Z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 32

 – O widzę, że twoja to ci kawę robi
– A co, twoja ci nie robi?
– Moja robi mi śniadania.
– Moja też mi kiedyś zrobiła.
– I kupuje mi jedzenie. Wyjadam jej wszystko z lodówki.
– Mam dokładnie tak samo.
(chwila śmiechu)
– Anka to jest rozmowa która nadaje się na bloga.
(dyskusja dwóch studentów sztuki operatorskiej na temat dwóch współpracujących z nimi studentek reżyserii)

telefon

Wszystkie tematy poruszone TYLKO w godzinę! 🙂

Znowu czuję się jak na jakimś obozie przetrwania. Łapię się na tym, że odliczam dni do końca turnusu, kiedy wreszcie wrócę do domu, przytulę kota i pójdę spać. Wrócę na uniwersytet, będę prowadziła zajęcia i będę miała czas na wynajdywanie sobie nowych rzeczy. Będę chodziła na zakupy, gotowała, piekła i narzekała na swoje życie, które nie pozwala mi zrealizować mojego zawodowego marzenia. Wrócę do jakiejś monotonii i zwyczajności.
Później, po chwili dociera do mnie, że ten obóz nie skończy się tak szybko. Może wraz z tytułem magistra? Może jak mnie wreszcie wyrzucą ze szkoły (ach, chciałabyś – mówi mi ojczulek).
Albo nawet nigdy się nie skończy.

Jestem za młoda na robienie listy plusów i minusów tej całej historii. Ale kiedy robię kroczek w bok i przyglądam się całej ścieżce to mogę tylko złapać się za głowę – ile to przypadków, zakrętów i ludzi się tam pojawiało. Ktoś stawał na drodze, na skrzyżowaniu i to przez niego skręcałam w niespodziewanym kierunku.
Oczywiście, że nie ma przypadków.
Muszę szczerze przyznać – mamy dużo dobrych momentów, mamy dużo zabawy i porozumienia.
A o te ostatnie, w moim życiu było zawsze tylko ciężko.

 – Tato… – mówię dzwoniąc – jestem zmęczona.
 – To odpocznij. Idź spać.
 – Ale ja nie jestem zmęczona w ten sposób.

Nie napiszę nic odkrywczego – pomimo tego, że miliony razy narzekamy, wściekamy się, marudzimy i przeklinamy szkołę i to co się w niej dzieje – to nadal tutaj jesteśmy.
Mimo wszystko z niej nie wychodzimy i mimo wszystko z niej nie rezygnujemy. Ciekawe dlaczego?

Edytuję tego posta po raz tysięczny i piszę go już drugi tydzień bo chcę żeby był miły, wesoły i świąteczny. Bo przecież nie ma na co narzekać, życie stabilnie trwa, scenariusze się piszą, terminy zdjęciowe się rozdają, a poszukiwania się poszukują. Pilnuję się żeby wstawać prawą nogą, spacerować po parku niedaleko mojego mieszkania oraz jeść zdrowo i bezglutenowo. 

Życzenia od obecnego pierwszego roku wydziału aktorskiego.

 


 


W tym roku, z okazji świąt chciałabym wam życzyć abyście mieli siłę żeby zatrzymać wszystkie potoki złotych życiowych rad, powiedzieli ludziom zamknijcie się, posłuchajcie mnie oraz mieli cudowną pewność, że obok jest ktoś kto was podniesie kiedy nie będziecie mieli ochoty wstawać. Podniesie i poda herbatę.

Wesołych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s