Elle

W pierwszej scenie bohaterka pośród rozbitej porcelany podnosi się z podłogi. Powoli doprowadza siebie do porządku, wyrzuca ubrania do kosza i bierze długą kąpiel. A potem jak gdyby nigdy nic idzie do pracy. Chociaż jeszcze nic nie wiemy – to czujemy, że fabuła będzie gęsta.

Michèle Leblanc (świetna Isabelle Huppert) mieszka w ogromnym, pięknym domu. Uchodzi za wymagającą i bezwzględną szefową firmy do której na pierwszy rzut oka nie pasuje (projektowanie gier). Sypia z mężem swojej przyjaciółki, próbuje wytłumaczyć swojej matce że młody utrzymanek nie jest najlepszym pomysłem, płaci za mieszkanie syna i jego nowej dziewczyny która spodziewa się dziecka oraz sama czasami zbyt długo przypatruje się sąsiadowi (Laurent Lafitte) z naprzeciwka. Wydaje się być kobietą wyzwoloną, ale z każdą minutą kiedy poznajemy jej świat – wiemy, że jej wyzwolenie nie jest takie oczywiste.

Nagle orientujemy się, że Michèle dostaje tajemnicze smsy, a pierwsza scena filmu miała miejsce zaraz po tym jak zamaskowany napastnik zgwałcił ją we własnym domu. Elle opowiada o tym przyjaciołom przy kolacji (ściśle – swojemu byłemu mężowi, przyjaciółce i jej mężowi z którym od czasu do czasu okazjonalnie sypia). Chyba zostałam zgwałcona mówi spokojnie i już wtedy zastanawiamy się, czy jest to efekt traumy, czy może z samą Michèle coś jest niezbyt w porządku.

elle-03

Paul Verhoeven świetnie buduje ekspozycję i pierwszą część filmu. Dodaje kolejne elementy opowieści i zagęszcza akcję.

Nie daje chwili odpoczynku ani nami, ani Michèle – choć trzeba przyznać, że na początku tka wszystkie wydarzenia z ogromnym wyczuciem i gracją. Wspomnienia wymiesza z wyobraźnią (dwa razy zobaczymy wtargnięcie napastnika do domu Michèle, ale za każdym razem będzie ono miało inne zakończenie), a przeszłość ojca Michèle – skazanego na dożywocie za masowe morderstwo z życiem jego dorosłej córki.

elle-04

Jednak w połowie ponad dwugodzinnej opowieści nagle Verhoeven traci werwę, a opowiadanie zdaje się zaczynać pożerać własny ogon.

Twórcy nie tylko wykładają większość kart na stół i demaskują przed nami napastnika, ale stają się również na swój sposób niechlujni. Chociaż początkowo jesteśmy skłonni wybaczyć pierwsze reżyserskie potknięcia, to wraz z ich nawarstwieniem wszystko zaczyna tracić wiarygodność. Wnuk Michèle wygląda jako kilkumiesięczne dziecko, a żona sąsiada na którym bohaterka zawiesiła oko nagle wyparowuje. Znikają też piękne drobnostki, którymi była napakowana pierwsza część filmu, a bohaterowie nagle zdają się tracić swoje małe gesty i przyzwyczajenia, które budowały ich jako ludzi z krwi i kości (daleko nie szukając: osobiście jestem zachwycona tym jak Michele w pierwszym kwadransie filmu traktuje zdjęcie w ramce jakie przynosi jej syn. Po tym drobnym geście wiemy już wszystko!).

Jedynie Huppert utrzymuje jeszcze nasze zainteresowanie, nawet jeśli sytuacje i wydarzenia wokół niej zawodzą.

To właśnie ona jest prawdziwą gwiazdą tego filmu i to dzięki niej cała opowieść ma tak ogromną moc rażenia. Całym swoim ciałem opowiada o jakichś tęsknotach i demonach przeszłości które sprawiają że kwestionuje całe swoje życie. Bo co jeśli jest bardziej podobna do własnego ojca niż kiedykolwiek mogła sobie wyobrazić?

elle-02

I tak szkoda mi tej końcówki – bo bardzo chciałabym żeby Verhoeven uwodził mnie swoimi meandrami tajemniczego świata Elle w nieskończoność. Jednak pozwalając wypłynąć seksualnej perwersji na wierzch zapomniał o tym, że największą siłą opowiadania (i jego reżyserską umiejętnością) jest ciągłe zaplatanie sytuacji i wydarzeń. A tu nagle porzuca to co stanowi jego największą siłę – opowiadanie o odwiecznej siatce ludzkich zależności i słabości…

PS. Tak, ze względu na cudownego szarego kota Elle film ma już miejsce w dorocznym zestawieniu filmowych kotów. Swoją drogą, świetny z niego aktor!

elle-02elle-04

4 thoughts on “Elle

  1. Pingback: KOTY W FILMACH #3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s