Ocean’s 8

Ocean’s 8 udowadnia, że dziewczyny też potrafią obmyślić genialny, złodziejski skok. I żaden facet nie będzie w stanie złamać im serca.

Nie będę ukrywać, że jako mała dziewczynka (i nastolatka) byłam (jestem, jako dorosła dziewczynka – nadal jestem) fanką serii filmów o złodziejskiej ekipie Danny’ego Oceana. Wzdychałam do George’a Clooneya i znałam na pamięć każdy dialog z filmu Ocean’s Eleven. Musiałam więc obejrzeć Ocean’s 8. Szkoda, że tak późno.

Ocean’s 8 kobiecy, złodziejski film

Ocean’s 8 zgrabnie łączy kobiecą, złodziejską komedię kryminalną ze światem Danny’ego Oceana. I chociaż na każdym kroku możemy dopatrzeć się podobieństw i analogii do starego Ocean’s Eleven Soderbergha – to jednak Gary Ross (reżyser Ocean’s 8) robi wszystko z wyczuciem. Widać, że Ross odrobił swoje reżyserskie lekcje, wyciągnął wnioski i trafnie zaplótł intrygę w swoim filmie. Na dodatek udało mu się zrobić film, gdzie zemsta znika pod płaszczem potrzeby niezależności i emancypacji. A to bardzo dobrze wpisuje się we współczesne problemy społeczności kobiecych.

Ocean's 8

Ocean’s 8 zaczyna się bardzo podobnie jak Ocean’s Eleven. Debbie Ocean (w tej roli odpowiednia kobieta, na odpowiednim miejscu – Sandra Bullock) wychodzi z więzienia po pięciu latach, ośmiu miesiącach i dwunastu dniach odsiadki. Zapewnia urzędników, że nie tylko gardzi swoją dawną złodziejską działalnością, ale i nie zamierza nawet kontaktować się ze swoją rodziną. Tym bardziej, że jej brat Danny Ocean nie żyje.

Debbie, podobnie jak przed 17 laty jej brat – szybko kontaktuje się ze swoim wspólnikiem. Okazuje się, że Lou Miller (Cate Blanchett) to zaledwie pomniejsza fałszerka. Znudzona życiem nie zastanawia się nad dniem kolejnym – woli rozrzedzać alkohol i nie wychylać się w przestępczym świecie. Debbie oczywiście namawia ją aby myślała szerzej i bardziej perspektywicznie.

Ocean's 8

Ocean’s 8 to nie tylko dobrze wymyślona intryga, ale również cała plejada kobiecych postaci. Mamy tutaj mamę z przedmieść – paserkę Tammy (Sarah Paulson), genialną hakerkę Nine Ball (Rihanna) czy jubilerkę Amitę (Mindy Kaling). Razem z ekscentryczną i znerwicowaną projektantką mody Rose Well (Helena Bonham Carter) oraz sprytną Constance (Awkwafina) drużyna to zbiór niesamowitych kobiecych indywidualności. Ich celem będzie diamentowany naszyjnik, który na gali Met będzie nosiła gwiazda o rozbuchanym ego – Daphne Kluger (świetna Anne Hathaway). Oczywiście nie obejdzie się bez problemów, pomniejszych trudności i punktów zwrotnych…

Ocean's 8

Tym razem to jednak Nowy Jork…

Oczywiście, że Ocean’s 8 ma w sobie sporo stereotypów, a jako popkulturowy miks może chwilami przeszkadzać i razić. Mimo wszystko jest rozrywką, która nie obraża inteligencji widza, potrafi wciągnąć i nacieszyć oko. A nie ukrywam, że moje oko z radością odświeżyło sobie wnętrza The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku – miejsce w którym kilka tygodni temu roniło łzy wzruszenia widząc na żywo impresjonistyczne obrazy. Nowojorska sceneria i samo muzeum tylko podgrzewało moją ekscytację Ocean’s 8, więc w tym przypadku nawet nie silę się na oddzielenie swoich emocji od ogólnej opinii na temat filmu…

Jazda obowiązkowa bez widowiskowych piruetów…

Można mieć pretensje do Gary’ego Rossa, że wykonał w Ocean’s 8 jazdę obowiązkową bez większych piruetów i figur baletowych. Mimo to doceniam jednak perfekcyjne wykonanie standardu. Tytułowa drużyna mimo różnic potrafi pracować razem i wywołać nasz uśmiech, plan skoku jest skomplikowany, wielopiętrowy i zawiera w sobie dziesiątki manipulacji, a garderoba i elegancja dziewcząt wręcz bije swoim blaskiem. Do tego dochodzi dobre tempo, przyjemne punkty zwrotne i niezwykła siła bohaterek. Chociaż jestem całym sercem za emancypacją każdej z nich i podziwiam kobiecy upór – to jednak szkoda mi, że żadna z ośmiu kobiet nie miała w sobie rys i wad.

Bo nawet jeśli Debbie przekonuje nas do tego jak bardzo jest skrzywdzona – nie byłam w stanie jej uwierzyć. Chociaż chciała abyśmy widzieli jak bardzo jej serce zostało złamane – to w moim mniemaniu zostało ledwie draśnięte i naznaczone niewielkim siniakiem. Szkoda, bo akurat ten wątek emocjonalny nie może nawet podskoczyć do wielkiej krucjaty Danny’ego Oceana o odzyskanie serca żony – Tess (Julia Roberts) w „Ocean’s Eleven”.

Mimo wszystko, też poszłabym kraść te diamenty z dziewczynami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s