Z Pamiętnika filmowca amatora, odcinek 49

 Ten film ma 60% szans na bycie porażką – mówi mi opiekun artystyczny.
– To jest progres, w zeszłym tygodniu miał 70% szans na bycie porażką.

Chyba mogłabym już napisać podręcznik jak przeżyć okres zdjęciowy i nie pozabijać się wzajemnie. Myślę, że nawet mogłabym się doktoryzować z tego tematu. Szczególnie kiedy moja natura denerwujesz mnie tym, że oddychasz, dokucza przeokrutnie i próbuje przejąć dowodzenie nad światem.

W dużej mierze wszystko rozkłada się o cierpliwość, dobór sposobu przekazywania informacji i jedzenie. Jedzenie jest zawsze wytrychem, sytuacją łagodzącą i zasypującą wszelkie spory. Oczywiście – czasami tylko pozornie, bo mimo wszystko czekolada nie rozwiązuje problemów. Ale czekolada nie ocenia, czekolada jest.

(TAK SAMO JAK ŻELKI)

W SUMIE WSZYSTKO MA SWOJE KORZENIE W MOIM ULUBIONYM SŁOWIE MANIPULACJA.

7 dni zdjęciowych trzeciorocznego filmu podsumowuję w tym roku w sposób lekko inny. Opisanie ich szczegółowo byłoby nie tylko niemożliwe ile… niezręczne czy niezrozumiałe. Nie da się prosto i czytelnie streszczać tygodni zaginania czasoprzestrzeni, złoszczenia się, śmiania się i wybuchania płaczem w miejscach publicznych.
W zamian dzielę się z Wami garścią przemądrzałych i oczywistych rad z serii Paolo Koala oraz drugą garścią zdjęć autorstwa Asi Siwy.


JAK PRZEŻYĆ OKRES ZDJĘCIOWY I NIE POZABIJAĆ SIĘ WZAJEMNIE

POD REDAKCJĄ JESZCZE ŻYWEGO CZŁOWIEKA

1.Dbać o jedzenie.

Ekipa najedzona to ekipa szczęśliwa – taka prawidłowość jest znana od wieków. Czy muszę rozwijać myśl? Stado kanapek, kilogramy bananów, hektolitry kawy, czekolada, wafle ryżowe i serki wiejskie… To dieta podstawowa.

Bedzieszmama

Kierownictwo produkcji na planie ma pełne ręce roboty!

2. Oszczędzać baterie

Najtrudniejsza rzecz w przeżywaniu planu filmowego. Bo jak nie wypstrykać się ze swojej energii w pierwsze dwa dni kiedy ma się w perspektywie resztę tygodnia?Kiedyś przeczytałam w internetach poradę asystenta reżysera o zbawiennym wpływie zmiany skarpetek i butów podczas przerwy na planie. Istnieje jakaś teoria, że to rzeczywiście pomaga. Nie próbowałam, ale polecam samotne wyjście na papierosa.

Bedzieszmama

Najlepsza impreza przy podglądzie, edycja trzecioroczna. Na tych schodach spędziłam… dużo czasu.

3. Być cierpliwym

Bardzo.
Ponoć Kubrick w filmie Oczy szeroko zamknięte kazał Cruise’owi 90 razy powtórzyć ujęcie w którym przechodzi przez drzwi, zanim w końcu uznał że jest wystarczająco dobre.
O czyjej cierpliwości mówiliśmy?

TAK NA SERIO, TO CIERPLIWOŚĆ ZMIKSOWANA ZE STANOWCZOŚCIĄ I SPOKOJEM WYDAJE SIĘ BYĆ Z MOJEJ PERSPEKTYWY KLUCZEM DO SUKCESU (ALE NIE PYTAJCIE JAK ODNALEŹĆ W SOBIE TAKI MIX CECH…). W KOŃCU JESTEŚMY BANDĄ LUDZI O PRZERÓŻNIE SKRAJNYCH CHARAKTERACH, KTÓRZY ZAMKNIĘCI W JEDNYM MIEJSCU MAJĄ CEL PRZEŻYCIA DNIA ZDJĘCIOWEGO – W TAKICH KONFIGURACJACH WSZYSTKO MOŻE SIĘ ZDARZYĆ.

Bedzieszmama

Im wszystkim – nobla za cierpliwość. Trzeci dzień zdjęciowy.

4. Ale mimo wszystko nie spóźniać się.

Bo lepiej nie sprawdzać granic cudzej cierpliwości.

Bedzieszmama

Nie wiem czy to był wschód czy zachód słońca…

5. Ustanowić safe word

…to na wypadek przekroczenia granicy w żartach z serii dnia capa* po męskiej stronie ekipy. Naszym słowem było napletek. Niektórzy jednak twierdzili, że moja tolerancja na wszelkie żarty zaczynała drastycznie spadać i safe word było wypowiadane zbyt wcześnie. Sprawa dyskusyjna.

Bedzieszmama02

Najlepsza impreza zawsze przy podglądzie – edycja trzecioroczna.

6. Ochrzcić każdego z członków ekipy nowym imieniem.

A dlaczego nie? Jak się okazuje ludzie czasami szybciej reagują na nowe imię niż na stare. Chyba, że tak bardzo wypierają je ze swojej świadomości (Andrzej nie zaakceptował faktu, że został Andrzejem) lub nie są jedynymi przedstawicielami owego imienia (mówisz Ewelina – i odwracają się wszystkie przedstawicielki płci pięknej). Swoją drogą nawet kamera dostała swoje imię – dostojna z niej kobieta.

Bedzieszmama03

Ola. Oleńka…

7. Rozmawiać.

Głupia uwaga, ale wbrew pozorom pytanie jak się czujesz? zmienia rzeczywistość.

Bedzieszmama04

Podglądane. Czwarty dzień zdjęciowy.

8. Załatwić sobie na planie kota…

Chociaż legenda niesie, że dzieci i zwierzęta na planie filmowym to same problemy – to jednak koty odstresowują. Chyba, że nagle przy rozgardiaszu planu filmowego przynoszą jeszcze żywego wróbla i konsumują go na środku salonu. Na szczęście Bartek (scenograf) uratował przyduszonego ptaka, a my byliśmy świadkiem tego, że rozzłoszczone koty też są w stanie fruwać. Dosłownie – fruwać.

Bedzieszmama06

Kot, który tylko wygląda przyjaźnie. Pożarł na naszych oczach mysz i prawie pożarł wróbla.

9. …i psa.

Bela – przyjazna, biała, puchata kula psiego szczęścia.

Bedzieszmama

Bela (to ta pani po środku) jako największa atrakcja planu.

10. Ufać intuicji.

Za każdym razem kiedy czułam się samotna mój rodzony ojciec mówił mi, że mam jedynego, najwierniejszego przyjaciela którzy naprawdę dobrze mi życzy – nazywa się intuicja i zawsze mogę ją o wszystko zapytać.
I tak (myśl z serii Paolo Koali): jeśli chcesz zrobić coś właśnie w ten określony sposób (i chcesz to zrobić bardzo mocno) to masz dwa wyjścia – albo pójść za swoim przeczuciem, albo przeciwko niemu. Nie ma trzeciej drogi.

Bedzieszmama05

Szarańcza. Historia jest taka, że dwie sztuki zostawiliśmy w lodówce u pana Krzysztofa na lokacji. Najdziwniejszy telefon jaki można otrzymać? „Przepraszam, zostawiliśmy u pana wczoraj szarańczę w lodówce. Czy mógłby ją pan wypuścić?”.

11. Robić backup’y…

…bo jak się okazuje przed 7 dniem zdjęciowym może umrzeć dysk na który zgrywaliśmy materiał. Odzyskanie danych z martwego dysku? 40 000 zł.
Mogę tylko dodać: co?**
(Ale po razy kolejny – jeśli głupi ma szczęście to my jesteśmy idiotami…)

_DSC1487

Bela – największa atrakcja planu – odcinek drugi.

12. Uświadomić sobie, że najstraszniejsze jest przed.

Przed dniem zdjęciowym, przed wyjazdem na plan, przed ujęciem. Najstraszniejsze są oczekiwania i wykreowane obawy. Buddyjskie tu i teraz ma zastosowanie w filmie – bo właśnie tu i teraz jest bezstresowe.
No i przecież – wszystko to tylko doświadczenie.

Bedzieszmama

Prawie komplet 🙂 (Czwarty dzień zdjęciowy)


*Dzień capa – taki dzień w którym uszy więdną od najbardziej hardkorowych żartów. Elementem dodatkowym jest wypicie piwa w parku i/lub pożarcie czegoś z dodatkowym (podwójnym) glutenem. Niestety byłam świadkiem światowej (międzygalaktycznej) inauguracji dnia capa jaka odbyła się w maju w Łodzi w okolicy ulicy Targowej.

** co? – jako uniwersalne słowo, które podsumowuje wszystko. Czasem kiedy nie chce się czegoś przyjąć do wiadomości można powtarzać je w nieskończoność – natrętny rozmówca sam odejdzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s