Sherlock: The Abominable Bride | Sherlock i upiorna panna młoda

Przyznam bez bicia – kiedy w 2010 roku BBC wypuściło pierwsze odcinki mini serialu Sherlock pożarłam łapczywie wszystkie i przebierałam nóżkami myśląc o tym, że kiedyś może doczekam się kolejnych. I owszem – wszyscy doczekaliśmy się II i III sezonu, a także najnowszego stworka – odcinka specjalnego, który trafił również na ekrany kin.

 

Ci co widzieli Sherlocka rzadko świadomie decydują się o zaprzestaniu śledzenia jego losów. Serial jest pewnym fenomenem – zarówno scenariuszowym, aktorskim jak i produkcyjnym. Kiedy za historię odpowiada Steven Moffat i Mark Gatiss, a na ekranie pojawia się Benedict Cumberbatch Martin Freeman to produkcja może okazać się albo wielką klapą albo wielkim sukcesem. Sprawdzająca się konstrukcja, zabawne dialogi, finezyjny ale trzymający tempo i napięcie montaż oraz nowoczesne podejście do znanych i lubianych postaci – to wszystko można znaleźć w każdym z odcinków. Przez ostatnie dziewięć epizodów (3 sezony x 3 odcinki) twórcy zdołali wybudować sobie zwartą i wierną grupę odbiorców. Mogli usiąść do biurek i od razu pisać kolejny – czwarty sezon, rozpocząć zdjęcia i wprawić w ruch produkcyjną machinę. Jednak nie zrobili tego – dając najpierw na pożarcie coś, co – stwierdzam po dłuższym zastanowieniu się, miało chyba być bardziej gratką dla fanów, niż przynętą dla nowych widzów.

Momentami miałam wrażenie, że Sherlock i upiorna panna młoda jest filmem w dużej mierze zrobionym pod wpływem błagań miłośników serialu. To kostiumowo – scenograficzna wariacja standardowej konstrukcji odcinka (prawie standardowej…) przenosząca nas w czasy wiktoriańskiego Londynu. Tym razem Holmes i Watson żyją w 1895 roku, ale standardowo wynajmują kąt u pani Hudson przy Baker Street czy użerają się z inspektorem Lestradem.
Nawet pierwsze minuty upiornej panny młodej były scenariuszową kopią początku pierwszego odcinka Sherlocka.

 

Niestety – muszę przyznać, że cały seans mnie rozczarował. Chociaż dialogi nadal były zabawne, akcja zagęszczona, postaci barwne, a śledztwo intrygujące – to jednak mimo wszystko miałam wrażenie, że panowie Moffat i Gatiss nie popisali się swoim kunsztem.

Oczywiście umieścili niejeden haczyk, wymieszali (ku chichotowi widzów) przeszłość z teraźniejszością i zasiali kilka ziaren niepewności, ale moim zdaniem, odrobinę przesadzili z fabularnymi meandrami. I z jednej strony możecie mnie zapytać – czego narzekasz?! Bo przecież Cumberbath znowu puszczał oko, a Freeman wygłaszał oburzone zdziwienie.
Być może narzekam na nic nowego albo na nic więcej i dalej. Może jestem zbytnio przyzwyczajona do wysokiego poziomu całej produkcji i nie przyjmuje do wiadomości, że może mieć ona słabsze momenty…

Tutaj miałam nieodparte wrażenia, że brytyjscy gentelmeni tym razem odpuścili sobie ciężką filmową pracę i spotkali się na herbatce, w przyjacielskim gronie aby pokpić z siebie wzajemnie ku uciesze wiernych fanów. I tak zrobili odcinek specjalny.

(Także droga ta herbatka była…)

3 thoughts on “Sherlock: The Abominable Bride | Sherlock i upiorna panna młoda

  1. Jamie_M pisze:

    Recenzja jest bardzo ciekawa, ale moje zdanie o filmie raczej się nie zmieni (przynajmniej na razie ;). Jestem przekonana, że jego prawdziwe znaczenie i wartość odkryjemy najpewniej dopiero po ukazaniu się czwartego sezonu. Polubiłam TAB, ale z innych powodów niż pozostałe odcinki, bo nie jest, tak jak one, właściwą częścią serialu, a jedynie „wesołym przerywnikiem” akcji. Ma tą samą długość, ale chyba nie warto go z nimi porównywać. Wydaje się słabszy prawdopodobnie dlatego, że nic w nim nie zostało ostatecznie wyjaśnione, nie wpłynęło na dalsze losy bohaterów, ale tak właśnie miało być. Jego rola jest TYLKO taka, jak kilkuminutowego „Many Happy Returns”, w którym John odbiera wiadomość „pośmiertną” od Sherliego oraz pudełko z przedmiotami symbolizującymi wydarzenia z poszczególnych odcinków kolejnego sezonu. TAB ma być zapowiedzią, niczym więcej. Zawiera naprawdę wiele ukrytych aluzji i symboli oraz subtelnych nawiązań do literatury. Nie wszystko w nim jest „logiczne”, ma swoją przyczynę i skutek, ale dzięki temu tym łatwiej skoncentrować się na „odczytywaniu” szczegółów. Tutaj każdy z nich ma swoje znaczenie, większe niż w przypadku innych odcinków (m.in. najprostszy obraz z czaszką na ścianie w salonie gdzie indziej mógł niewiele znaczyć, a tutaj zmieniony na „All is Vanity” C. Allana Gilberta w scence spotkania Sherlocka z Moriartym już wydaje się coś sugerować 😉 Ukazano kilka możliwych rozwiązań głównej zagadki TAB, ale na podstawie tego co widzę i słyszę, mam wrażenie, że prawdy należy szukać jeszcze gdzie indziej. Bo tak wiele mogą przekazać nam pojedyncze słowa. Jedyne co mi przeszkadzało, to nieszczęsny motyw przedawkowania narkotyków. Holmes, owszem, przejawiał skłonność do takich używek, ale tylko gdy nie miał czym zająć swego umysłu. Twierdził wprawdzie, że kokaina rozjaśnia jego myśli, ale nigdy nie „ćpał” by móc rozwiązać jakąkolwiek sprawę. Z drugiej strony zmiana tej zasady w TAB może być spowodowana chęcią nawiązania w przyszłości np. do „The Seven-Per-Cent Solution” (trochę się tego obawiam, jeśli kiedykolwiek twórcy pójdą w tym kierunku, będzie naprawdę „ostra jazda”). To z kolei potwierdzałoby, że sezon czwarty ma być mroczniejszy, bardziej skoncentrowany na psychologii postaci. Cały odcinek jest moim zdaniem inteligentnie „rozegrany” (pomimo tego, że scenka przy wodospadzie BYŁA zbyt melodramatyczna, a rozkopywanie grobu wydawało się niepotrzebne), do końca nie ma pewności gdzie kończy się halucynacja a zaczyna prawda.

    Lubię to

  2. Jamie_M pisze:

    TAB szczególnie irytuje w okresie oczekiwania na sezon 4. Zamiast zrobić kolejne odcinki, M+G tworzą jeden, którego 1,5 -godzinna akcja zawiera się w kilku minutach czasu rzeczywistego, a jedynym jej dostrzegalnym efektem jest tradycyjnie już zszarganie nerwów Mycroftowi i Johnowi ;D Oczywiście na pewno w dużej mierze chodziło też o utrzymanie zainteresowania widzów, ale mimo wszystko wiele udało się pokazać. Ostrożnie zakładam, że można spodziewać się jakiegoś wstrząsu w kolejnym sezonie.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s