Obce ciało

Po wyjściu z seansu pomyślałam jedno jak reżyser mógł mnie zmusić żebym to obejrzała. Prawdą jest, że to nie jego, a moja wina – bo mogłam przecież nie iść wcale do kina.
No dobra, to mój mózg spróbował z drugiej strony – jak można było wydać pieniądze (zapewne spore) na taki film…
Kinematografia – nie zrozumiesz.

Mimo wszystko, choć Obce ciało zbiera okropne recenzje to kino byłe pełne. Dlaczego? Bo to film Krzysztofa Zanussiego i jeśli jest rzeczywiście taki zły to trzeba się przekonać o tym na własnej skórze.

Historia jest… (chciałam napisać prosta – tak w odruchu klepiącego w klawisze, ale nie tym razem…) kompletnie niezrozumiała. Jakaś Kasia (Agata Buzek) najpierw gania ze swoim ukochanym Angelo po plaży (Riccardo Leonelli), a później pali zapisane kartki papieru i zrywa znajomość po to żeby w przesyconej długimi zdaniami (tak długimi jak to zdanie) rozmowie z ojcem powiedzieć, że znalazła miłość gdzieś indziej.
Później, biedny Angelo zostaje ściągnięty przez ojca Kasi do Polski aby wyrwać ją z czegoś i jak się okazuje w następnej scenie – z klasztoru.
Nagle historia przenosi się na ruchome schody wieżowca w centrum Warszawy gdzie dwie korporacyjne kocice właśnie oceniają osobę (nadal biednego) wyżej wspomnianego Angelo. Drwią z jego wiary, z jego obrączki – różańca i stukają szpilkami po przestrzennych korytarzach jakiejś korporacji.
W ten sposób poznajemy diaboliczną Kris (Agnieszka Grochowska) i sprowadzaną na złą drogę jej asystentkę Mirę (Weronika Rosati). Obie coś knują, jeżdżą konno, piją drinki, uwodzą konkurencję i wykradają dane… (w sumie nie wiadomo po co – choć momentami ćmi nam jakiś awans Kris i przetarg w Moskwie) Kris na domiar złego rozbija naczynia, je mięso którego nawet pies nie chce trącić (wiem, że ironizuję) i smaga pejczem wynajętych facetów w skórzanych slipach.

Zarówno Kris jak i Mira znęcają się nad (nadal biednym) Angelo próbując zaciągnąć go do łóżka i zgwałcić. Czysty jak śnieg Angelo na szczęście po drodze natyka się na żebraka i próbuje pomóc w zorganizowaniu sprzętu medycznego dla jego ojca. W przerwach chodzi do kościoła – choć tylko z domysłu i treści modlitw wiemy że chodzi o kościół katolicki, bo wizualnie dostajemy tajne zgromadzenie sekty mamroczącej czarne zaklęcia w płomieniach świec.

W międzyczasie próbujemy zrozumieć diaboliczność Kris poprzez jej relację (albo brak relacji) z matką – Różą Nilską, która szkodzi (przybranej) córce jak może, a na domiar złego jest emerytowaną komunistyczną prokurator.

Na deser – pościgi samochodowe w Moskwie, więzienie w Rosji i przerwy w dostawach prądu w Warszawie.

Zdaję sobie sprawę, że Zanussi próbował wejść w rolę wychowawcy, który chce przestrzec pokolenia przez złem (czającym się w korporacjach, międzynarodowych przetargach i transgresji). W świecie Obcego ciała czysty i dobry jest klasztor, choć momentami reżyser nie zaprzecza, że równie dobre są new age’owskie powiązania między ludzkimi duszami.

Jednak zastanawiam się z jakiej perspektywy ten twórca (który poświęcił kawałek swojego życia i energii na film) ogląda teraz świat skoro proponuje nam wizję Sodomy i Gomory (Albo jak gdzieś kiedyś usłyszałam – Sodomji i Gomorji). Skąd? No zwyczajnie – skąd? I czy nie dało się bardziej banalnie, bardziej kliszą i bardziej na siłę? (Tak jak na siłę wciśnięte zdjęcia we Włoszech i w Rosji – bo jak koprodukcja to nie ma wyjścia…).

Po tej scenariuszowo fabularnym bełkocie mogę przyznać otwarcie, że bezsensowne i do niczego nie prowadzące sceny zostały ładnie sfotografowane i dostały ładną muzykę (Wojciecha Kilara) w tle. Szczególnie ostatnie kadry – patrzyło się na nie dobrze, bo ładny obiektyw, ładna scena, ładni aktorzy i ładne światełko wschodzącego warszawskiego słońca… Ładnie.

Zaimponowała mi również Agnieszka Grochowska. Prawdopodobnie gdyby rozłożyć na czynniki pierwsze jej bohaterkę to okazałoby się, że tak jak reszta scenariusza – nie ma najmniejszego sensu. Jednak potrafiła wykrzesać na ekranie coś elektryzującego. A może to ja jestem tak zdeprawowanym widzem, że imponuje mi zło?
Cóż – dla jednych korpo, dla innych klasztor.
W sumie – jedno i drugie to taka dobrze zorganizowana machina…

(I jeśli ktoś widział to może mi wyjaśnić jaki był cel powstania tego filmu?)

2 thoughts on “Obce ciało

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s