O mnie

 Anka Pawluczuk

Przezwisk nie posiada, aczkolwiek czasem krzyczą na nią ruda.

 

Wieczna studentka. Obecnie – studiuje reżyserię filmową w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. W swoim CV ma wpisaną również etnologię (niepełna etnolożka z przypadku…), organizację produkcji filmowej i telewizyjnej i kulturoznawstwo na Uniwersytecie w Białymstoku.
 
Numerologiczna 11, idealistka, kujon i pracoholik (a raczej entuzjastka pracy). Wiecznie odczuwa misję zbawiania świata.
 
Największą wadą są skłonności obsesyjne oraz poświęcanie się jakiejś sprawie bardziej niż pozwala na to jej własny organizm. Zdarza się, że za bardzo pomaga innym oraz jak twierdzą znajomi ma zaczątki poważnej nerwicy natręctw.
Uważa się za fankę podróży i zwiedzania świata aczkolwiek od dawna nigdzie nie wyjechała. Brak czasu usprawiedliwia filmami.
Bezglutenowa wegetarianka i nałogowy palacz.

Dlaczego filmowy KOT?

Kocham filmy i kocham koty. Kiedy myślałam o nazwie bloga filmowego miałam do wyboru filmowy kot albo koci film. Padło na to pierwsze.
Po całym dniu podbijania świata nie ma nic lepszego od oglądania filmów w towarzystwie dwóch kocich panów – Świra i Pucha (To Puch jest w dużej mierze twarzą filmowego kota) i kubka kawy (jestem uzależniona).

Jako mała dziewczynka wymyśliłam sobie, że chcę robić filmy. Liczyłam na to, że mi przejdzie (małe dziewczynki marzą też o byciu modelkami, baletnicami, piosenkarkami…), ale niestety – jak widać nadal w tym tkwię po uszy.

W wolnych chwilach – obijam się po różnych festiwalach filmowych i redakcjach. Jeśli mam więcej niż trzy dni wolnego dostaję poważnej depresji.