Sens życia i jego brak

Gabor Reisz (rocznik 1980), młody węgierski reżyser w filmie VAN valami furcsa és megmagyarázhatatlan (a po polsku: Sens życia i jego brak) wziął się za temat bliski i tylko z pozoru oczywisty. Jako czujny obserwator współczesnego świata i miotających się w nim młodych ludzi postanowił opowiedzieć historię o dobiegającym trzydziestego roku życia Aaronie.

Aaron (Áron Ferenczik) poza tym, że ma (prawie) trzydzieści lat, to wiedzie życie w dość depresyjnych odcieniach. Opuszczony przez dziewczynę – Ester (Juli Jakab) nie pracuje i jest na utrzymaniu rodziców. Oni – jak to rodzice, pewnie chcieliby żeby Aaron był już samodzielnym chłopcem, ale nijak nie są w stanie pozwolić mu odejść. Do tego chłopak, choć przeważnie jeździ z ważnym biletem to non stop boi się kontroli w autobusie, a puste godziny spędza na rozmyślaniu co zrobi jutro.

Pewnego dnia, po pijackiej imprezie ze swoimi kolegami (jeszcze z czasów szkolnych) odkrywa, że będąc pod wpływem alkoholu kupił bilet do Portugalii (i nawet z niego korzysta). Chociaż jako widzowie wietrzymy, że to wydarzenie odmieni Aaronowy świat – to nic bardziej mylnego. Reisz tak kieruje narracją, że opowieść bardziej przelewa się przez kolejne kadry niż rzeczywiście postępuje w jakiś konsekwentny sposób. Oczywiście – prowadzi do przemiany bohatera, mimo wszystko jednak niewiele ma wspólnego z klasycznym układem i rozwojem.

W zamian za konsekwentny dramaturgiczny rozwój Reisz postawił na wytworzenie klimatu opowieści, który jak najlepiej będzie oddawał mętlik jaki toczy się w Aaronowej głowie. Niezdecydowanie i niajkość, brak poczucie celu i sensu. Do tego ciągłe wspominanie, spacerowanie we własnej głowie oraz tworzenie alternatywnych światów – to odcienie całej historii, które płyną do nas z ekranu. Na dodatek kamera postanowiła wspomagać introwertyczny świat Aarona. Typowo fabularna stylistyka raz przemienia się w dokumentalną obserwację zdarzeń z ukrycia, a czasami – we wrażeniowo teledyskowy klip zespolony podawaną z offu narracją głównego bohatera.

Sens życia i jego brak to bardziej historia o zawieszeniu, dorastaniu i dojrzewaniu. O popadaniu w ponure otępienie i próbie wyrwania się z niego. Ilustracja pewnego etapu życia, który pojawia się, chociażby na chwilę, u każdego z nas. I chociaż film z pozoru byłby przeciętną, flegmatyczną i mało wartą uwagi historyjką, to jednak dzięki reżyserskiej czujności jest opowieścią aktualną i dość osobistą. Tylko to stanowi jej siłę, o ile będziemy w stanie wytrwać do jej (zdającego się wieki nienadchodzić) końca.

Aurora films

Film mogłam obejrzeć przedpremierowo dzięki dystrybutorowi AURORA FILMS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s