Manchester by the Sea

Są takie historie w których mam wrażenie, że zostało powiedziane już tyle i w taki sposób, że bezsensem byłoby próbowanie opowiadania jakichkolwiek kolejnych. 

Lee (Casey Affleck) jest dozorcą. W sumie jest mu wszystko jedno, ale gdzieś musi mieszkać i za coś musi jeść. Oddycha, bo przyzwyczaił się do tego że trzeba oddychać, unika wszystkiego co wymaga jakiegokolwiek angażowania się emocjonalnego i czeka aż wreszcie będzie mógł się zestarzeć i umrzeć.

Na pierwszy rzut oka jest zwyczajnym agresywnym, głupawym nieudacznikiem. I nawet nie próbuje walczyć z taką opinią – woli wszcząć bójkę w barze.

Pewnego dnia umiera jego brat Joe (Kyle Chandler). Lee zbiera się w sobie i jedzie do rodzinnego Manchasteru aby zająć się pogrzebem i nastoletnim synem Joe’go – Patrickiem (Lucas Hedges). Z urywków wspomnień zaczyna się wyłaniać świat jaki Lee zostawił wyjeżdżając do Bostonu – świat rybaków, szczęśliwej rodziny i wielkiej tragedii która nieodwracalnie zmienia człowieka.

manchester-by-the-sea-02

Kenneth Lonergan (scenariusz i reżyseria) tworząc Manchester by the Sea opowiedział historię jak najbardziej prawdziwą, gdzie wydarzenia i sytuacje zaplatają się i zazębiają wzajemnie w sposób życiowo irracjonalny.

Bo kiedy dzwonią do nas te najbardziej intensywne telefony, kiedy spotykamy tych najważniejszych dla nas ludzi i jak odkrywamy kolejne życiowe zdarzenia? W codzienności, we własnej złości, czasem w pobrudzonych przed chwilą spodniach i niewyspaniu.

Pogrzeby, przejażdżki samochodem i kłótnie nigdy nie czekają na idealne momenty, a poważne decyzje przeplatają się mgłą wspomnień, traum i napływających nagle fal emocji.

manchester-by-the-sea-03

Lonerganowi udało się w ponad dwóch godzinach opowiedzieć skromną do szpiku kości historię o ludziach zwyczajnych (świetny, trafiony w punkt casting!). Wszystkie wielkie słowa i emocjonalne burze mistrzowsko ukrył w małych gestach i ledwie wypowiedzianych zdaniach. Choć nie dostarczył nam wizualnych szaleństw, to jednak wykreował niezwykle unikatowy nastrój i atmosferę (niesamowity dobór muzyki…). Jego reżyseria chowa się w jakimś przedziwnym międzyczasie rozmów i formalności – w rzeczach oczywistych dla codzienności, ale nieoczywistych dla filmu. Bo jeśli Patrick i Lee mają odbyć niewygodną rozmowę o przesunięciu pochówku Joe’go – to tylko wtedy kiedy szukają zaparkowanego w zapomnianym miejscu samochodu, a jeśli mamy dowiedzieć się o przeszłości bohatera – to tylko poprzez krótkie negatywne sygnały żony potencjalnego pracodawcy w Manchesterze.

Manchester by the Sea to opowieść o pogodzeniu się ze sobą i odpuszczaniu – lekcjach które odrabia każdy z nas na milion różnych sposobów i możliwości. To historia o wychodzących piwnicznych potworach, nierozliczonych z samym sobą błędach i powikłanych ludzkich losach. To też opowieść o żałobie, którą każdy przechodzi na swój sposób i przed którą nigdy nie będzie ucieczki. Na koniec to też opowieść o ludziach, którzy wolą stłumić w sobie wszystkie emocje niż pokazać jakąkolwiek z nich światu. Piękną sceną jest próba krótkiej konfrontacji i rozliczenia starych spraw między Lee i jego byłą żoną Randi (Michelle Williams), gdzie każde z nich zdaje się prezentować inną próbę gojenia dawnych ran. Czy warto na siłę je oczyszczać po raz kolejny, czy poczekać aż zasklepią się i wygoją same? Nie wiadomo.

manchester-by-the-sea-01

Przez większą część seansu nie byłam w stanie dostrzec emocjonalnego wulkanu jaki buzował pod skórą tego filmu. Doceniałam świetnie napisane sceny, niesamowity sposób inscenizacji, układów i relacji. Jednak lawa wulkaniczna dosięgła i mnie – przy najbardziej nieoczywistej scenie, najbardziej codziennej i neutralnej. Bo to chyba powinno być tak jak w życiu – te najważniejsze sprawy, uczucia, wyznania i emocje przychodzą zawsze najmniej oczekiwane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s