z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 18

Film to komunikacja, a nie masturbacja.

Po trzech tygodniach stwierdzam, że mam już zbyt wiele haseł. Mam wrażenie, że otaczają mnie same hasła. Problem z nimi jest taki, że nie są typowe. Normalne hasło byłoby wytrychem i wydmuszką, a te – nawet jak stwarzają takie pozory to po pewnym czasie (i stopniu wtajemniczenia?) zaczynają nabierać sensu.

A po czym poznać studenta reżyserii? Po konflikcie.

W zeszłą środę siedząc na zajęciach z muzyki filmowej (te zajęcia jako jedne z niewielu – choć w kilku procentach przypominają klasyczne wykłady akademickie) stwierdziłam, że chyba nie potrafiłabym już wrócić na normalny uniwersytet. Nie wysiedziałabym 90 minut na twardym krześle na auli słuchając wykładu. Samo siedzenie – dlaczego musimy siedzieć prosto? Czy nie lepiej jest wyciągnąć nogi, przełożyć przez oparcie krzesła, zwinąć się niczym precel…?

Wszystko tylko nie letnio. Letnio znaczy nudno.

W głowie mi tylko konflikty. Tak mogłabym napisać, ale to byłoby też troszkę naciągane. Moja głowa jest niezwykle pojemna i mieści wiele składowych filmu, opowiadania i narracji.
Bo nie wiem czy wiecie – ale to jest cholernie trudna sztuka – opowiadać coś z sensem.

Po drugim tygodniu już widziałam, że nie wychodzę ze szkoły… albo inaczej – szkoła, nie wychodzi z mojej głowy. Teraz już zaczynam nią oddychać. Wszyscy śmieją się ze stereotypowego Amerykanina, którego świat kończy się na USA. Mój świat ogranicza się do niewielkiego fragmentu Łodzi i garści tych samych osób.

W piątek moja dziwna natura sprawiła, że spędziłam kilka godzin (w sumie technicznie rzecz biorąc to była sobota…) na dworcu Centralnym w Warszawie. Przez pierwsze 60 minut siedziałam z otwartą gębą i gapiłam się na ludzi. Czułam, że dokonałam przełomowego odkrycia…
Bo nie wiem czy wiecie, ale na świecie jest tyle życia!

Ten dziwny styl życia bawi mnie i trochę wciąga. Owszem, bywają dni kiedy kiedy już zaczynam się wkurwiać. Ostatnio powiedziałam (raz!) nawet do ojczulka – pierdolę szkołę, wracam do domu (tak, mamy dopiero trzeci tydzień nauki).
Odpowiedział mi, że… nie nie mogę napisać co mi odpowiedział bo to bardzo wulgarne i deprymujące słowa.
W jakiś dziwny i pokręcony sposób jak na razie się tutaj odnajduję. Może dlatego, że co chwila jestem zmuszana do jakichś dziwnych aktów kreatywności? Może dlatego, że nikt nie warczy na mnie, jak rozwalam się na krześle zamiast siedzieć grzecznie… A może dlatego, że wreszcie mój tzw. pracoholizm ma poważne, prawdziwe i realistyczne wytłumaczenie.

Czasami chciałabym uciec. Albo mieć wolne. Rzucić wszystko w cholerę.
Jednak jest pewien problem…
Wiem, że po godzinie zaczęłabym się śmiertelnie nudzić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s