Sherlock: The six Tatchers (SPOILERY!)

Sherlockowy serial zawsze umiał trzymać w napięciu – tylko kiedyś swoje zadanie wypełniał podczas odcinków, a teraz – między sezonami.

Po raz kolejny Nowy Rok był związany z nowym odcinkiem Sherlocka – serialu, który doczekał się już czwartego sezonu i rzeszy wiernych fanów. Czekali na niego wszyscy – tupiąc i przebierając nóżkami, a ja (stety, niestety) już z coraz mniejszym entuzjazmem, choć nadal – nie mogłam zignorować tego wydarzenia.

Siedem lat temu Steven Moffat Mark Gatiss (twórcy scenariusza) mieli w zanadrzu sporo dobrych pomysłów i świetną znajomość dramaturgii. Uwierzyli, że nie muszą obrażać inteligencji widzów żeby zdobyć niezłą oglądalność, więc sięgnęli do prawie-klasyki – Sherlocka Holmesa. Postawili na współczesność, błyskotliwość i magię międzyludzkiej chemii w teamie Cumberbatch-Freeman. Z matematyczną precyzją manipulowali naszą uwagą, bawili świetnymi tekstami, intrygowali i uzależniali – przynajmniej kiedyś. Dzisiaj mam wrażenie, że Sherlock stał się serialem, który powoli pożera własny ogon – i chociaż nadal próbuje rozśmieszyć nas starymi żartami to zaczyna gubić się w świecie, który stworzył. A to chyba nie jest dobry znak.

Sherlock head

Rok temu pisałam z niezadowoleniem o „The Abdominal Bride”, a teraz oto doczekaliśmy się regularnego i normalnego sezonu. –>> Czytaj dalej

Sherlocku zdaje się być wszystko po staremu. Pani Hudson robi herbatkę, Lestrade jest nieporadny i nieudolny, a Sherlock siedzi w fotelu. Tylko tym razem Watson został ojcem i choć nadal chce wraz z Mary prowadzić przepełnione rozwiązywaniem kryminalnych zagadek życie – to jednak raz na jakiś czas nadal udaje, że zajmuje się córeczką. I choć codzienność zajmuje tu dość obszerny początek odcinka to jednak mam wrażenie, że jest potraktowana po macoszemu. Jakby twórcy zbytnio zaufali charyzmie swoich postaci z nadzieją, że samo ich pojawienie się wypełni skutecznie czas i miejsce ekranowe. W końcu aktorzy nas lubią, to zagrają – mogli pomyśleć. I całkiem zrozumiałe po co im to było – bo z perspektywy końcówki zdawało się to jak dokładnie wyliczone preludium do końcowej tragedii. Ale jeśli nie uwierzyłam to co było mi sprzedawane na początku, to jak mam teraz uwierzyć w to co na końcu?

Moriarty – arcywróg Sherlocka w tym odcinku pozostał bardziej symbolem niż rzeczywistym niebezpieczeństwem. Kojarzony z pojawiającym się raz na jakiś czas rekinem jak na razie krąży wokół historii – co działa na plus tego odcinka. W końcu Sherlockową jazdą obowiązkową były zagadki kryminalne – z tego akurat (choć po raz kolejny – dość powierzchownie) Moffat z Gatissem postanowili się wywiązać.

sherlock-04

Co mi się podobało to mini wątek z Watsonem i rudawą nieznajomą w roli głównej. Miałam wrażenie, że między autobusem, kwiatkiem i uśmiechami było coś prawdziwego i szczerego. Jakby po raz pierwszy ktoś z czułością spojrzał na doktora i zapytał go czy jesteś szczęśliwy? A może ja tak mam, że lubię te moralnie nieoczywiste wątki.

sherlock-4x01-02

Dodam jeszcze, że szkoda mi Mary (po raz kolejny w serialu: Amanda Abbington), bo choć nie uwierzyłam w nią ani przez moment – ani w burzliwą przeszłość, zabójcze talenta i nową rolę matki – to jest mi jej szkoda. Bo jednak zniknięcie postaci, która prawie wpisała się w główny team nie jest bez znaczenia dla pozostałych. Ale jak to w dobrej konstrukcji dramaturgicznej bywa – musi być zachwianie dawnej równowagi, aby bohaterowie (i my razem z nimi) przewartościowali swoje życia oraz mieli szansę na (o którą jeszcze stoczą walkę) zbudowanie ich na nowo.

Możecie pomyśleć – jak ci się nie podoba to nie oglądaj. Ale wiecie jak jest z uzależnieniem? Nawet jak już nie chcesz mieć do czynienia z używką – to i tak po nią sięgniesz.

PS: Moffat i Gatiss mają ponoć pomysły na dwie kolejne serie. Ojoj.

PS2: W temacie używek: po jednoczesnym wypaleniu połowy paczki papierosów od prawie dwóch tygodni znowu nie palę (i moje życie towarzyskie ubożeje z dnia na dzień).

sherlock-4x01-03

2 thoughts on “Sherlock: The six Tatchers (SPOILERY!)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s