Lady Bird

Miła to informacja, że Lady Bird otrzymało pięć nominacji do Oscara. Oczywiście, że bardzo sympatycznie się ten film ogląda, ale nie wiem czy wyróżnienie aż w tylu kategoriach to nie jest lekka przesada*.

Najprościej powiedzieć to, że Lady Bird  to film o dorastaniu. Ale z perspektywy swoich 26 lat mogłabym dodać, że jest to też film o pogodzeniu się z własnymi korzeniami. I nie wiem czy nie jest to temat ważniejszy.

Christine (Saorise Ronan) mieszka w Sacramento i uczy się w ostatniej klasie katolickiego liceum dla dziewcząt. Lata temu nadała sobie imię „Lady Bird” i chce aby tak ją nazywano. Razem z rodzicami, bratem Miguelem i jego dziewczyną mieszka w niezbyt atrakcyjnie wyglądającym domu. Marzy o pięknym życiu – pełnym dostatku i wolności, oraz o studiach w Nowym Jorku – miejscu jak najbardziej oddalonym od jej rodzinnego miasta.

Lady Bird 01

Christine ciągle kłóci się z matką (Laurie Metcalf). Stara się sprzeciwić jej wizji swojego życia oraz wyrwać spod kontroli i wiecznemu wbijaniu w poczucie winy. Marion nie ma zaś złudzeń. Wie, że najlepsze lata jej życia już bezpowrotnie minęły, a trauma bycia wychowywaną przez agresywną matkę alkoholiczkę cały czas daje o sobie znać. Na dodatek przecież pracuje jako pielęgniarka na dwóch zmianach i ciągle powtarza, że nie stać jej będzie na wysłanie córki na studia. Lady Bird mimo wszystko nie ustaje w próbach.

Lady Bird 03

Cały film to zapis najbardziej przełomowego roku w życiu wielu z nas. Kiedy stoi się jedną nogą jako pełen wyobrażeń i złudzeń względem magicznej samodzielności pseudo dorosły człowiek. Wybór studiów, pragnienie próby oddzielnego życia i zwyczajna kobieca terytorialność** coraz częściej dają wtedy o sobie znać. Do tego dochodzą przeróżne pierwsze razy, studniówki, imprezy i chęć imponowania innym czy udawania kogoś kim się nie jest. Przez te wszystkie etapy przechodzi Lady Bird.

Nie dziwi mnie, że Greta Gerwig po raz kolejny sięgnęła po temat dorastania, który wydaje się być opowiedziany z jakiejś niesamowicie bliskiej i osobistej perspektywy. Sama Saoirse wydaje się być jakimś sobowtórem czy wizualną kopią reżyserki.

Tym razem Lady Bird jest pozbawiona charakterystycznej młodzieńczej lekkości Gerwig którą znamy z Frances Ha (tam Gerwig napisała scenariusz i zagrała główną rolę) czy Planu Maggie (choć akurat ten film jest moim zdaniem dość kiepskim przykładem opowiadania filmowego). Lady Bird umoczona jest w znacznie cięższym sosie – pełnym zgorzkniałego spojrzenia i braku perspektyw. Robiąca wieczne wyrzuty matka, konserwatywne środowisko, kurz oraz podstarzałe i noszące ślady zużycia meble robią swoje i osaczają młodą, próbującą wyrwać się z klatki Christine.

Lady Bird 04

Przykrym jest również jej konflikt z matką. Ona robi to wszystko, bo mnie kocha tłumaczy Lady Bird. Dyskusyjnym jest, czy między tymi dwiema kobietami istnieje jakakolwiek miłość. Może być zapewniana, deklamowana i odmieniana przez wszystkie przypadki – ale zdecydowanie w ich wydaniu nie należy do kategorii tych ciepłych i troskliwych uczuć. Inną kwestią jest to jak poraniona musi być sama Marion, skoro stworzyła wokół siebie taki pancerz i styl komunikacji z córką. Jak bardzo musi sobie nie radzić z emocjami i uczuciami skoro w pewnym momencie nawet mimo przeróżnych błagań nie jest w stanie odezwać się do Lady Bird słowem.

Końcówka filmu jest w moich oczach jeszcze inną opowieścią – historią o pogodzeniu się ze swoim pochodzeniem i wyzbyciem się związanego z tym wstydu. To jak tkliwe spojrzenie na własne korzenie i pierwsza próba docenienia ich – dlatego, że są jedyne, znajome i przewędrowane. Prawdą jest, że żeby to dostrzec, to tak jak Lady Bird trzeba wyjechać daleko.


*Pięć nominacji do Oscara czyli nominacje w kategoriach: najlepszy film, najlepsza aktorka pierwszoplanowa (Saoirse Ronan), najlepsza aktorka drugoplanowa (Laurie Metcalf), najlepsza reżyseria (Greta Gerwig), najlepszy scenariusz oryginalny (Greta Gerwig).

**kobieca terytorialność to termin jaki ostatnio przyszedł mi do głowy na określenie problemu istniejącego między dorosłą córką i matką, które mieszkają w jednym domu. Każda z kobiet jest terytorialna – chce żyć po swojemu i nijak nie może ustąpić drugiej. Dlatego dla zdrowia całej relacji trzeba w odpowiednim momencie wyjść z gniazda.

2 myśli w temacie “Lady Bird

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s