Begin Again

Długo nie mogłam zabrać się do obejrzenia tego filmu, choć bardzo na niego czekałam (medialny ostracyzm i problemy oczne sprawiły ze musiałam uzbroić się w cierpliwość…). Na szczęście, kiedy (prawie) długość dnia zrównała się z długością nocy, nadszedł wieczór z Begin Again i cóż… Był to idealny wybór na jesienny wieczór.

Dan (Mark Rufallo) można powiedzieć że sięgnął dna. Kiedyś – wzięty producent muzyczny dzisiaj mieszkający w norze, nieustannie zapijający własne smutki ponurak. Od czasu rozstania z żoną życie straciło dla niego sens, kontakty z nastoletnią córką znacznie się pogorszyły, a atmosfera w jego własnej firmie stała się nie do zniesienia.

Greta (Keira Kinghtley) od czasu do czasu pisze piosenki. W gruncie rzeczy to bardziej towarzyszy swojemu chłopakowi Dave’owi (Adam Levine) w jego karierze, niż sama podejmuje jakieś działania. Nie postrzega swoich muzycznych umiejętności jako talentu – robi co robi dla własnej przyjemności…

Pewnego dnia Dan i Greta spotykają się w barze. Ona zostaje właśnie wyciągnięta na scenę przez swojego przyjaciela Steve’a (James Corden) a on przypadkowo (nie ma przypadków) akurat tam zapija swoje smutki. Z miejsca proponuje jej nagranie płyty i kontrakt muzyczny…

John Carney znany wcześniej z (w pewnym sensie kultowego już…) filmu Once tym razem opowiada nam historię bardziej w hollywoodzkim stylu. Na szczęście zachowuje resztki swojego charakteru jaki mogliśmy poznać dzięki Once i choć zamienia Dublin na Nowy Jork i nieznane twarze obdarzone pięknym głosem na gwiazdy i śpiewającą Keirę to robi to z niezwykłym wdziękiem. Begin Again nie jest już tak gorzki jak Once i bliżej mu do popularnej komedii romantycznej, ale mimo to zostaje opowiedziany w ciekawy sposób. Szalenie podobało mi się gdy Carney postanowił przedstawić nam wydarzenia w sposób niechronologiczny tłumacząc swoich bohaterów. Najpierw zanurzył nas w ich świat, a dopiero później wyjaśnia dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej…

Jeśli chodzi o soundtrack to zdecydowanie bardziej podobał mi się ten z Once. Muzyka Markéty Irglovy i Glena Hansarda jest czymś czego długo nie da się zapomnieć. Tutaj Keira i Levine śpiewają w znacznie bardziej popowo – popularnym klimacie.
Mimo wszystko muszę stwierdzić jednak, że może i Keira nie objawienie nam się jako idealna piosenkarka, ale daje radę (albo dają radę sprawne rączki mikserów dźwięku…). Co prawda jest raczej przeciętna niż niezła ale nie rani naszych uszu. Piosenki spełniają też swoje zadanie, łatwo wpadają w ucho, stanowią ciekawe dopełnienie i… Są.

Wieczory coraz dłuższe więc ja polecam wam ten film na jesienne deszcze. Wieczór z samym Begin Again czy chociażby tylko z jego muzyką może zamienić się w ciepły i przyjemny. Dla chętnych (zdecydowanie do polecenia) w zestawie z kotem, gorącą herbatą i pieczonym jabłkiem…
Soundtrack na deser. Świetnie sprawdza się na słuchanie w pociągu 🙂

3 thoughts on “Begin Again

  1. Ana pisze:

    Bez kota, ale w jesienny wieczór – obejrzałam wczoraj (właściwie skończyłam, bo przedwczoraj padłam ze zmęczenia w trakcie seansu:). Film przyjemny jak soundtrack do niego.
    PS: To Keira śpiewa? Nikt jej nie podkłada głosu? To nie jest taka najgorsza 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s