Still Alice

Alice Howland jest znaną profesor lingwistyki, która wykłada na uniwersytecie Columbia. Poznajemy ją w dniu jej 50 urodzin, które świętuje z mężem, córką i synem. Kocha swoją pracę, studentów i badania. Czasem zdarza jej się zapominać słów, które zamierzała wypowiedzieć, a momentami ma poczucie, że nie wie gdzie jest. Klucze odkłada zawsze w to samo miejsce, ale pewnego dnia znajduje żel pod prysznic w lodówce…

Still Alice (polski tytuł to Motyl Still Alice) to spokojna i kobieca opowieść o nieuchronnym. Film w reżyserii Richarda Glatzera i Washa Westmorelanda został stworzony na podstawie powieści Lisy Genovy. Delikatnie lecz precyzyjnie dotyka problemu choroby jaką jest alzheimer. Fabuła jest niczym samo schorzenie – nieustępliwie i konsekwentnie rozwija się wypracowując swój własny autorski rytm.

Nie da się nie zauważyć, że sama struktura Still Alice jest niczym wycięta z podręczników dla twórców filmowych. Jednak dzięki kreacjom aktorskim, a szczególnie wiarygodnej i prawdziwej Julianne Moore (otrzymała za tę rolę Złotego Globa i Oscara…), która wciela się w role tytułowej Alice, film staje się nietuzinkowym i cichym dramatem kobiety, która nagle traci samą siebie. Jej argumenty i dociekania są niczym naukowy wywód, a sposoby radzenia sobie z chorobą – racjonalne i opracowane do perfekcji. Jednak każdy plan w starciu z tak obezwładniającym żywiołem musi zostać spisany na straty…

Postacie drugoplanowe są również niezwykle interesującymi studiami ludzkich charakterów, jednak nie do końca wykorzystanymi potencjałami. Wspierający mąż – John (Alec Baldwin) dzielnie znosi nocne pobudki, otępienie i histerię Alice. Kiedy zamierza podjąć pracę w innym mieście zdaje się zostać nagle odsuniętym od biegu historii bohaterem.
W relacji z dziećmi twórcy postanowili skupić się na więzi Alice z Lydią – najmłodszą córką (Kristen Stewart) – młodą dziewczyną żyjącą trochę na przekór radom matki, która za wszelką cenę chce zostać aktorką. Moim zdaniem nie był to najlepszy wybór, ponieważ jej dramat nie niósł w sobie tyle konfliktowego napięcia co relacja Alice z Anną – najstarszą córką. Anna (Kate Bosworth) jest mężatką i właśnie stara się o dziecko. Po zdiagnozowaniu choroby u Alice, która okazuje się być wywołana genetycznym obciążeniem również odkrywa w sobie wadliwy gen. Niestety nie dostajemy szansy na ujrzenie na ekranie jak radzi sobie z wiedzą, że to co spotyka jej ukochaną mamę dotknie za jakiś czas również ją.

Niewykorzystane potencjały są na szczęście zgrabnie ukrywane przed widzami długimi lecz wiarygodnymi scenami. Nie mamy wątpliwości, czyja jest to historia – a poza Alice kamerę nie interesuje żaden inny bohater.

W dwóch trzecich filmu twórcy zdecydowali się także na umieszczenie archiwalnych domowych nagrań z życia Alice i Lydii, co dodało filmowi niepotrzebnego teledyskowego charakteru. Szkoda, bo kamera w pewnym momencie zaczęła trafnie podążać i oddawać stan wiecznego przerażenia i dezorientacji Alice, a przeniesienie emocji za pomocą obrazu zostało porzucone.

Still Alice to film na którym niektórzy mogą się śmiertelnie nudzić i przysypiać. Jednak moim zdaniem wart jest obejrzenia chociażby dla poświęcenia swojego czasu ekranowej postaci i kreacji… a może nawet samej chorobie o której jak się okazuje – nie wiemy zbyt wiele.

2 thoughts on “Still Alice

  1. Katarzyna Stefańska pisze:

    Świetna recenzja. Napisałaś dokładnie to, co ja pomyślałam bo obejrzeniu tego filmu. Widziałam go wprawdzie jakiś czas temu, ale to jedna z tych kreacji aktorskich, których się nie zapomina. Ja jednak dodałabym informację o genialnej muzyce z filmu, którą zdarza mi się słuchać „do pisania” oraz więcej o temacie choroby o której mało kto wie, a większość jest przekonana, że mnie to nie dotyczy. Też brakowało mi rozwinięcia wątku z córką, która dowiaduje się, że jest genetycznie obciążona, ale może to temat na kolejny film?

    Anka, wiem, że nie masz czasu ale pisz częściej, wiem z potwierdzonego 😉 źródła, że ludzie tego potrzebują i czekają!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s