Lo i stało się

Werner Herzog z charakterystycznym w swojej angielszczyźnie niemieckim akcentem  rozpoczyna opowieść o technologii. Zaczyna ją od początków Internetu, ale szybko daje do zrozumienia, że to tylko pretekst aby zacząć rozmowę o… chyba o końcu świata.

Jeśli spojrzymy na dokumenty Wernera Herzoga z pozoru mogą nam się wydawać jak dobrze zrealizowane filmy dla Planete czy National Geographic. Czasami Herzog brzmi naiwnie, zachowuje się dziecko które dostało po raz pierwszy kamerę i czasami zdaje się szyć swoje opowieści okropnie grubymi nićmi. Jednak podejmując z nami swoją grę, umiejętnie i inteligentnie potrafi uśpić czujność każdego widza. Nawet jeśli zechcemy go na początku zlekceważyć, to tym bardziej wygrywa – bo między wierszami, scenami i ujęciami zadaje nam mnóstwo pytań, zostawia ślady i zmusza do myślenia.

lo-and-behold-02

Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci Herzog przygląda się początkom Internetu aby przedstawić nam ludzi, którzy zaprojektowali coś co używamy, ufamy w swej codzienności, a nad czym kompletnie się nie zastanawiamy. Poznając kolejnych szalonych naukowców z Doliny Krzemowej, niczym adwokat diabła delikatnie próbuje zapytać o granice w zaufaniu jakie postawiliśmy w relacji z tym nieosobowym i przeogromnym bytem sztucznej inteligencji. Bo co jeśli, zamiast piłkarzy to właśnie roboty z wprogramowaną strategią będą grały w piłkę nożną? Czy ludzka drużyna będzie miała wtedy szansę z nimi wygrać?

Rozmawiając z entuzjastami i wynalazcami Herzog powoli zaczyna się zastanawiać czy przypadkiem, nie chcemy pod płaszczykiem rozwojuposzerzania horyzontów doprowadzić do jakiegoś swojego końca – takiego ludzkiego, z krwi i kości – a nie zbudowanego z układów scalonych i przewodów.

lo-and-behold-03

W tym wszystkim zwraca się nawet ku ludziom, którym nasza gloryfikowana nowoczesność zaczyna szkodzić. Odwiedza osady gdzie nie ma zasięgu sieci komórkowej i gdzie nie znajdziemy wi fi. Rozmawia z tymi, którzy aby ratować swoje zdrowie musieli spędzać życia w ołowianych klatkach. Momentami nawet z nimi sympatyzuje, kiedy ci wspólnie grają i śpiewają na tarasie jednego z domów. Nie muszą mówić – spędzają ze sobą czas, podczas gdy otoczeni komputerami naukowcy wciąż opowiadają o szansach swoich wynalazków. Im bliżej końca Herzogowej opowieści oni również częściej zaczynają milczeć, bo na pojawiające się pytania o etykę i moralność nie ma łatwych i szybkich odpowiedzi.

Lo i stało się. Prawdopodobnie ci którzy uruchomili techniczną maszynerię i wysłali poprzez sieć internetową pierwszy przekaz (o treści lo) w najśmielszych snach nie podejrzewali rozrostu swojego wynalazku. Stało się – zapewne powiedzieli, niczym w boski sposób powołując do życia nowy byt. Pytanie tylko, czy ich dziecko nie jest on tym samym co samojeżdżący samochód który uczy się nowych tras i samodzielnie rozwiązuje problemy – czy nie zdobywa i nie zyskuje samodzielności – dorasta i odchodzi spod skrzydeł i kontroli rodziców.

 

One thought on “Lo i stało się

  1. Storyland14 pisze:

    Bardzo ciekawy projekt filmowy. Sama często zadaje sobie pytanie o zasadność takiego postępu, właściwie czy to faktycznie można nazwać postępem gdy miliardowe dotacje kładzione są na rozwój aplikacji wspierających fb a ludzkość wciąż nie posiada lekarstwa na nieuleczalne choroby itp. Popatrzmy zreszta na ulice, kawiarnie pełne są milczących par wpatrzonych w ekrany swoich telefonów. Czy to nie przypomina trochę teledysku The Wall Pink Floydow ?!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s