The Age of Adaline

The Age of Adaline to baśń dla dorosłych. Mamy magię, miłość, z pozoru zwyczajne życie i bohaterkę która stara się pogodzić ze swoim losem…

Adaline Bowman (delikatna Blake Lively) mieszka w Nowym Jorku, pracuje w bibliotece i od kilkudziesięciu lat pozostaje młodą kobietą. Co dziesięć – zmienia nazwisko i miejsce zamieszkania, a nikt poza jej znacznie starzej wyglądającą córką nie zna szpetnego sekretu nieśmiertelności.

Pewnego dnia, jak to w każdej bajce bywa – w życiu Adaline pojawia się książę. Jest młody, przystojny, zakochany i uparty. Postanawia zawalczyć o dość skrytą i tajemniczą kobietę, a ona za namową najbliższej osoby w końcu daje mu się porwać.

Mimo dość schematycznej fabuły Wiek Adaline jest filmem ciepłym i wzruszającym. Wspomnienia, przemijanie i świadome rezygnowanie z uczucia zdaje się być tam w niemal każdej minucie. Jednak to nie główny wątek miłosny między Adaline i Ellisem (Michiel Huisman) najbardziej przykuwa uwagę i chwyta za serce. Widz  tak naprawdę już od początku przygotowywany jest na coś znacznie większego.
Gdy Ellis zabiera swoją nową ukochaną do domu rodziców aby świętować ich rocznicę ślubu nic nie zapowiada zamieszania. Ale jak to w dobrej baśni bywa – aż tu nagle, pojawia się maleńka rodzinna tajemnica. Okazuje się, że nikt inny jak William – ojciec Ellisa (w tej roli najlepszy Harrison Ford) jest jednym z porzuconych ukochanych Adaline. To właśnie ich historia i wspomnienia czynią ten film niezwykłym.

Mimo oryginalnej opowieści i klimatu, który buduje wokół siebie opowiadana historia, film zdecydowanie nie jest arcydziełem. Historię ogląda się dobrze, a momenty chwytają za serce, co według niektórych moich profesorów jest wyznacznikiem dobrej bajki (e-mo-cje!). Można (i chyba trzeba) mieć zastrzeżenia co do kreacji aktorskich i samych postaci. Adaline grana przez znaną z serialu Gossip Girl  Blake Lively jest niczym wątła i delikatna trzcina. Co chwila blado się uśmiecha, a jej wzrok błądzi za myślą po przeżytych dziesięcioleciach. Podobnie jest z Ellisem – mężczyzna poza wyglądem i urokiem małego chłopca ma do zaoferowania widzom niewiele więcej.

Ale tak w sumie – kiedy po wyjściu z kina stwierdziłam, że czas chyba znowu na chwilę się zatrzymał, że przez blisko dwie godziny odbyłam jakąś magiczną podróż, a jeśli o miłość chodzi – to najważniejsze, że wszyscy jesteśmy żywi i zdrowi… To chyba nie jest to taki zły film.

4 thoughts on “The Age of Adaline

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s