Niezależnie #1 – Jutrzenka Otrzewna

Przed wami pierwsza odsłona nowego cyklu na Filmowym Kocie. Pisałam już o produkcjach studenckich, teraz przyszedł czas na projekty niezależne, które często potrzebują jeszcze wsparcia, rozgłosu czy zainteresowania.

Jakby to tak ładnie ująć w słowa… trzeba być trochę szaleńcem żeby robić filmy.

Jutrzenka Otrzewna to debiut filmowy Zalibarka — rysownika, twórcy video i założyciela magazynu Puzdro. Produkt specyficzny, podobnie jak sam proces tworzenia i katusze który przeżywa każdy kreatywnie pracujący – także główny bohater filmu.

Odrealniona scenografia i kadry to rzeczywistość pomieszana z projekcjami w umyśle głównego bohatera (w tej roli Krzysztof Głuchowski) – twórcy haseł reklamowych, zamkniętego w swoich czterech ścianach, żywiącego się prawie dopalonymi papierosami i wiecznie nieidealnym doborem słów.

Sam film to bardziej wrażeniowa metafora wizualna niż opowieść z klasyczną dramaturgią. Wszystko co dostajemy na ekranie jest przestrzenią symboliczną, a sam Zalibarek (z którym miałam przyjemność wymiany kilku wiadomości) przyznaje się do inspiracji twórczością Wojciecha Jerzego Hasa, braci Quay czy Guya Maddina. Nie bez powodu film otwiera cytat autorstwa Brunona Schulza.

Jak Zalibarek napisał mi o swoim pomyśle:
Sam pomysł na film wynika z refleksji nad żmudnym procesem tworzenia, a także nad jego bezcelowością. Artyści odklejają się od rzeczywistości, operują na coraz bardziej bezkształtnej materii, trudnej do zefiniowania. W wyniku poszukiwania wciąż nowych środków wyrazu, wznoszą się wysoko ponad granice sztuczności i komunikatywności. Chciałem pokazać to całe szaleństwo tworzenia, wyobcowanie, „gorączkę zmysłów”. Tworzenie jako odmiana autyzmu, jako rozpaczliwe próby podreperowania swojego ego. Bohater filmu chciał pisać powieści, tymczasem wymyśla hasła reklamowe – twory liche, kalekie, całkowicie zbędne. Zjawisko  jak najbardziej potwierdzone w rzeczywistości.

Warto wspomnieć, że produkcja tego krótkiego filmu trwała około 4 lat i była długą batalią. Mimo wszystko całość, pomimo (praktycznie) zerowego budżetu została ukończona z sukcesem.

Tworzenie filmu bez budżetu nie jest mrzonką szaleńca. Średnio 50-60% całego budżetu produkcji filmowej w Polsce to koszty honorariów. Gdy zbierze się grupa przyjaciół, dla których ważniejszy od honorariów jest stymulujący twórczo projekt, to problem finansowania znika. To ma jednak zastosowanie w przypadku fimów krótkometrażowych, kiedy w jeden lub dwa weekendy można się spotkać i zrobić razem coś fajnego. Gdy zabierałem się za postprodukcję, rozdawałem płyty DVD z materiałami o filmie na imprezach branżowych okupowanych przez producentów. Chyba żaden z nich nie obejrzał tej płyty. Dzwoniłem, pytałem i wciąż chodziłem, rozdawałem płyty, w międzyczasie dłubałem przy postprodukcji, aż… okazało się, że film jest już prawie skończony i pieniądze nie są mi już właściwie potrzebne.

Nie byłabym również sobą gdybym nie zapytała także ile razy autor miał ochotę porzucić projekt.

Wiele razy (na etapie postproduckji) miałem ochotę rzucić ten projekt w cholerę, ale po 2-3 dniach kryzysu dochodziłem do siebie. Pierwszy etap, czyli realizacja zdjęć z aktorami, przebiegł właściwie bezproblemowo. Były 3 intensywne dni zdjęciowe, znaczna część ujęć kręcona była na zielonym tle. Dopiero gdy zgrałem materiał video na swój komputer i zacząłem sie nim bawić, zdałem sobie sprawę z trudności i złożoności przedsięwzięcia. Pierwszym problemem była organizacja pracy, rozbicie jej na drobne etapy, stworzenie harmonogramu, którego będę się w jakimś stopniu trzymał. Drugi problem tkwił w psychice: przy samotnej pracy nad tak złożonym projektem, często pojawiają się chwile zwątpienia, blokady. Na szczęście mam też sporo bieżących zleceń, więc wprowadzałem płodozmian. Przy wstępnym montażu okazywało się, że niektóre sceny są rozwleczone, brakuje im dynamiki. Trzeba więc było czasami dokonać trudnej decyzji o usunięciu ujęcia, nad którym pracowało się prawie miesiąc. To boli. Do tego dochodzą problemy sprzętowe: mam 2 mocne 4-rdzeniowe procesory, ale to o wiele za mało.

Od siebie mogę tylko dodać – wypatrujcie na festiwalach, bo mam nadzieję że Jutrzenka Otrzewna gdzieś się pojawi.

Najtrudniej jest znaleźć sekretne zażyłości pomiędzy słowami. Sekretne miejsca schadzek pojęć. Słowa są płochliwe, dyskretne.

Więcej o filmie – http://www.jutrzenka.zalibarek.net

lub na facebooku – https://www.facebook.com/jutrzenka.film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s