Bright Star | Jaśniejsza od gwiazd

Są takie filmy  o których jest ciężko zapomnieć. Prawdopodobnie nie działają na wszystkich, tylko wchodzą w reakcje chemiczne z naszymi prywatnymi i niepowtarzalnymi emocjami, wyobrażeniami, czy wspomnieniami. Ich odbiór zdaje się być na granicy świadomości co sprawia, że w naszych oczach staje się jeszcze bardziej magiczny…

Tak było ze mną i filmem Jane Campion Bright Star (Jaśniejsza od gwiazd).
Średnia ocen na filmwebie – 6,7. Średnia ocen wśród moich znajomych – 6,27. Opinie i komentarze – przeciętne. A ja przeżywam, jakby moje życie zależało od tego filmu.

Historia, którą opowiada nam Jane Campion jest dość prosta. John Keats (Ben Whishaw), zbierający niezbyt przychylne recenzje poeta pomieszkuje kątem w domu rodziny Fanny (Abbie Cornish). Ona całymi dniami szyje, uwielbia tańczyć i chciałaby zrozumieć poezję. Nie mogą się w sobie nie zakochać. Na dodatek od początku zwiastujemy koniec tej historii, czujemy w kościach, że nie będzie szczęśliwy… Choć intelektualnie bardzo byśmy chcieli żeby uczucie pomiędzy dwójką bohaterów przezwyciężyło (okropnie tanie sformułowanie) wszystko.

Mimo romantycznej kliszy i melodramatycznego wzorca opowiadanie dostaje skrzydeł poprzez formę. Dobrze pomyślana i rozplanowana fabuła zostaje sfotografowana (zdjęcia: Greig Fraser) w sposób jaki ciężko jest opisać słowami. Chociaż ma w sobie światło, kolory i ruch – jak w każdym filmie, zdaje się zostać posypana jakimś tajemniczym składnikiem. Może to jest właśnie emocja, serce albo dusza. Cokolwiek by to nie było sprawia, że historia otrzymuje coś więcej.
Siedząca w samotności Fanny, głaszczący kota John, bawiące się motylami młodsze rodzeństwo – wszystko zdaje się nieść w sobie nie tylko informacje i emocje. Jest poetyckie jak i naturalne. Zawieszone w czasoprzestrzeni oraz wyjątkowe jak i zwykłe.

Każda, nawet najmniejsza czynność w filmie dzięki chemii jaka ulatnia się między kadrami urasta do magicznego rytuału. Uchwycone chwile zdają się trwać wieczność, ale nie nuży to naszych oczu. Okazuje się, że gdy pojawia się miłość można celebrować każdy moment wielokrotnie, wręcz nieskończenie.

Brightest Star

Mam wrażenie, że kot w tej historii jest tak samo pełnoprawnym bohaterem tego opowiadania jak John czy Fanny

Do tego dochodzi muzyka, która zdaje się przemykać również w sposób niezauważony. Ale to dzięki temu, że przyzwyczajamy się do świata w jaki wprowadza nas Jane. Staje się naturalnością, organicznym i pasującym elementem.

Czasami zastanawiam się skąd ta uniwersalność, skąd umiejętność rezonowania tylu ludzi z historią romantycznego poety i zwykłej dziewczyny. Może to jakieś wyobrażenie o miłości, które każdy ma w sobie i do którego tęskni równie mocno jak Fanny która dotyka dłonią ściany mając nadzieję, że za nią znajduje się dłoń Johna.

2 thoughts on “Bright Star | Jaśniejsza od gwiazd

  1. Mirya pisze:

    Nie wiedziałam, że na filmwebie tak cienko, ode mnie ma 10/10 i serducho. Mało który film pozostawił mnie tak rozwaloną na kawałki. Cieszę się, że nie jestem w tym osamotniona 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s