5 filmów, które zachowasz w razie końca świata…

Być może ten nagłówek nie jest skonstruowany do końca logicznie (jak i sama idea – bo jeśli nastąpi koniec świata to kto się będzie przejmował 5 filmami…?), ale pewnego późnego wieczora zdanie podobne do powyższego zarzucił mój serdeczny kolega operator. Otworzyliśmy drugą czekoladę i porównując wzajemne listy postanowiliśmy (po kilku wspólnych filmach i latach znajomości) sprawdzić jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Jesteśmy.

Bo przecież każdy ma w swoim życiu takie filmy, które by za wszelką cenę zachował. Filmy bliskie jak druga skóra, obezwładniające i pochłaniające całkowicie.

Stąd pomysł na listę, dzielcie się swoimi typami – piszcie w komentarzach i na blogach. Ciekawe jakie tytuły mimo wszystko postanowimy uratować przed zagładą zapomnienia (i na które skazujemy siebie samych do… końca….) 🙂

Przechwytywanie

5 filmów, które zachowasz w razie końca świata…

1. Magnolia (reż. Paul Thomas Anderson, 1999)

magnolia-01

Bezsprzecznie Magnolia zajmuje pierwsze miejsce. Choć film jest nie tylko długi, ale również całkowicie niemożliwy do streszczenia czy opowiedzenia – to sprawia, że po jego obejrzeniu nie jest się w stanie myśleć o czymś innym.

Magnolia to film szkatułkowy i jedna z piękniejszych opowieści o samotności jakie stworzył człowiek. Opowiada o przypadkach, lekcjach i tym jak spotykając się na chwilę (lub dwie) niezaprzeczalnie oddziałujemy na siebie. Magnolia to film o sprawach których nie da się wytłumaczyć, a które przytrafiają się nam wszystkim.

Magnolii pisałam kilka miesięcy temu kiedy próbowałam wam udowodnić, że Paul Thomas Anderson jest  pełnoprawną i licencjonowaną WIEDŹMĄ.

paul-thomas-anderson-head

…otóż P. T. Anderson jest wiedźmą –> czytaj dalej


2. Duma i uprzedzenie (reż. Joe Wright, 2005)

cbf58-prideandprejudice

W poprzednim życiu żyłam na przełomie XVIII i XIX wieku w Anglii. Ten irracjonalny argument powinien być wystarczającym wytłumaczeniem mojej przedziwnej miłości do tego filmu (poza tym, że od dziecka kocham Jane Austen, a ta ekranizacja Dumy i uprzedzenia to chyba jakiś kamień milowy w moim rozwoju).

Ta klasyczna historia o Elizabeth Bennet (Keira Knightley) chociaż ma wielu przeciwników (głownie przeciwników samej Keiry) to w moich oczach zawsze pozostanie niewytłumaczalną poezją. Całość jest nie tylko pięknie opowiedziana i sfotografowana – to jeszcze okraszona soundtrackiem który towarzyszy mi po dziś dzień (serio, kiedy piszę – zawsze słucham muzyki z tego filmu). Film obejrzałam milion razy (i dwa miliony w wersji z komentarzem reżysera) i zużyłam już jego jedną kopię (tak wiele razy oglądałam na DVD…) – kocham i będę chronić w razie końca świata…

pride and prejudice 01


3. Powiększenie (Blowup, reż. Michelangelo Antonioni, 1966)

Blow up

Powiększenie to wpleciona w kanwę kryminalnej zagadki opowieść o znanym fotografie mody – Thomasie (David Hemmings). Mężczyzna chociaż teoretycznie ma wszystko czego zechce, to tak naprawdę pragnie tylko uchwycić prawdziwe życie. I szuka na to najlepszego sposobu.

Powiększenie
 to również opowieść o samotności, sztuczności i poszukiwaniu. O rozmywaniu się kształtów i wątpliwościach, których ciężko jest się pozbyć. To historia o palącym braku, którego nijak nie można wypełnić.

blow up head

Uznawany za arcydzieło kina światowego (Złota Palma w Cannes w 1967 roku i nominacja do Oscara) pozostawia po sobie kilka pytań i jeszcze więcej interpretacji – ale jak to w prawdziwym (nie akademickim) życiu bywa – to nie ilość esejów naukowych świadczy o mocy filmu, lecz to jak długo i jak mocno zostanie w nas samych. –> czytaj dalej


4. Błękitna nuta (La note bleue, reż. Andrzej Żuławski, 1990)

Błękitna nuta

Ten film pojawiał się już niejednokrotnie w moich zestawieniach na blogu. Wiąże się z nim ogromna osobista historia, nieopisany zachwyt i pytania, które towarzyszyły mi przez większość okresu nastoletniego – jak można tak niepostrzeżenie dotknąć kogoś opowiedzianą historią.

Błękitna nuta to opowieść dziejąca się na kilka dni przed nieuchronnym rozstaniem Fryderyka Chopina (Janusz Olejniczak) i George Sand (Marie-France Pisier). Przeplata się w niej miłość, nienawiść, wzajemne wylewanie win i muzyka połączona z gruźlicą kompozytora. Miesza się w niej ogromna tęsknota, szaleństwo i jakaś niezrozumiała schyłkowość życia połączona z wielką niesprawiedliwością…

Przez lata próbowałam zrozumieć swoją fascynację Błękitną nutą, ale na nic się zdały wszystkie moje badania i analizy. Nie wiem dlaczego obejrzałam ten film i dlaczego tak bardzo na mnie podziałał kiedy miałam te szesnaście lat. Pewnie nigdy się nie dowiem – dlatego zabieram ze sobą do schronu przeciwatomowego.

Błękitna nuta pojawiła się też w zestawieniu 5 najważniejszych filmów w moim życiu które sporządziłam (lata temu) z okazji pierwszych urodzin bloga.

5 filmów mojego życia

Pamiętam, że po tym filmie nie mogłam się ruszyć. Nie potrafiłam oddychać, nie wiedziałam jak świat może dalej funkcjonować… –> czytaj dalej


5. Jaśniejsza od gwiazd (Bright star, reż. Jane Campion, 2009)

Bright star

Jak już wspominałam, w poprzednim wcieleniu żyłam w Anglii na przełomie XVIII i XIX wieku…
Ta kolejna melodramatyczna opowieść w tym zestawieniu to historia młodego poety (Ben Whishaw) i zwyczajnej Fanny (Abbie Cornish), która przeżywa swoją pierwszą miłość.

Jaśniejsza od gwiazd
jest świetnie zaobserwowana i poetycko sfotografowana – a na dodatek przepełniona jakąś dziwną, nieuchwytną, magiczną substancją która nadaje całości wyjątkowość. Choć historia jest oprawiona w historyczny kostium, to jednak ma w sobie życie. Życie które nie jest wykreowane, tylko odbywa się na naszych oczach i w którym Jane Campion celebruje wszystko co zwyczajne i proste.

bright star head

Siedząca w samotności Fanny, głaszczący kota John, bawiące się motylami młodsze rodzeństwo – wszystko zdaje się nieść w sobie nie tylko informacje i emocje. Jest poetyckie jak i naturalne. Zawieszone w czasoprzestrzeni oraz wyjątkowe jak i zwykłe. –> czytaj dalej


5+. Spragnieni miłości (Fa yeung nin wa, reż. Kar Wai Wong, 2000)

Nagięcie własnej zasady wytłumaczę tak: obejrzałam ten film jakieś trzy dni temu i nie mogę przestać o nim myśleć. Przez pierwsze 24 godziny nie byłam w stanie czytać i oglądać innych filmów. Przez pierwsze 12 godzin nie mogłam się skupić na czymkolwiek innym…

(Każdy z filmów z tej listy odchorowałam w podobny sposób)

In the mood for love

Wydaje mi się (zawsze mi się wydawało), że filmy nigdy nie są na całe życie, są tylko na etapy. To czy z nimi rezonujemy prawdopodobnie związane jest z ciśnieniem atmosferycznym, jedzeniem które trawimy i proporcjami hormonów jakie buzują w naszych organizmach.

Ale z drugiej strony – jeśli spojrzymy na trzony tych filmów – tych które tak naprawdę nas dotykają i kłują – to okazuje się, że pewne tytuły i motywy wracają nieprzerwanie. Czy możliwe że ich suma jest jakąś esencją i wypadkową nas samych?

A na jakie filmy wy byście skazali samych siebie w razie końca świata?

3 thoughts on “5 filmów, które zachowasz w razie końca świata…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s