Ted 2

Dawno, dawno temu. Za siedmioma lasami, górami i morzami (chociaż nie, w sumie to przy tym samym biurku i pracując przy tym samym laptopie) pisałam o filmie Ted. Bajeczce – komedii o przereklamowanej dorosłości i siarczyście przeklinającym pluszowym misiu. Przed napisaniem tego tekstu nawet sięgnęłam po starą recenzję (pamiętałam, że film mi się wystarczająco podobał abym zechciała o nim cokolwiek napisać) – w sumie żeby upewnić się czy wszystko jest nadal ze mną w porządku…
Wiem, że jestem osobą starszą, teoretycznie mądrzejszą o odrobinę wiedzy filmowej, pewnie bardziej asertywną, bardziej…
Ale na miłość Boską, nikt mi nie odda moich dwóch zmarnowanych godzin życia.

Nie wiem co mnie podkusiło żeby obejrzeć drugą część przygód Teda. Pewnie potrzeba wypróbowaniu filmu na własnej skórze (kiedyś mogę na tym naprawdę ucierpieć), a może jakiś nadmiar wolnych dwóch godzin. Przyznam wam szczerze – to był zły seans.

Pierwsza część historyjek o mówiącym pluszaku (mówiącym… klnącym jak szewc!) była uroczą bajką dla dorosłych. Trochę zabawną, trochę przewrotną, ale zdecydowanie – inną. Druga – poza tym, że jest próbą powtórzenia sukcesu pierwszej, to straciła wszystko od lekkości i świeżości zaczynając.

Tym razem sprawa krąży wokół prawnego statusu pluszowego misia. Ted (ponownie głosu użyczył mu Seth MacFarlane) po ślubie ze swoją ukochaną Tami-Lynn (Jessica Barth) postanawia zdecydować się na posiadanie dziecka. Jak się okazuje adopcja nie jest zbyt prostym procesem, bo przy okazji wychodzi na jaw, że Ted według prawa nie jest istotą żyjącą (a tym bardziej – osobą).


John (Mark Wahlberg) tym razem liże rany po rozstaniu ze swoją żoną (i… nie dziwi mnie dlaczego Mila Kunis zrezygnowała z udziału w drugiej części), odmawia łaszącym się dziewczątkom i prowadzi zwyczajne (i lekko zdegenerowane) życie rozwodnika. W obliczu ogłoszenia Teda jako mienia postanawia mu pomóc i pójść z całą sprawą do sądu. Tu oczywiście pojawi się prawniczka (Amanda Seyfried), która idealnie będzie pasowała do duetu burzowych kumpli (oszukańczy chwyt marketingowy – ani razu nie wspomniano o rytuale burzowej piosenki) i której rolę można przewidzieć po pierwszych dziesięciu sekundach debiutu na ekranie.

Dalej pójdzie jeszcze gorzej i jeszcze bardziej przewidywalnie, chociaż należy przyznać – twórcy postanowili użyć wszystkich chwytów i motywów. Będzie porwanie, wypadek samochodowy, intryga czarnego charakteru, dziecko, krótsze i dłuższe gagi, popkultura, szpital i chwile wzruszeń. Czego chcieć więcej?

Sensu i szacunku dla widza.

5 thoughts on “Ted 2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s