Z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 37

Obserwując mnie i moje działania przez ostatnie dni, własny rodzony ojciec, przy śniadaniu rzucił w powietrze słowa: nawet jak ktoś płaciłby mi bardzo dużo pieniędzy to nie chciałbym robić przez całe życie tego co ty robisz.


I już miałam oddać mu jedną ze swoich standardowych ripost: ja też, ale w mojej głowie zapadł proces myślowy: ale dlaczego? W sumie to jest fajnie.

Chyba mam kłopoty.

Tato… – mówię siedząc na zagraconym tarasie w domu rodzinnym – Co z robić żeby powiedzieć wszystko nie mówiąc nic, zmieniać – nie wtrącając się i być całkowicie niewidzialnym w tym wszystkim?
Zorientowałam się, że zastanawiam się nad tym już od ponad roku. I nadal nie wiem, chociaż momentami wydawało mi się, że jestem już bliska odkryciu tego całego procederu.
Kiedyś razem z nim mawialiśmy jestem nikim. Bo kto może dokonywać niemożliwych cudów, zaginać czasoprzestrzenie i budzić ludzi? Nikt.
Marzę o byciu nikim.

cytatoszczesciu

Pierwsza lepsza książka w księgarni. Przypadek? Nie sądzę.

Ostatnio miałam dzień w którym trzy różne osoby w błahej rozmowie w cztery oczy zapytały mnie nagle myślisz, że jestem dobrym człowiekiem?
Zawsze odpowiadam, że tak – bo nie zadaję się ze złymi ludźmi.
Ale tak naprawdę przecież nie wiem, nie mi oceniać i nie mam prawa…

A czy ja jestem? Skąd mam wiedzieć? Jaka jest miara dobra? I czy to dobro mierzymy działaniem, efektem czy intencją? Bo ile razy chcieliśmy dobrze, a wychodziło różnie?

Rzeczy nie zawsze wyglądają na to, czym są. Zbyt wiele dobra może być złem i zbyt wiele zła może być dobrem. To bez znaczenia. Na końcu jest o tym samym – przeczytałam ostatnio. Zapisałam sobie nawet te słowa, żeby nie zapomnieć i czasem do nich wrócić. Tak w ramach zastanawiania się nad tym dobrem i nad tym złem – przypomnieć sobie jak łatwo zdarzało mi się wszystko kategoryzować i oceniać. Rozdzielać, wkładać do szufladek i stać z założonymi rękoma wyrażając swoje ohydne osądy. Jak bardzo zapomniałam, że zawsze chciałam być nikim.

Wkurzam się ostatnio okrutnie, bo wszyscy jesteśmy w szkole i nie mamy wakacji. Jakkolwiek naiwnie i beznadziejnie to brzmi to tak – jesteśmy. Na dodatek nie mamy określonego zakresu materiału i podręcznika. Nikt nas nie kontroluje, sprawdziany są niezapowiedziane, nie ma zgłaszania nieprzygotowań, a oceny wystawiamy sobie sami. To piękna, ale bardzo męcząca szkoła.

zachodsloncaowschodzie

Zachód słońca o wschodzie

Jesteś wojownikiem powiedział mi ostatnio mój ojciec. Powiem wam szczerze i bardzo prywatnie (bo to dość intymne wyznanie) – rozpłakałam się słysząc te słowa. Nie chcę być żadnym wojownikiem. Nie zgadzam się, nie mam siły i energii. Nie pamiętam żebym coś podpisywała i żeby ktoś mnie pytał o zdanie. Momentami czuję się jakby ktoś bez mojej zgody przesadził mnie z jakiegoś środowiska do innego i powiedział radź sobie, jesteś w pracy.
I tak naprawdę, to jedyne co mnie jeszcze trzyma w tej robocie to to, że mam współpracownika, z którym spotkam się również później – na urlopie. A ten urlop będzie naprawdę piękny, bo wtedy będziemy długo śmiali z tego co nawyprawialiśmy w godzinach pracy.

Wiecie co, coraz mniej piszę o filmach. Bo filmy są całkowicie bez sensu w zestawieniu z życiem. 

są lepsze rzeczy niż filmy

Są lepsze rzeczy niż filmy

One thought on “Z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 37

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s