Russian Doll [serial]

Od jakiegoś czasu narzekam i marudzę, że niewiele książek czy seriali jest w stanie mnie bezpowrotnie pochłonąć. W opowiadanych historiach szukam nie tyle ekscytujących wydarzeń – ale również wyrazistego stylu, hipnotyzującego języka i wielowymiarowych bohaterów. Russian Doll – nowy serial Netflixa ma wszystko.

Russian Doll: „Miałam pracować, ale Netflix mi się sam włączył”

Napisałam tak w niedzielny wieczór na facebooku @Filmowykot. Rzeczywiście, miało być na chwilę, a zostałam na cztery odcinki. I nie tylko za sprawą kota – uroczego rozrabiaki imieniem Owsianka

Russian Doll zaczyna się niepozornie. Nadia (Natasha Lyonne) stoi nad umywalką w hipsterskiej łazience swojej przyjaciółki. Za drzwiami z charakterystycznym niebiesko-waginalnym wzorem trwa impreza. Słychać walenie do drzwi – zapewne na zewnątrz tworzy się kolejka pełna spragnionych wizyty w toalecie. Nadia zakręca kran i wychodzi z łazienki. Maxine częstuje ją izrealskim blantem. Okazuje się, że Nadia właśnie kończy 36 lat.

Wszystko składa się z małych epizodów i wydarzeń. Na imprezie Nadia poznaje Mike’a (Jeremy Bobb) i po krótkim flircie zaprasza go do siebie. Po drodze wstępuje do małych delikatesów i wypytuje zaprzyjaźnionego sprzedawcę o kota. Kot Owsianka jest trochę niczyj, trochę pomieszkuje u Nadii i wpada na przekąski do sklepu. Owsianka jest niezależny, uparty i chodzi własnymi drogami. Dokładnie tak jak Nadia.

Wszystko zmienia się, kiedy przechodząc przez przejście dla pieszych Nadię potrąca samochód. Kobieta ginie na miejscu. Cięcie. Nadia stoi nad umywalką z cieknącym kranem w hipsterskiej łazience swojej przyjaciółki. Za drzwiami z charakterystycznym niebiesko-waginalnym wzorem trwa impreza… Jak łatwo się domyślić – Nadia nie raz wróci do tej samej łazienki i do tego samego momentu…

Russian Doll: pętla czasowa i znany od dawna narracyjny wybryk

Sceptycy gaszą mój serialowy entuzjazm: przecież takie narracyjne rozwiązanie znane jest nie od dzisiaj… Oczywiście -pętla czasowa i ciągłe odgrywanie tego samego dnia było już eksploatowane wiele razy (Archiwum X, Ten sam dzień, Looper…). Na szczęście Russian Doll to coś więcej niż zabieg narracyjny. To również bezczelna, charyzmatyczna bohaterka, barwny Nowy Jork pełen nietuzinkowych osobowości i świetna muzyka.

Russian Doll to projekt w dużej mierze stworzony przez Natashę Lyonne (odtwórczynię roli Nadii). Jej bohaterka za wszelką cenę stara się ukryć nienawiść do samej siebie, pali dwie paczki papierosów dziennie i nie wylewa za kołnierz. Nie ma narkotyków, których by już w swoim życiu nie próbowała – nie przejmuje się miejscem w którym danego dnia zasypia i na dodatek jest geniuszem w swojej pracy. Zajmuje się pisaniem gier komputerowych i nie raz bezczelnie zawstydza swoich kolegów.

Pętla czasowa zaczyna powoli wytykać jej życiowe błędy i zmusza do przyjrzenia się swojemu życiu z odrobiną refleksji. Na dodatek jak się wkrótce okaże Nadia nie jest jedyną osobą z podobnym problemem.

Russian Doll: ciągle te same życiowe lekcje

W Russian Doll nie brakuje metafor i motywów śmierci. Mamy pojawiające się w tle Matrioszki (słynne laleczki od których pochodzi tytuł serialu – zabawki włożone jedna w drugą), zgniłe owoce i ślady przeszłości. Na dodatek Russian Doll to również opowieść o akceptacji życiowych wydarzeń i umiejętności wybaczania – sobie i innym. Jak się okazuje – jeśli nie przepracujemy w swoim życiu pewnych spraw, nieustannie będą nas prześladować te same życiowe lekcje.

Sam serial jest bezpardonowy, bezczelny i pełen sarkazmu. Nadia strzela niewybrednymi komentarzami, a jej znajomi dotrzymują jej kroku na tle nowojorskich uliczek. Tutaj wszystko jest dozwolone, a każdy – nawet najbardziej oryginalny bohater znajdzie swoje miejsce. Towarzystwo jest trochę zblazowane, trochę znudzone i trochę zagubione. Nadia też byłaby dokładnie taka sama gdyby nie to umieranie – bo ciągłe odtwarzanie tej samej imprezy urodzinowej naprawdę może dać w kość.

Dla wszystkich zauroczonych serialem podrzucam piosenkę, która na długo zostanie razem z wami. Na szczęście całe Russian Doll to tylko osiem odcinków – nie zdążyło mi więc aż tak zrujnować życia zabierając czas. Ale było warto! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s