Dom, który zbudował Jack [RECENZJA]

Nie jestem wielką fanką filmów Larsa von Triera, ale mimo wszystko za każdym razem daję mu szansę. Zawsze powtarzam sobie w duchu, że skoro Melancholia mnie urzekła – to może i coś kolejnego podobnie mnie urzeknie? No niestety, tym razem to się nie stało.

Dom, który zbudował Jack: czasami będzie trzeba odwrócić wzrok

Dom, który zbudował Jack to nie jest normalny film – to podszyta czarnym humorem bardzo okrutna i śmiała w swym przekazie historia seryjnego mordercy. Jacka (Matt Dilon) poznajemy za pomocą krótkich rozdziałów – incydentów, historii kolejnych ofiar i kolejnych dzieł sztuki. Bo Jack nie tylko zabija, ale również inscenizuje miejsca zbrodni uwieczniając wszystko swoim aparatem fotograficznym. Prawdziwy artysta…

Na codzień Jack jest trochę wycofany. Ma kilka słabości i drobnych natręctw oraz wielką skłonność do perfekcjonizmu. Marzy aby zostać architektem i wybudować idealny dom. Do tego zadania nawet kilkukrotnie się zabiera, ale za każdym razem, po jakimś czasie niszczy swoje dzieło. Z pasją jednak eksperymentuje – za każdym razem z nowym projektem i za każdym razem z nowym morderstwem…

Dom, który zbudował Jack

Jack morduje głównie kobiety. Czasem swoje ofiary wybiera przypadkowo, a czasem dość długo obserwuje każdą z nich, aby w końcu wybrać najlepszy sposób. Zdarza mu się też zabić mężczyzn, dzieci i zwierzęta. W gruncie rzeczy już od najmłodszych lat Jack obcinał nogi kaczuszkom i obserwował ich powolną śmierć. Jako dorosły mężczyzna, woli inwestować w sztukę usprawiedliwiając swoje morderstwa jako kolejne dzieła artysty. Na dodatek, kiedy odkrywa, że zanim zwłoki stężeją w chłodni można je dowolnie uformować – nie boi się kolejnego kroku. A my, widzowie momentami odwracamy wzrok nie chcąc oglądać powykrzywianych kończyn, stosu ciał i makabrycznych konstrukcji.

Dom, który zbudował Jack

Dom, który zbudował Jack: ludzie uciekają z kina, a reżyser…

Lars von Trier, jak na inteligenta przystało, bawi się w tym filmie milionem nawiązań. Odnajdziemy tu ślady Goethego i Williama Blake’a, czy kompozycje niczym z albumów Francisa Bacona i Eugene Delacroixa. Na dodatek, między kolejne rozdziały reżyser wkłada tutaj nie tylko długie pseudo-filozoficzne rozmowy, ale i sceny ze swoich poprzednich filmów. Wszystko co okrutne, niesmaczne i ekshibicjonistyczne odnajduje tutaj ujście pomiędzy kadrami. Tylko po co?

Jack również nie jest postacią z krwi i kości – na próżno doszukiwać się w nim głębszej historii, bo on sam ma pozostać figurą – nową odsłoną psychopatycznego mordercy, jakiego wcześniej w kinie nie było. Jack jest uroczy, czasem niezdarny i niedokładny, ale ma wielkie szczęście – nawet kiedy już jest blisko wpadki – zawsze wydarzy się coś, co pozwoli mu uciec…

Trochę szkoda mi tego filmu – trochę nie rozumiem dlaczego powstał. Czyżby narcystyczna natura von Triera namówiła go do stworzenia pomnika samemu sobie? A może sam reżyser – tak uwięziony we własnym sposobie pracy, już nie miał wyjścia – tak jak Jack musiał dodawać sobie trochę adrenaliny? Nie mam nic przeciwko podnoszeniu głosu i szokowaniu widza, ale jeśli widzę w tym brak powodu i celu – mój organizm reaguje na całość przekazu bardzo alergicznie. Wystarczająco mamy piekła na Ziemi…

Dom, który zbudował Jack

Czasami mówimy o kimś, że się odkleił, odpłynął i poleciał. Zdecydowanie panie von Trier, pan też się odkleił.

Nie idźcie do kina. Chyba że nie boli was widok polowań, ciągłego obcinania kończyn (ludziom, zwierzętom…), duszenia i makabrycznego wypychania zwłok. Ja odwracałam wzrok.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s