z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 25 (1/2 – Kocham Cię)

Czyli Planowanie inscenizacji, tworzenie scenopisu i mój telefon który padł ofiarą zbyt twardej podłogi…

21.04.2015 (13 dni do zdjęć)

9:12, sala projekcyjna, budynek H, wykład z Historii Filmu.

Ziewam i sprawdzam pocztę na ipadzie. W sumie bardziej ziewam niż sprawdzam…
Mail od ZPFu (Zakład Produkcji Filmów Szkolnych). Boże, jak ja kocham maile i ZPF (nawet nie wiem co bardziej). Przypominają mi, że pozostało 13 dni do zdjęć i wniosek o produkcję powinien zostać wysłany wczoraj. Wiem, wiem, wiem.
WIEM!
Tylko mi troszkę zabrakło doby i operatora pod ręką…
Wysyłam więc setnego smsa do Piotrka (autor zdjęć), że ZPF mnie znowu gwałci i że nie jest to miłe. Próbujemy się umówić, ale umówienie się troszkę graniczy z cudem.

Szukam:
– aktora (połowę obsady mam…),
– scenografa,
– lokacji
– kontaktu z kierowniczką produkcji, która w projekcie jest od doby.

W ramach szukania palę paczkę papierosów dziennie.


14:43, przed budynkiem Z, na ławce w słońcu

Plotkujemy przed zetką. Przychodzi koleżanka z pierwszego roku aktorstwa i dołącza się do plotek. Wypływa temat Białegostoku i jej chłopaka który obecnie gra w Jaraczu. Po godzinie okazuje się, że bardzo chętnie zagra w moim filmie.

Szukam:
– scenografa,
– lokacji
– kontaktu z kierowniczką produkcji, która w projekcie jest od doby.


16:28, szare kanapy w zetce

Po milionach telefonów, smsów i wypowiedzianych słów siedzę na szarej kanapie (nie tej samej co godzinę wcześniej więc jest progres…) z Piotrkiem i wypełniamy wniosek.
Targuje się ze mną w sprawie budżetu aby większą jego część przeznaczyć na wynajem obiektywów. Niestety (stety?) jestem szczurkiem z pierwszego roku dostanę słabą kamerę i obiektywy nie przejdą.
I tak uważam, że to miłe ze strony szkoły jak płaci za nasze filmy.

Wypełniamy e-wniosek. Oczywiście jesteśmy idiotami i zamiast zapisywać po wypełnieniu każdego okienka… W każdym razie poezję eksplikacji trafia szlag.
Stwierdzamy, że ZPF poczeka, a nam się już nie chce.

Szukam:
– 
scenografa
– lokacji


22.04.2015 (12 dni do zdjęć)

Choć nastawiłam budzik na 5:00 (ostatnio zawsze wstaję o 5:00) to budzę się nagle o 7:30.
O 8:41 dostaję wiadomość od kierowniczki produkcji, że będzie w szkole do 9:15 i lepiej dzisiaj się nie spotykać. Piszę tylko poczekaj na mnie będę w przeciągu 15 minut. (Co to znaczy lepiej się dzisiaj nie spotykać? Film się sam nie wyprodukuje… jego mać…)
Dobrze jest mieszkać 5 minut od szkoły…

Miałam zamiar nie pójść na wykład z literatury (początek o 9:00). Z Kasią (kier. prod.) mijamy się niepostrzeżenie. Winię nałóg tytoniowy, bo paliłam papierosy przed zetką i gadałam z koleżanką z operatorki. Z drugiej strony wykonanie telefonu nie boli.


9:20

Stwierdzam, że skoro jestem już w szkole to pójdę na ten cholerny wykład. Siadam w kącie i pracuję nad scenariuszem. Jak ostatnio na każdym wykładzie – nawet nie wiem co było tematem (grunt, że jeszcze wiem jaki to przedmiot…)

Napadam na Piotrka przed Zetką o wniosek. Już na mój widok krzyczy pamiętam!
Czuję się jak wredny czepialski babsztyl.


14:00, szara kanapa

Rozmowa z aktorem który będzie grał główną rolę. Niechcący umawiamy się na próbę w Białymstoku. Cieszymy się, wzajemnie że właśnie znaleźliśmy człowieka z tych samych stron Polski tak jakbyśmy byli skazani na odwieczną emigrację, a nasze serca przepełniała tęsknota za podlasiem.

 – Które liceum skończyłaś? – (pokazuję palcem „jedynkę”)
 – To nie…
 – A ty?
 – Trzecie.
 – To już się nie będziemy lubić.


16:00

Próbuję umówić się na konsultacje z moim opiekunem artystycznym. Nawet udaje nam się chwilę pogadać. Dostaję kontakty do scenografów, ale nie mam czasu wykonać telefonu.

Próbuję, jak to bywa przy współpracy z kierownikami produkcji oddelegować część pracy organizacyjnej. Nie powinnam robić wszystkiego, może nie tyle z lenistwa, ale z tego żeby wydłużyć sobie czas snu albo zająć się tym co tak naprawdę należy do mnie? (nie, nie jest to palenie papierosów i gapienie się w okno, aczkolwiek można to trochę włączyć w poczet pracy reżyserskiej jako wysiłek intelektualny przebiegający w tle czynności)

W końcu operator siada w kącie z laptopem koleżanki i odtwarza tekst wniosku. Staram się nie przeszkadzać (z naciskiem na staram się). Targujemy się na temat materiału z etiudy dokumentalnej którą razem zrobiliśmy kilka tygodniu temu. Kiedy montaż, kiedy pierwsza układka, kiedy zaliczenie…
Najpierw jedno potem drugie. (a kilka dni później okazuje się, że nie ma tak prosto i muszę podzielić mózg na dwa projekty w trybie natychmiastowym)

Kocham Cię

Bojownik w montażowni

Czuję, że mam bezproduktywny dzień, chociaż oczywiście po konsultacjach okazuje się, że muszę przepisać scenariusz po raz kolejny.


23.04.2015 (11 dni do zdjęć)

13:30

Pojawiam się w szkole i zaczynamy – ostatnie poprawianie draftu, a później dwugodzinne konsultacje. Ja, scenarzystka, operator i opiekun artystyczny. Po wyjściu mam wrażenie, że mój zasób słownictwa bezpowrotnie się wyczerpał. Ciężko pozbierać głowę, ale mam pozytywne odczucia. Później (17:00) siedzimy ze znajomymi przed zetką, palimy i milczymy. Słowa są problemowe, słońce coraz bardziej znika za budynkiem, a my jesteśmy jeszcze bardziej zmęczeni. Obserwujemy innych współstudentów którzy rzucają frisbee i jedyną aktywnością fizyczną z naszej strony staje się uchylanie się przed lecącym w naszym kierunku talerzem.

Piotrek panikuje, że nie mamy lokacji (słusznie).
Wrzuca na fejsie ogłoszenie o poszukiwania scenografa. Kilka godzin później poznaję Basię i po pierwszych 30 sekundach mam wrażenie, że dogadamy się bardzo dobrze.


18:00

Mam pierwsze spotkanie z kierowniczką produkcji – Kasią (Film się sam nie wyprodukuje). Objaśniam ilość papierologii którą trzeba dostarczyć do zpfu i spraw które musi załatwić. Robię to delikatnie tak jak gdybym wcale nie wymagała wypełnienia swojej pracy, a jedynie sugerowała działania.

 – Kierownik planu? – pyta Piotrek
 – Ja będę – odpowiada Kasia
 – Chcesz nim być? Ostatnio jak kierownik produkcji zdeklarował się, że będzie u mnie również kierownikiem planu to później dwa dni odsypiał.

Wracam do domu i czuję się jak wiewiórka na haju. Znowu. To wszytko przez te filmy.

Szukam:
– lokacji


24.04.2015 (10 dni do zdjęć)

Oglądamy pierwszą lokację. Kasia zaproponowała własne mieszkanie. Ja przyjeżdżam na czas – po drodze telefonicznie budzę Piotrka (z mojego życiowego doświadczenia każdego operatora z którym pracuję trzeba a) budzić, b) sprawdzać czy już jest w drodze c) karmić). Do pracy podchodzimy zdroworozsądkowo: Twoja decyzja – mówi na temat lokacji.
Ogłaszam ją jako nasz plan Z w razie gdyby nic nie wypaliło.

W drodze do szkoły tłumaczy mi po raz setny, że jestem reżyserem, a reżyser zajmuje się tylko REŻYSERIĄ, a nie WSZYSTKIM. I to KASIA ma znaleźć LOKACJĘ wiedząc CZEGO SZUKAMY. (co później trzy razy musimy jej dać na papierze).
Przyznaję mądrość.


25.04.2015 (9 dni do zdjęć)

Próby w Białymstoku. Uwielbiam ten moment kiedy rozmawiamy o postaciach, a ja słyszę i widzę to co do tej pory żyło tylko na papierze lub ewentualnie miało jakiś szkielet w mojej głowie. Chwalę siebie za intuicyjny casting.

Słońce świeci, mama mnie karmi i załamuje ręce nad tym jak wychudłam i zmarniałam.

Nadal szukam lokacji.

Kocham Cię ZPFA

Słońce świeci, Białystok taki ładny.


26.04.2015 (8 dni do zdjęć)

19:48

W drodze powrotnej do Łodzi stwierdzam, że jeśli sama czegoś nie zrobię to nie będzie zrobione. Rozmowa telefoniczna z Piotrkiem: uważaj, bo ci film jebnie, a tego oboje nie chcemy. Lokacją zajmują się w Łodzi dwie osoby przez cały weekend ze skutkiem 0 (słownie: zero). Ja z samochodu na trasie byłam w stanie znaleźć dwie (jedną poprzez ludzi z BlaBla Car’u).

Staram się afirmować rzeczywistość.

W takich momentach mam mordercze projekcje. I zastanawiam się dlaczego ludzie zamiast zbierać się do zrobienia czegoś x czasu to nie mogą zwyczajnie tego zrobić. Cytując mojego dobrego kolegę z jednej z filmowych sytuacji: zginiesz w branży.

Nadal szukam lokacji.


27.04.2015 (7 dni do zdjęć)

Wydzwaniam kierowniczkę produkcji, sadzam na kanapie w zetce, daję telefon i szukamy razem lokacji. Mamy kilka typów, ale ludzie raczej nie chcą wynajmować swoich mieszkań ekipie filmowej chociaż za trzy noce płacimy 800 złotych.
Na zajęciach się nawet nie pojawiam. Kasia marudzi, że ma swoje i właśnie jej na nich nie ma.

Po pół roku w szkole filmowej zauważyłam jedno: jak masz święta – to nie zwalniają cię z bycia na zajęciach. Jak masz produkcję filmową – wszyscy przymkną oko na to, że ciebie nie ma.

Na wieczór mam do obejrzenia dwie miejscówki.


14:41

Po 40 minutach spóźnienia spotykamy się z koordynatorką koordynatorów, która sprawdza poprawność działania produkcji. Jest zadowolona, co działa jak miód na moje serce.

Po spotkaniu Kasia się ulatnia. Kaszle, od lekarza dostała antybiotyk i zapowiada że zostaje w domu bo ma podejrzenie zapalenia oskrzeli. Trudno, ale nie pomogę w zdrowieniu. Staję się coraz bardziej nieczuła na ludzkie smutki i tragedie.


16:17

Wracam do domu. Nagle dostaję telefon od człowieka z którym rozmawiałam przez ludzi z BlaBla Car’u w niedzielę. Studiuje fotografię u nas w szkole i mieszka w loftach Tobaco Park. Bardzo chce mi pomóc i jest w stanie użyczyć swojego mieszkania. Przy krótkiej rozmowie telefonicznej mówi, że jak dojadę do niego do 18:00 to mogę rzucić okiem na mieszkanie pokazowe, które jest często wynajmowane przez developera.
Oczywiście zanim kończy zdanie wychodzę z mieszkania.


18:00

Niestety mieszkanie pokazowe – już wynajęte, ale trop jest dobry. Gadamy chwilę, dostaję kontakty i nadzieję na Tobaco Park. na 19:00 mam umówione oglądanie mieszkania, wsiadam w tramwaj i jadę przez pół miasta siedząc głową w internecie i szukając innych developerów. Dzwonię do Kasi i mówię, że ma misję jutro obdzwonić wszystkich (słownie: wszystkich) developerów w godzinach pracy. Kasia jest chora w domu, ale w moim mniemaniu dzwonić może.


19:15

Pan z mieszkania jest taki szczęśliwy, że jego kąt będzie brał udział w castingu do filmu, że aż mi go trochę szkoda.
Miejscówka – super, ale 39 metrów kwadratowych. Już sama ekipa jak tutaj wlezie (ok. 15 osób bez aktorów) to zrobimy tłum. O sprzęcie nie wspomnę.
Jadę oglądać drugą miejscówkę koleżanki koleżanki.
Po drodze oczywiście mieszają mi się przesiadki i tracę 20 minut. A chodzę z google maps w tablecie.
Jest gorąco, a Łódź brzydka i zakurzona.


20:30

Wracam do domu. Mieszkanie może jest nawet fajne, ale wymaga pracy. Obawiam się, że metraż jest zbyt mały. Ściany – białe (wróg filmu), kuchnia – turbo żółta (chcemy kręcić w chłodnych barwach). Jest mi smutno, źle i gdybym mogła pooglądałabym teraz filmiki z kotami. Zamiast tego wracam Piotrkowską i narzekam mamie przez telefon.
Po wrzuceniu zdjęć z mieszkania na grupę na fejsie Kasia entuzjastycznie krzyczy – tak, super mieszkanie. Nie jest aż takie super żeby krzyczeć.

szukam: lo-ka-cji

Kocham Cię ZPFA

Prawie lokacja 1


28.04.2015 (6 dni do zdjęć)

Życie spędzam w montażowni z dokumentem. Znowu nie poszłam na zajęcia, bo miałam przegląd materiałów z opiekunem artystycznym (który spóźnił się 90 minut). Mnie i montażystkę trafia lekki szlag, ale ponieważ dzielimy nałóg tytoniowy to nie nudzimy się.
Opiekun artystyczny załamuje ręce jeśli chodzi o kamerę. Stwierdza, że idzie opieprzyć operatora.

Operator (ten sam co przy fabule) chwali się, że został opieprzony. Atmosfera raczej wesołości niż bycia opieprzonym (o fakcie opieprzenia słyszę później jeszcze od trzech różnych osób co mnie niezwykle bawi za każdym razem).
Umawiamy się na obejrzenie lokacji z turbo żółtą kuchnią żeby pomyśleć co z tym zrobić.

Kasia przez fejsa popędza nas z oglądaniem i z tym, że należy zrobić scenopis. Mnie jakoś to średnio rusza, ale Piotrek zaczyna się wkurwiać jako żeby nikt do naszej roboty i naszych decyzji się nie wpieprzał…


18:00

W drodze do domu przypomina mi się o mieszkaniach pokazowych. Dzwonię do kierowniczki produkcji. Oczywiście dzwoniła, ale ale ale…


20:30

W Łodzi ulewa, zimno jak skurczysyn. Stoję i marznę pod akademikiem, a później idziemy na lokację. Po drodze narzekamy i rozmawiamy o życiu i śmierci. Czasem mam poczucie, że jak zrobisz z kimś jeden film (ale tak na serio – zrobisz, pracując w partnerstwie i wspólnocie) to wiesz o tym człowieku tak dużo jakbyś znał go od kilku lat…

Na lokacji Piotrek (jak to operator) poważnie zastanawia się jak poświecić. Wymyśla żeby postawić lampę w kamienicy na przeciwko. Pukamy po mieszkaniach w sprawie użyczenia prądu – oczywiście płacimy.

W drodze do akademika jesteśmy lekko podłamani.

Kocham Cię

Prawie lokacja 2


23:30

Zaczynamy scenopis (i piwo). Przypominam sobie po raz kolejny o mieszkaniach pokazowych. Grzebiemy w internecie i znajdujemy loft w idealnych kolorach i pięknie urządzony. Wywołuje on w nas zachowanie szalonych ćpunów, bo mieszkanie jest piękne.
Cokolwiek by nie było to chcemy je mieć.
Dzwonię do koleżanki, która obiecała mi pomóc produkcyjnie i zlecam jej podzwonienie. Oczywiście – mówi.

Wychodzę z akademika przed 4:00.


29.04.2015 (5 dni do zdjęć)

8:00

Ledwo widząc na oczy wstaję i zbieram się do pracy. Koleżanka której zleciłam misję już zabrała się do dzwonienia. O 10:00 ma dla mnie kilka typów, a ja osobiście robię pielgrzymkę do naszego idealnego loftu pokazowego. W drodze czynię wszystkie czary jakie przychodzą mi do głowy.

Pani w loftach jest przemiła, uśmiecha się i mówi że etiuda w tym lofcie to nie nowość. Daje mi jeszcze ulotkę i prosi żebym podzwoniła do działu marketingu. Jestem przeszczęśliwa i wracam do szkoły.

Kocham Cię

Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, ze to będzie nasza filmowa sypialnia. Mogę tu zostać do końca życia? Proszę proszę proszę.


11:00

Okazuje się, że kilkanaście minut wcześniej do działu marketingu dzwoniła moja kierowniczka produkcji. Udaję nieporadną uroczą osóbkę przez telefon i serdecznie przepraszam za takie zawracanie głowy. Człowiek po drugiej stronie śmieje się i obiecuje oddzwonić.
Kasia mówi: szkoda, że wczoraj nie dzwoniłam do tych developerów.


12:00 

Spędzam życie w montażowni pracując, plotkując, paląc i dyskutując o życiu, śmierci i miłości.


14:12

Dostajemy nasz loft jako lokację do filmu. Telefonom i wysyłanym serduszkom nie ma końca.


17:23

Komentarz opiekuna artystycznego na temat lokacji: o ja pierdolę jaki wypas. Jesteśmy z siebie bardzo dumni, aczkolwiek dostajemy lekki opieprz za scenopis który nie wynika od bohatera.
Jak ona wchodzi, jak on na nią patrzy…
Słodkość miesza się z gorzko-słonymi posmakami. Na koniec jeszcze lukier – mam poczucie, że jesteście dość dobrze przygotowani. Have fun!

No to będzie Have fun.

Ciąg dalszy prawdopodobnie nastąpi o ile nie wydarzy się jakiś koniec świata…

One thought on “z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 25 (1/2 – Kocham Cię)

  1. Katarzyna Stefańska pisze:

    Aaaaaaaaaa! Strasznie się uśmiałam, choć wiem, że nie ma w tym nic śmiesznego. Ale po kolei. Po pierwsze: Anna jesteś reżyserką, nie kierowniczką produkcji!!!! nas uczono, że jeśli kierownik jest zły to się zmienia kierownika, a nie podporządkowuje pod jego styl bycia. Wiem, rozumiem, zależy Ci na tym filmie, musisz go zrobić ale po to jest wydział reżyserii i wydział organizacji aby współpracować, a nie zganiać na siebie obowiązki. Strasznie mi przykro, że ktoś wykonujący mój ukochany zawód, ma szansę go wykonywać, na uczelni, na której marzę, żeby być a ten ktoś tak po prostu się od tego miga. Do dupy! Ale takie życie, co zrobisz jak nic nie zrobisz? Po drugie, wiem, że to żadne pocieszenie, ale ja też spalam ostatnio przed projektem paczkę dziennie, dobrze, że jest jeszcze ktoś taki 🙂 Po trzecie jaka to cholerna prawda, że robiąc z kimś film poznajesz go lepiej niż kiedykolwiek. Po czwartek chciałabym, abyś kiedyś zadzwoniła do mnie i powiedziała: Kaśka potrzebujemy ogarniętego kierownika planu, przyjedziesz? i Kaśka potrzebujemy takiego mieszkania w Łodzi, masz czas pomóc? i Kaśka nie znasz jakiegoś aktora w takim typie, który chciałby zagrać za czapkę gruszek? i Kaśka mam plan i nie ma kto parzyć kawy, przyjedziesz? – bo Kaśka kocha pracować przy filmie i Kaśka zawsze pomoże i zawsze załatwi (a jak nie będzie miała czasu to powie, że nie ma czasu). Nie zapominaj o mnie i daj mi się kiedyś wykazać. Chcesz moje cv? 😉 Całuje Cię i przesyłam mnóstwo energii i siły, choć jestem przekonana, że dasz sobie świetnie radę! (Dacie 😉 )

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s