Filmy, których ciągle nie udaje mi się zobaczyć…

Inspiracją do powstania tego wpisu jest tydzień, który spędziłam na Camerimage. To chyba kwestia przelania pewnej czary goryczy…

Festiwale filmowe to ciężki sport. I nawet jeśli odsunąć na bok całą otoczkę zaprawianą alkoholem, która zdecydowanie utrudnia pojawienie się na porannych seansach (wczoraj wyszłam z imprezy bardzo wcześnie, o trzeciej nad ranem) – to mimo wszystko ciężko jest oglądać pięć filmów dziennie. No chyba, że kocha się kino bardziej niż swoje oczy (to nie ja, ja kocham bardziej swoje oczy niż kino).

(Kilka razy nawet wybrałam jedzenie ponad kino. Chyba nie powinnam się do tego publicznie przyznawać…)

I tak jak na jednym festiwalu zrobiłam sobie zaległości – tak miałam nadzieję nadrobić je na kolejnym… Jednak jak się okazuje, od kilku miesięcy nie jestem w stanie trafić na niektóre filmy – z całkowicie różnych powodów.

5 filmów, których ciągle nie udaje mi się zobaczyć

  1. Twój Vincent (reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman)

    twoj vincent 01

    O tym filmie jest już głośno od kilku miesięcy – nic dziwnego, bo Twój Vincent to pierwszy pełnometrażowy film zrealizowany techniką animacji malarskiej. Ta cudowna metoda miała za zadanie ożywić obrazy Van Gogha na kinowym ekranie i opowiedzieć o samym malarzu…

    Historia nietrafiania na seans: Po raz pierwszy nie trafiłam na ten film na festiwalu Nowe Horyzonty. Później tylko nie dotarłam w Gdyni, na Kamerze Akcji (wyjechałam na inny festiwal – OFF Cinema do Poznania) i na Camerimage (wybrałam jedzenie)…


  2. Winter Brothers (reż. Hlynur Pálmason)

    winter-brothers 01

    Nie pamiętam dlaczego chciałam zobaczyć ten film. Może podpowiadała mi to intuicja? Historia dotyczy dwóch braci, którzy pracują w duńskiej kopalni wapienia. Niczym w baśni – pewne tragiczne w skutkach wydarzenia doprowadzą do wygnania jednego z nich i sprawią, że trzeba będzie przewartościować wszystko co się do tej pory wiedziało…

    Historia nietrafiania na seans: W ostatniej chwili odwołałam ten seans na Nowych Horyzontach wybierając spacer ze znajomymi (bez nazwisk*) po Wrocławiu. Później zaś usłyszałam od kolegi (bez nazwisk**), że to najbardziej zachwycający film całego festiwalu… Znosząc boleśnie konsekwencje złych wyborów ucieszyłam się widząc ten tytuł w programie Camerimage (na dodatek polecałam go każdemu kogo spotkałam – bez nazwisk***). I co z tego, jak tam też nie dotarłam? Na dodatek na Camerimage Maria von Hausswolff – autorka zdjęć do tego filmu, odebrała za niego nagrodę za najlepszy debiut operatorski…

    ALE właśnie sprawdziłam, że jest nadzieja – z okazji Forum Kina Europejskiego Orlen CINERGIA Zimowi bracia będą pokazywani 26 i 30 listopada 2017 roku w Łodzi…

    * niektórzy winni tego zdarzenia są przyszłością kinematografii polskiej
    ** inni – cudownie skromnymi działaczami kinematografii polskiej
    *** nie byłabym w stanie przywołać nazwisk ich wszystkich


  3. Sweet Country (reż. Warwick Thornton)

    sweet country 01

    Australijski Outback, lata 20 XX wieku i aborygeni. Jeden z nich – Sam Kelly, pewnego dnia wraz z żoną zmuszony jest do ucieczki przed przedstawicielami białego prawa. I chociaż wydaje się, że nie będzie miał żadnych szans – to mimo wszystko, jest w na swoim terenie.

    Historia nietrafiania na seans: Jak na razie na liście jest tylko niebytność na seansie na Camerimage (pokrywał się z seansem Zimowych braci – jak widać, kiedy nie wiem co wybrać to nic nie wybieram… to chyba nie jest dobra cecha), więc czekam na dalszy przedziwny splot wypadków. Gdzie jeszcze uda mi się rozminąć z tym filmem?


  4. Pokot (reż. Agnieszka Holland, Kasia Adamik)

    pokot.jpg

    Kiedy wszyscy już widzieli Pokot napisali wszystko co mogło zostać napisane – ja nadal nie wybrałam się do kina. I chociaż obiecuje to sobie od dawna, to nadal – nic.
    Pokot to rozgrywająca się w Sudetach historia serii morderstw, których ofiarami są myśliwi… Fabuła została oparta na podstawie powieści Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych.

    Historia nietrafiania na seans: Nie wiem gdzie miałam oczy, mózg i całą swoją resztę kiedy Pokot był w kinach (pewnie byłam w procesie czegoś co wydawało się ważniejsze…) Ostatnie nietrafienie na seans? Oczywiście Camerimage. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że seanse o 10:00 to bestialstwo. Nie da się całkowicie nie spać.


  5. Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski)

    Wolyn 01

    Ci co mieli zobaczyć Wołyń też już go widzieli. To dość dosłownie opowiedziana historia wojennego okrucieństwa. Główną bohaterką jest Zosia – dziewczyna wydana za mąż za najbogatszego we wsi wdowca…

    Historia nietrafiania na seans: I chociaż od jakiegoś czasu dzięki platformie vod.pl mam ten film na wyciągnięcie ręki to nadal nie jestem w stanie zdecydować się na ten seans. Z tego samego powodu nie poszłam do kina i z tego samego powodu nie zrobiłam sobie tego na Camerimage (i dobrze, bo tamtego dnia moje życie było wystarczająco przerażające). Nadal boję się Wołynia chociaż wiem, że kiedyś stawię jemu czoło.


    A wy, macie swoje historie nietrafiania na seanse pełne wiecznie nieobejrzanych filmów?

    newsletter

    Jak się zapisać na newsletter? Nic prostszego – wystarczy kliknąć TUTAJ!

One thought on “Filmy, których ciągle nie udaje mi się zobaczyć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s