O co chodzi ze Szkołą Filmową w Łodzi – niepoważny przewodnik dla poważnie zagubionych kandydatów

Wszystkie zdjęcia którymi okrasiłam przewodnik pochodzą z http://instagram.com i zostały opatrzone tagiem #pwsftvit
To: https://instagram.com/malwinaklima

Co roku w czerwcu przybytek przy Targowej odwiedzają tysiące ludzi, którzy marzą o rozpoczęciu działalności w filmowym biznesie…

Kochany kandydacie.

Jeśli jesteś przerażony egzaminami i kampusem to słusznie. Chociaż myśląc zdroworozsądkowo – czego się boisz? Będziesz miał tam do czynienia z takimi samymi ludźmi jak wszędzie… Mają dwie ręce i dwie nogi… Owszem – wymagają i naciskają, ale w ten sposób będą sprawdzać gdzie są twoje prywatne granice.

Jeśli myślisz, że dzięki temu tekstowi uzyskasz jakąś tajemną wiedzę to… od razu uprzedzę Twoje myślenie – nie wiem jak dostać się do szkoły na reżyserię, sztukę operatorską czy aktorstwo.
Nie udzielę Ci złotej rady. Nie jest to z czystej złośliwości, na to zwyczajnie – nie ma złotej rady.

Gratuluję jednak podjęcia decyzji o złożeniu papierów. Jesteś odważny i szalony. Chyba nawet bardziej szalony niż odważny. Przygotuj się na wojnę, bo robienie filmów jest jak wojna.
Dosłownie.

Jeśli jesteś w Szkole po raz pierwszy – rozumiem Twoje zagubienie. Jednak mimo wszystko nie powielaj schematu rozkrzyczanej bandy wycieczkowych dzieciaków.

Przybytek przy Targowej to dziwne miejsce. Szkoda, że przy egzaminach nie będziesz w stanie poznać wszystkich jej zakątków. Naprawdę żałuj, bo to taki mały, prywatny wszechświat mający zarówno swe piękne i okropne strony, a ludzie którzy tutaj funkcjonują są jak dziwna i pokraczna rodzina, którą kochasz i nienawidzisz jednocześnie.

Dlatego zrobię coś czego chyba jeszcze nikt nigdy nie zrobił. Rozrysuję Ci mapę kampusu. Tak jak ja ją widzę po roku łażenia tymi samymi ścieżkami.


Zastrzegam, że wszelkie wszelkie podobieństwo do realnych osób i zdarzeń
jest niezamierzone, ale nie jest przypadkowe.

 

0. Portiernia.

Panowie lubią pożartować, ale nie licz że na ładne oczy dostaniesz klucz. Wydaje Ci się, że wcale nie interesuje ich kto wchodzi na teren szkoły? Nic bardziej mylnego, rejestrują każdego człowieka skanerem ocznym.
Ponadto portiernię zamieszkuje czarny kot z czerwoną obróżką. Nigdy nie dał mi się pogłaskać. Na dodatek nie zdziwiłabym się gdyby był na etacie szpiega, podpięty do jakiejś rejestrującej kamery.

Bo skąd w tej szkole tak wszyscy o wszystkich wiedzą?


 1. Rektorat

Ładne wejście, marmury, dziekanaty, rektorat i sala senacka. Pachnie powagą i wieloletnią tradycją. Ze zdjęć spoglądają żywe (i mniej żywe…) legendy. Znane nazwiska (jak ich nie znasz to może lepiej nie idź dalej…?), słynne schody…

Zaraz za wejściem masz dwie opcje do wyboru – pójść w lewo czy w prawo.
Jeśli jesteś przed egzaminem wstępnym to wycieczka na prawo jest konieczna. Drżyj zanim zapukasz do Sabinatu reżyserii (napisałam Sabinatu? Miałam na myśli dziekanatu oczywiście…). Nie bagatelizuj tego miejsca, nie wykonuj zbędnych ruchów i nie próbuj się słodko uśmiechać. Pani Sabina widziała już wielu przed tobą i zobaczy jeszcze wielu po tobie.

Bądź grzeczny i uważaj – podłoga skrzypi.

Droga na lewo – sposób na wyjście na tyły budynku i dostanie się przed słynne schody Polańskiego z których pan Roman skakał będąc studentem. Niewielu wie, że na przeciwko schodów był niegdyś szkolny barek w którym sprzedawano piwo. Czy nadal muszę tłumaczyć dlaczego studenci lubili to miejsce?

Sala Senacka – miejsce egzaminacyjne jednej z komisji. Jeśli dostałeś się właśnie do tej komisji to… życzę powodzenia. Dostaniesz tam profesorski zestaw który sieje szkolny postrach. Jednak po wszystkim – będzie co wspominać. Wiem, bo byłam, wiem bo nadal żyję.
Czy tego chcesz czy nie – sala senacka wywołuje lekkie drżenie mięśni.

Schody. Mój związek emocjonalny z nimi jest poważny, bo nie znoszę gdy muszę się po nich wspinać kilka razy dziennie. Wiodą do Szkolnego Kina (codzienne pokazy, egzaminy…) i Magazynu Dźwięku. Jeśli są puste – masz szczęście. Wycieczki robiące sobie tam zdjęcia to przekleństwo. Szczególnie gdy sapiąc schodzisz obładowany dwoma case’ami, rejestratorem dźwięku i wystającą tyczką.

 

Kino Szkolne – projekcje codziennie o 19:00. Ponadto siódme poty przy pokazach egzaminacyjnych. Czuć powagę miejsca, ale i (czasem słabo działającą) klimatyzację.

Magazyn Dźwięku. Czynny od 8:00 do 15:00, ale zdarza się że jest zamknięty w środku dnia. Miejsce w którym studenci robią dobre deale chcąc dostać mikroporty czy rejestratory. Uśmiechanie się może pomóc, a Antek który przeważnie sprzęt wydaje lubi coś poprzestawiać żeby zrobić psikus studentom. Chociaż zarzeka się za każdym razem, że nie wyda mi mikrofonu bo widział jak paliłam papierosy na imprezie to jest przemiłym człowiekiem i doradzi każdemu w potrzebie.

Dział dźwięku, studio, sala synchronizacyjna, postprodukcja dźwięku – Jak jesteś osobą z zewnątrz to tam nie wejdziesz. Miejsce oddalone, trochę odcięte od reszty szkoły i wyglądające jak tajemniczy labirynt. Nic jednak nie bawi bardziej niż szeleszczenie suchymi liśćmi w sali synchronizacyjnej czy dogrywanie dźwięku kroków.
Uważaj, nie przysypiaj siedząc przy postprodukcji dźwięku bo nie jest to najlepiej widziane.


2. Zetka.

Budynek na środku, centrum towarzyskie, serce szkolnego życia. Wchodząc tam nie wyjdziesz szybko…
Jeśli tylko wychodzi słońce wszyscy grzeją odnóża na przeciw – na ławkach albo na trawniku. Aż się nie chce chować. Zimą – automatycznie otwierające się drzwi mogą być wrzodem na… przy silnie minusowej temperaturze. Jak staniesz w złym miejscu to wieje złem i zimnem.

Na dole – hipsterska kawiarnia z szarymi kanapami na których niejednokrotnie można przesiedzieć cały dzień (piszę do was z tego miejsca). Tutaj nic nie zdziwi – śpiący student? Pracujący student? Pochłaniający pożywienie…? Nic. To tutaj przeważnie będziesz wypełniał wnioski produkcyjne, spotykał się z ludźmi i obmyślał plan produkcji.

Bar z przemiłą panią której imienia nigdy nie znam. – kanapki, jajecznica, ciepła zupa. Bierz co jest i nie wybrzydzaj. Przybytek otwarty tylko do 19:00, ale nie przeszkadza to w byciu jednym z głównych żywicieli w szkole. Stoliki – klasyczne i niewygodne. W sam raz na krótki posiłek.

Drzwi pod znakiem cisza – dwie hale produkcyjne. Hala filmowa i hala telewizyjna. Jeśli cisza się świeci to nawet nie próbuj… Hale są wystawne i służą za szkolną wizytówkę. Mieszka tam (rozczłonkowany) słynny kruk ze szkolnego spotu oraz przemili panowie z rekwizytorni – pan Paweł i pan Zbyszek. Chcesz deskę, dyktę, materiał, trzy talerze, stół, fortepian? Znajdziesz tam wszystko choć nie wszystko w stanie idealnym. Jeśli się uśmiechniesz to pan Zbyszek nawet potrafi dokonać drobnej naprawy twojego roweru 🙂

Pierwsze piętroKatedra reżyserii filmu fabularnego, katedra reżyserii filmu dokumentalnego, sztuka operatorska…
Uważaj, bo jako student możesz tam spędzić większość życia. Sale lekcyjne to pomieszczenia z krzesłami, kilkoma ławkami na krzyż, ogromnym ekranem, projektorem… Przy 10 godzinie z rzędu nienawidzisz tych pomieszczeń.
Gratis w końcu korytarza – dwa mini pokoiki – montażownie i reżyserka hali zdjęciowej. Niezbyt chętnie, ale przekonwertujesz tam pliki z kamer reporterskich i dowiesz się dlaczego nie należy więcej nagrywać w tym formacie 🙂

Drugie piętro – Kto nie musi tam nie idzie.
Obsługa studia, labirynt małych gabinetów i hotelik. Jedyna ciekawa rzecz to taras na którym można zapalić… Ale zawsze weselej karmić płuca przed budynkiem.


3. Budynek H.

Aktorski.
Stamtąd usłyszysz krzyki i śpiewy. Nie wnikaj, to tylko zajęcia.

Piwnica = JEDZENIE. Stołówka. Uwaga, niedługo mają ją zmieniać. Jeśli zginie to studenci umrą z głodu. A tak… kąpana w tłuszczu miruna w piątki, od czasu do czasu filet z piersi kurczaka, dwie zupy do wyboru, chwilami – ryż z jabłkami na słodko czy śledzie w śmietanie. Nie ma co wybrzydzać, jedzenie ma imitować maminy obiad.

Parter to biblioteka, WF i dużo przestronnych sal.
Jako ogon – stare atelier i magazyn światła. Jeśli wyruszasz na plan to właśnie tam zostanie zapakowany sprzęt oświetleniowy pod czujnym okiem pana Bronisława. Prawdą jest – zanim powiesz o co ci chodzi i czego potrzebujesz to usłyszysz, że już tego nie ma. Ale nie przejmuj się, pan Bronisław tak głęboko w sercu jest cudownym człowiekiem!

Pierwsze piętro.
Dziekanat wydziału aktorskiego, sala od historii kina, pani Hebratka… Nie zaznasz ciszy i spokoju. Chodzą, biegają, śpiewają, krzyczą… Mam teorię, że tak naprawdę studenci wydziału aktorskiego tam mieszkają, bo nigdy nie widziałam jak wychodzą czy wchodzą do szkoły. Oni tam zawsze są.

Drugie piętro.
Sala judo i rekwizytornia gdzie znajdziesz WSZYSTKO i NIC zarazem. Jak już wtoczysz się na samą górę po rekwizyty to pamiętaj żeby oddać wszystko co wziąłeś. Inni studenci po tobie też mogą być w potrzebie!

 

 


4. Magazyn techniki zdjęciowej.

Uważaj, bo czynny do 15:30 i zamykany na cztery spusty. Jak masz szczęście dostaniesz sprawny sprzęt, jak nie… Trudno, robienie filmów to wojna.
Nie zawsze aby przedłużyć kamerę wystarczy ładnie się uśmiechać i grzecznie dygać. A może to tylko mi się tak przytrafia i panowie nie lubią studentów reżyserii? Operatorzy muszę dobrze żyć z tamtym miejscem i jego mieszkańcami.
W ciągu niskich przybudówek znajdziesz również szkolną kasę, dział BHP, transport… Kultura nakazuje aby mówić dzień dobry każdemu kogo spotkasz.

Idąc od zetki do budynku techniki zdjęciowej znajduje się idealny przykład anarchii chodnikowej. Nikt nie chodzi ładnie wybrukowanym kawałkiem, wszyscy na nielegalu – wydeptaną ścieżką. A obok jest tabliczka nie deptać trawnika. Szczerze? Mam wyrzuty sumienia każdego dnia.


5. Budynek J.

Schowany z dala od nieproszonych gości. Kiedyś mieściły się tam montażownie. Obecnie – pozostała tam sala do udźwiękowienia, rekwizytornia, sala plastyczna i Zakład Produkcji Filmów Szkolnych. Ten ostatni jest na samym szczycie – wspinanie się po skrzypiących schodach to mordęga, szczególnie jeśli trzeba to zrobić kilka(naście) razy dziennie.

Szanuj to miejsce, tam wydają pieniążki na filmy, pilnują tabelek, wniosków i wysyłają zlecenia na sprzęt. Koordynatorzy to też ludzie i da się ich lubić, choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się czepialscy. Ale jak przyjdzie co do czego to są cudowną i nieocenioną pomocą i wsparciem. Serio.
ZPF to jeszcze inny prywatny wszechświat i czasem zdaje się rządzić innymi prawami niż reszta szkoły. Ale w sumie – nie ma dramatu, chyba że koordynator spóźnia się na spotkanie ponad godzinę.

Biegnąc od budynku J np. do rektoratu uważaj żeby nie zdeptać roślinek i o nic się nie potknąć. Tak ku przestrodze.


6. Centrum Nowych Mediów / Melancholia.

Moloch, którego nikt nie lubi. Na parterze króluje fotografia i szklarnia (galeria), na pierwszym piętrze mamy sale, kolejną galerię oraz darmową kawę i herbatę. Do tego momentu spokojnie możesz zwiedzać. Dalej lepiej nie wchodzić w króliczą norę…

Drugie piętro – scenariusz. Miejsce ciche, jakby wymarłe. Jeśli uświadczysz tam istnienie żywej duszy… jeśli… Na dodatek wszyscy zazdroszczą scenariopisarstwu, że ma własny socjal.

Trzecie piętromontażownie i taras. To tutaj spędzisz dupogodziny przeglądając materiał, ale także poplotkujesz z paniami montażystkami. Miejsce urocze i wbrew wszelkim pozorom bardzo ciepłe i miłe. Sporej wielkości taras – popołudniami jest cały w słońcu, zawsze można tam wygrzać swoje kości i wypalić dziesięć papierosów na raz.
Sala do kolor korekcji – z wygodną kanapą i z zapachem zioła. Wszyscy tłumaczą to źle przeczyszczoną klimatyzacją, ale kto to wie 😉

Czwarte piętro – królestwo animacji.


7. Płot przez który się skacze.

Płot wcale płotem nie jest tylko wysokim murem. Dlaczego się skacze – bo nikomu się nie chce chodzić dookoła ogrodzonego terenu. Osobiście – nie polecam, bo jak już tam wleziesz to ciężko jest zleźć.


8. Budynek Guzego.

Miejsce kształcenia kierowników produkcji i ciemnia fotograficzna.
Osobiście preferuję ciemnię, choć śmierdzi okrutnie (ha ha, jak to w ciemni). Ponoć dostępna dla studentów o każdej porze dnia, ale jakoś nikt kogo znam nie kwapił się tam aby spędzać czas i eksperymentować z chemikaliami.

Jak masz dużo szczęścia to przed budynkiem uda ci się wydębić od kogoś papierosa, chociaż przeważnie to oni wydębiają od ciebie.


Na koniec – załóżmy ten scenariusz, że się dostałeś.
Gratuluję Ci i współczuję – to będzie najlepszy i najgorszy czas w twoim życiu.

Będziesz zafascynowany, zderzysz się z rzeczywistością ciężkiej pracy, ciężkich sprzętów i bieganiny po schodach od budynku do budynku. Będziesz parł przed siebie i niejednokrotnie szedł na kompromisy. Okaże się, że tygodniowo jesteś w stanie zrobić kilka emocjonalno – światopoglądowych fikołków, że jedzenie wzbudza najwięcej ciekawości, a spanie i dzień wolny to luksus.

Nauczysz się rozgraniczać to co prywatne od zawodowego i okaże się, że nie zawsze będziesz chciał pracować z ludźmi których lubisz prywatnie. Poznasz przyjaciół, na których momentami i mimowolnie spojrzysz jak na wrogów. Zaprzyjaźnisz się i znienawidzisz, pokochasz i będziesz chciał uciekać. Czy warto?
Kurdę, chyba tak.

(Chociaż nie wiem, ostatnio jedna z najsilniejszych w moich oczach osoba też powiedziała Anka, ja już nie wiem czy chcę robić te filmy).

Jeśli chcesz wiedzieć jak wygląda egzamin wstępny to zanim napiszesz do mnie maila (chociaż nie ukrywam i tak uwielbiam dostawać od Was maile) możesz przeczytać jak przeżyłam to na własnej skórze:

Z PAMIĘTNIKA FILMOWCA AMATORA:

2 thoughts on “O co chodzi ze Szkołą Filmową w Łodzi – niepoważny przewodnik dla poważnie zagubionych kandydatów

  1. Anonimowy pisze:

    (…)
    Będziesz zafascynowany, zderzysz się z rzeczywistością ciężkiej pracy, ciężkich sprzętów i bieganiny po schodach od budynku do budynku. Będziesz parł przed siebie i niejednokrotnie szedł na kompromisy. Okaże się, że tygodniowo jesteś w stanie zrobić kilka emocjonalno – światopoglądowych fikołków, że jedzenie wzbudza najwięcej ciekawości, a spanie i dzień wolny to luksus.
    Nauczysz się rozgraniczać to co prywatne od zawodowego i okaże się, że nie zawsze będziesz chciał pracować z ludźmi których lubisz prywatnie. Poznasz przyjaciół, na których momentami i mimowolnie spojrzysz jak na wrogów. Zaprzyjaźnisz się i znienawidzisz, pokochasz i będziesz chciał uciekać. Czy warto?
    Kurdę, chyba tak.
    (…)
    Tak, to najprawdziwsza prawda (jakby mogłaby być prawda bardziej lub mniej prawdziwa). Wiem coś o tym, gdyż bywały takie okresy, że musiałem przez telefon praktycznie codziennie godzinami wysłuchiwać płaczu Ani, że to niesprawiedliwe …

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s