Kocimiętka – ÓFF, Óniwersytecki Festiwal Filmowy

Od czego zacząć tę historię? Może od samego początku?

Nie dalej jak 2 lata temu jeden z profesorów (pewnie by się oburzył na to określenie ponieważ tytułu profesora nie posiada) – wykładowców przedmiotów pokroju Sztuka Organizacji Filmowej przepowiedział mojemu ówczesnemu koledze (a obecnej mojej lewej ręce i połowie prawej nogi) Maciejowi Pajączkowskiemu, że kariery jako kierownik produkcji nie zrobi, ale będzie organizował festiwale filmowe.
Maciej vel. Pająk wziął sobie to do serca i zabrał się do roboty.

ÓFF (21.05.2015) to festiwal zorganizowany przez koło filmowe UKSW, FilmOFFka. Za cel imprezy postawiono sobie promocję zdolnych młodych ludzi oraz ich filmowej twórczości, która w mniej lub większej ilości powstaje również w ramach uniwersyteckich zajęć.
Ukrywający się po kątach ludzie tworzący kino w zaciszu własnego domu mogli wyjść na zewnątrz i pokazać się wszystkim.

Maciej, ponieważ ma więcej pomysłów niż życia, postanowił nawiązać również współpracę z Warszawską Szkołą filmową i Studiem Munka tak aby móc zaprezentować swoim kolegom powstające w Polsce krótkie metraże i natchnąć do dalszych działań.
W podobnym celu pojawiłam się tam również i ja. Nawet nie wiem czy bardziej jako bloger filmowy prowadzący od prawie 3 lat filmowego kota czy jako studentka Szkoły Filmowej, entuzjastka edukacji filmowej i prywatnie – przyjaciółka.

ÓFF

Nie darował mi, musiałam spędzić 20 minut na scenie. Rozmowa momentami była chyba bardziej prywatna niż filmowa

 

Na imprezie pojawili się między innymi: przedstawiciel Warszawskiej Szkoły Filmowej – Tomasz Dobosz, Ania z http://learningfromhollywood.pl/  i Monika z bloga http://okiemkinomaniaka.blogspot.com/. Z każdym gościem Maciek rozmawiał o filmach i kondycji polskiego kina.

Nagrodę festiwalu otrzymał film (zwany dokumentalnym, aczkolwiek widziałam tam tylko reportaż) Niewidzialny Aleksandry Kuśmierskiej.

ÓFF to impreza rozwijająca się – to może zauważyć każdy. Mogłabym dodać nawet, że jest to impreza rozwijająca się posiadająca spory potencjał. Jedynym niedociągnięciem na który można ponarzekać jest frekwencja, która zdecydowanie nie dopisała. Szkoda.

Tutaj należałoby zacząć drążyć temat zaangażowania studentów. Pokazy filmowe i tak są marginalne na polskich szkołach wyższych. Czy to dlatego, że nie mamy w naszym kraju ludzi kreatywnie podchodzących do tematu? Nie ma posiadających filmowe aspiracje studentów którzy filmy nie tylko oglądają, ale również próbują robić? Czy może studiująca młodzież jest aż tak nieśmiała i wstydliwa, że nie potrafi wyjść ze swoich małych pokoi i mówić o swojej pasji głośno? Czy może ogólnie – marazm, nijakość, nicnieróbstwo…?
Nie wiem. Wiem, że warto coś z tym zrobić.

Oczywiście, nie każdy musi być reżyserem, operatorem czy fotografem. Zgadzam się z tym, ale to tak samo jak ze śpiewaniem – nie każdy musi robić karierę, ale może nucić i może sprawiać mu to przyjemność.
Nie będę wywlekała korzyści jakie dają nam filmy. Nie, nie, nie. Prędzej podniszczą zdrowie, sprawią, że namęczymy się i schudniemy. Bardzo skutecznie zmienią, ale jeszcze nigdy nie słyszałam żeby ktoś żałował (poza mną samą 😉 ) że rozpoczął zabawę z tym sportem.

Rozmowa o filmach i blogowaniu na #óff z @pajak12 #filmy #blog #filmowykot

A post shared by Anka Pawluczuk (@filmowykot) on

I tak po ÓFFie po raz kolejny mam ochotę sobie zadać pytanie – co zrobić, żeby obudzić w ludziach większe zainteresowanie, pasję i kreatywność? A przynajmniej uwagę.
Bo to nie boli.

Kochani studenci UKSW ruszcie tyłki i doceńcie, że coś się dzieje.

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Grzegorza Wasilewskiego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s