przez filmowe opowiadanie widzami…

Wraz z Ryszardem Lenczewskim i Łukaszem Żal decydują się na specyficzne zdjęcia – pogrążone w odcieniach szarości, zaserwowane nam w nietypowych proporcjach 4:3 kadry…
Oczy doznają szoku, bo my – przyzwyczajeni do panoramicznych ujęć, rażących jaskrawością pościgów i wybuchów tym razem dostajemy coś skrajnie odmiennego.
Odmienność działa, nęci i wciąga. Możemy zaprzeczać do woli, ale Ida bawi się naszymi emocjami – i dobrze.

Tytułowa Ida (a raczej siostra Anna, w tej roli Agata Trzebuchowska) to młoda dziewczyna, która za chwilę ma złożyć śluby i zostać zakonnicą. Przeorysza w klasztorze namawia ją, aby dziewczyna przed podjęciem tak ważnego kroku odwiedziła swoją jedyną żyjącą krewną – Wandę Gruz (niezwykła Agata Kulesza). Już przy pierwszym spotkaniu dowiaduje się, że jest żydówką. Razem z ciotką postanawiają wyruszyć w pościg za demonem przeszłości i odkryć prawdę o morderstwie rodziców.

Historia jest dość klasyczna – kobieta w decydującym momencie życia dowiaduje się prawdy o sobie i zostaje zmuszona do zmierzenia się z rzeczywistością. Jedyna osoba która zna prawdę, najpierw odnosi się do niej wrogo, lecz i to nastawienie dość szybko (i łopatologicznie) przechodzi przemianę. Obie wyruszają w podróż ku własnej tożsamości. Ciotka – z jednej strony próbuje ukarać siebie za to kim się stała, z drugiej – pokazać swojej jedynej siostrzenicy inne życie i odwieźć ją od tej ważnej życiowej decyzji.

Ida to film wart obejrzenia. Często narzekamy na brak dobrego polskiego kina. Ta produkcja jednak udowadnia, że nasze rodzime filmy są w stanie nie tylko odnosić sukcesy festiwalowe, frekwencyjne czy finansowe (3 razy F!), ale również posiadać walory artystyczne i prezentować w miarę spójną fabułę osadzoną w ciekawej rzeczywistości. Owszem, w tle mamy odrobinę typowego dla naszych „biczowania się” i „rozliczania z historią” – jednak wątki te nie są w Idzie nachalne.

Na dodatek – jeżeli piękne, czarno-białe kadry was nie przekonują to warto zobaczyć ten film dla Agaty Kuleszy, która po raz kolejny udowadnia, że jest w stanie stworzyć niezwykłą kreację i opowiedzieć poruszającą historię. Przyćmiewa swoją ekranową partnerkę, która (jak mniemam celowo) wygląda jak zahukana pensjonariuszka. Wanda Gruz w przeciwieństwie do Idy zdaje się być tutaj postacią wielowymiarową, rzeczywistą i realną.

Sama długo broniłam się przed fenomenem filmu i powstrzymywałam od sięgnięcia na półkę z DVD (tak, film miałam w domu od maja…) to teraz jedynie żałuję, że Idę zobaczyłam tak późno.

Na koniec dodam – nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale każde zakończenie filmu powinno być zarówno nieuchronne jak i zaskakujące. Pawlikowski właśnie takie nam serwuje. Możliwe, że większość widzów po wyjściu z sali kinowej odczuwa spory niedosyt. Osobiście miałam odczucie, że film mógłby skończyć się trochę wcześniej, ale pointa i ostatnie sceny są niezwykle potrzebne dla postaci Idy. Są zarówno nieuchronne jak i odrobinę zaskakujące.

FKA 2014

Film obejrzałam na 5 Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja w Łodzi

 

2 thoughts on “Ida

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s