Ciemno, prawie noc [FILM – KSIĄŻKA]

Choć Ciemno, prawie noc widziałam prawie dwa tygodnie temu – jeszcze na pokazie prasowym, to jednak stwierdziłam, że nie będę zabierała się do pisania tego tekstu bez wcześniejszego przeczytania książki.

Obejrzałam, przeczytałam i muszę stwierdzić – niektóre historie mają w sobie więcej siły pozostając na papierze.

Fabularnie: Alicja (w tej roli Magdalena Cielecka) wraca do rodzinnego Wałbrzycha, aby napisać reportaż w sprawie tajemniczych zaginięć dzieci. Rozmawia z ich opiekunami, rozgląda się po okolicy i stara się poradzić sobie z własną, tragiczną historią. Bo razem z przejściem przez próg rodzinnego domu w Alicji zaczną budzić się nocne koszmary i przedziwne wizje. A ona – jak przystało na pełnoprawną właścicielkę tego imienia – idzie prosto do króliczej nory próbując rozwikłać kryminalną zagadkę.

Powieść Joanny Bator Ciemno, prawie noc to nie jest łatwy materiał na film. Historie i wątki w książce rozlewają się tutaj niczym kałuża i nic nie jest w stanie powstrzymać ich rozrostu. Tak jak wszystkie papierowe dygresje świetnie układają się w całościowy obraz zastygłego, małomiasteczkowego świata – tak sprawiają trudność w znalezieniu swojego miejsca w matematycznej strukturze opowiadania filmowym… Niestety – film Ciemno, prawie noc był moim pierwszym spotkaniem z historią Alicji i podczas seansu miałam sporo trudności, aby przez pierwsze pół godziny poukładać sobie w głowie wszystkie wątki. A to chyba nie jest najlepsza rekomendacja.

Ciemno, prawie noc: za siedmioma górami, za siedmioma…

Jak zapowiedział przed pokazem Leszek Bodzak (producent, Aurum Film) – Ciemno, prawie noc to baśń dla dorosłych. I to trzeba przyznać: Borys Lankosz razem z Marcinem Koszałką w dwie godziny wykreowali naprawdę nietuzinkowy filmowy obraz. Wałbrzych w ich wydaniu zdaje się zatrzymać w miejscu – wypełniony brudem, biedą i dawnymi traumami przeraża i kusi jednocześnie. Chowa w sobie wiele duchów z przeszłości, ma swoje tajemnice i nie pozwala obcym na zajrzenie do środka. I chociaż próbujemy mu wierzyć na słowo, że jest prawdziwym miastem z prawdziwymi ludźmi – to jednak ciężko jest nam odczuć, że ta historia ma miejsce we współczesności.

Ciemno, prawie noc Joanny Bator

Książka Joanny Bator również chowa w sobie cały ciężar małego miasteczka. Jej wątki także rozlewają się niczym kałuża, ale we wszystkim przybierają bardzo określoną formę. Piętrzą się, spływają kilka poziomów w głąb samej bohaterki i dodają całej historii przeróżnych odcieni. Książkowa Alicja zdaje się być znacznie bardziej zdeterminowana i pracowita. Ma w sobie więcej siły, a duchy przeszłości choć nadal dotkliwie gryzą ją i osaczają – to w zestawieniu z konkretem, chowają się po kątach. Książkowa Alicja nie jest wypełniona pretensjami i ma szacunek dla swoich korzeni.

Filmowe Ciemno, prawie noc jest jak rozrastające się drzewo, którego nikt nie przycinał

Od początku lektury miałam poczucie, że Ciemno, prawie noc nie jest najłatwiejszą powieścią do przeniesienia na filmowy ekran. Dziesiątki rozgałęziających się wątków nie są w stanie egzystować bez swojego towarzystwa, a wycięcie jednego z nich sprawia, że cała historia może wiele stracić. Niezwykle żywo brzmiący na kartkach powieści język, w filmie stracił dość wiele. Zwróciłam uwagę, że w pierwszej części filmu dialogi zdały się być przepisane słowo w słowo z powieści. I tak jak świetnie brzmią pisane ręką Joanny Bator, tak niezbyt najlepiej wypadają na ekranie. Szkoda, bo gdyby zostały zanurzone w rzeczywistym, realnym ludzkim gadulstwie, to może nabrałyby więcej energii. A tego w Ciemno, prawie noc zabrakło najbardziej – życia.

Niestety – w moim poczuciu film stracił całkiem sporo nie poświęcając również zbyt wiele uwagi niektórym bohaterom. Borys Lankosz próbował dotknąć wszystkiego, poruszyć każdy książkowy temat i zawrzeć w swoim filmie jak najwięcej. Niestety – w efekcie, w wielu miejscach reżyser rozpoczyna zdania nie kończąc ich. Zapomina o przecinkach i zapomina o stawianiu kropek.

Ciemno, prawie noc kusi klimatem…

Mam poczucie, że film Ciemno, prawie noc to zrealizowane na wysokim poziomie widowisko wizualne. Wyjęte z kontekstu sceny broniłyby się swoim klimatem, intrygującymi plenerami i obrazami. I chociaż Magdalena Cielecka czy Marcin Dorociński starają się jak mogą, aby wypełnić całość historii, to ich postacie zdają się zamiast twardo stać na ziemi – niestabilnie lewitować. Niestety, nie są w stanie utrzymać dwugodzinnego filmu, w którym przez pierwsze pół godziny widz wkłada bardzo dużo energii w zorientowanie się na mapie snu, jawy i wizji. Bo tutaj jest tego naprawdę dużo.


Za seans dzięki: Kino Świat
Za książkę dzięki: wydawnictwo WAB

4 myśli w temacie “Ciemno, prawie noc [FILM – KSIĄŻKA]

  1. Onufry pisze:

    W adaptacji przepadła energia i duch książki Bator – zabrakło tego uczucia popadania w mrok (jak w króliczą norę właśnie), kiedy Alicja stopniowo odkrywa, że sama jest pokrzywdzonym przez los „wałbrzyskim dzieckiem”. Z filmową bohaterką ciężko się identyfikować; brak jej determinacji i umiejętności zjednywania sobie ludzi (czego przecież nie brakowało książkowej Alicji), w filmie nie konfrontuje się właściwie ze złem, które tropi – ta konieczność spada na bardzki Marcina. Postaci na wilkiem ekranie są nijakie i stereotypowe (że o wymazaniu ze scenariusza Celestyny, postaci subwersywnej i kolorowej, nie wspomnę). Do Alicji i Marcina mamy najwyżej letni stosunek.

    Mnie jednak – o czym szerzej piszę na swoim blogu – najbardziej zabolało to, że Lankosz zupełnie zrezygnował z odważnych wątków społecznych: historii Jana Kołka, jego następcy i tłumu „kotojadów”, który licznie gromadził się na rynku. Bator przedstawiła Polaków w krzywym zwierciadle, mocno podzielonych i zdolnych, w przypływie zbiorowych emocji i frustracji, do kompromitujących czynów. Czyżby twórcom filmu, w obecnej sytuacji politycznej, zabrakło na to odwagi?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s