Z pamiętnika filmowca amatora, odcinek 42

„(…) I jeszcze jedno. No bo rozmawialiśmy o tym, że tak naprawdę jedyną rzeczą która doprowadziła do jakiegokolwiek rozwoju była ciekawość. A ciekawość wyodrębniła się jako cecha podczas ewolucji. Gdy ludzie byli ciekawi to chcieli sprawdzić czy za następną górą jest jedzenie i tam szli. Ale nie mogli być też zbytnio ciekawi – bo jeśli wpierdalali trujące jagody to umierali. A ja się zastanawiam skąd się bierze ta ciekawość. Bo mi nie wystarcza ta odpowiedź o ewolucji. No czuję, że to nie jest to. Dlaczego jedni są ciekawi, a inni nie. Okej – filozofowie byli tak ciekawi „czym jest prawda”, że zaczęli mieć swoje rozkminy ale tak naprawdę dlaczego ich to zaczęło obchodzić NA PIERWSZYM MIEJSCU. Dlaczego pomyśleli, że można być ciekawym. Przecież można było tylko żreć, wydalać, spać i rozmnażać się. I byłoby całkiem okej.”  *

Postanowiłam sprawdzić jak ma się mój naturalny kolor włosów. W końcu nie widziałam go od jakichś ośmiu lat.
To ta ciekawość.
Na szczęście jest zimno, więc chodzę w czapce i nikt nie zadaje głupich pytań. Jestem naprawdę siwa siwiuteńka.

A to ponoć teraz najmodniejsze.

Ostatnio (naprawdę nie wiem dlaczego, może to ta ciekawość? Albo raczej prokrastynacja) natrafiłam na jakieś blogowe statystyki. Okazuje się, że blogerzy to celebryci (wiem, urwałam się z choinki z tym stwierdzeniem). Tacy, którzy wrzucają foteczki na insta, snapują, tweetują, like’ują i inne ują. Trochę mnie to wszystko przeraziło, bo jak do tej pory pisałam przeważnie z potrzeby grafomaństwa, a bloga założyłam aby nauczyć się systematyczności a nie zgrywać celebrytkę.
I niby wiem, że wszyscy robimy wszystko na pokaz, godzinami zastanawiając się jakie zdjęcie profilowe wstawić na facebooka. Ale jakoś strasznie mnie to poruszyło.
Chyba rzeczywiście się starzeję.

zpfa-42-01

Jeśli Kubrick był geniuszem i kręcił Lśnienie przez rok (mówię o samym okresie zdjęciowym, nie o całej produkcji…). To my – zwyczajni studenci żeby zrobić dobry film potrzebowalibyśmy…

Coraz mniej piszę o Szkole. Może dlatego, że stała się czymś tak oczywistym, że przestałam ją zauważać. Wszystko tam jest znajome, coraz mniej zaskakuje i tylko krąży jak sęp żeby do siebie przyzwyczaić i przyciągnąć. Korytarze wyglądają tak samo i kanapy w zetce są te same (choć teraz ustawione w bardzo ZŁEJ konfiguracji). Czasami jedynie zmienia się cena kawy, albo psuje się ekspres. Zdarza się też, że zabraknie snicersów w automacie – ale to nic, bo już nie mogę na nie patrzeć. Otworzę, spróbuję i później noszę w kieszeni kurtki przez pół dnia żeby znaleźć na wieczór grzebiąc w poszukiwaniu za papierosami. Tytoń i jedzenie, niezmiennie wywołują najwięcej emocji.

Ale z drugiej strony, szkoła się o mnie troszczy. Pan Zbyszek z rekwizytorni na hali zawsze upomina żebym uważała jak chodzę po stromych schodach bo tam łatwo sobie krzywdę zrobić. A pani Małgosia z bufetu czasami specjalnie coś zachowa co mogę zjeść. Bywa, że krzyczy na mnie, że nie stawiłam się na czas – a tu z myślą o mnie zrobiła opiekane ziemniaczki – bezglutenowe!, z sosikiem i sałatką. No gdzie pani była, bo przed chwilą sprzedałam ostatnią porcję. Znowu będzie na zimno i znowu będzie „ja tylko chwycę”.

 

Kiedy tak patrzę na to wszystko zaczynam się zastanawiać co będzie jak zabraknie któregoś klocka. Co będzie kiedy znajomi z wyższych lat skończą Szkołę, a my będąc jej starymi bywalcami również będziemy musieli się od niej odkleić? To bardzo przerażające. Czy wtedy trzeba będzie się już stać dorosłym?
Wiem przecież, że nic nie jest na zawsze. Gdyby było na zawsze nie byłoby rozwoju. Żeby było na zawsze to trzeba byłoby usunąć ciekawość i potrzebę przemieszczania się. A to przecież nigdy tak nie jest.
Boję się więc trochę, że popadnę w syndrom matki, która wypuszcza dziecko z gniazda. Chce jego szczęścia, ale obawia się przeraźliwie uczucia ogromnej pustki kiedy to dziecko odfrunie. Ale kocha, więc daje wolność.

Pocieszam się więc, że rzeczy i ludzie wracają. Czasem może w innej formie, pod inną postacią, imieniem, nazwiskiem i datą urodzenia. Ale naprawdę, wracają.

zpfa-42-03

Impreza w sanatorium. Ćwiczenie inscenizacji 3D. Była Madonna, słone paluszki i dym.

Herzog też nie miał łatwo dostałam jako dedykację w jednym z prezentów na ćwierćwiecze życia. Ostatnio na zajęciach oglądaliśmy fragment filmu o nim i chcemy wierzyć, że mówił tam szczerze – bo podsumował jakoś wszystko to co mamy w sobie. Tak mi się wydaje, że mamy.

Coraz częściej mam wrażenie, że to nie o filmy chodzi. Filmy to tylko skutek uboczny tego, że decydujemy się na jakąś pracę, jakieś wyzwania i stopnie schodów do pokonania. Wyobrażam sobie, że przed narodzinami mieliśmy przed sobą taki ogromny katalog i wybór – szkoła filmowa, albo medycyna. Tylko Iksiński już wybrał film, a ponieważ postanowiliście spotkać się jeszcze w kolejnym życiu to nie wiem – wybieraj, albo znajomość z Iksińskim albo ta medycyna.
Ale nie martw się, postawimy przed tobą godne twoich możliwości wyzwania. Odpoczniesz, jak wrócisz.

A może to rzeczywiście chodzi o ciekawość.
Tylko skąd ona się bierze?

I think when you make films it is always a great strain. There a humiliations, too. I think, this kind of film-making can’t be measured in cash, it is measured in sleepless nights, stress and humiliations.
And you had to fight for it all, and no one comes along later and asks how you came through with it all… For these past 14 years I have been doing things that are not within my grasp, by nature. I have learned that in order to make films, you have to be able to survive these problems, work them over and make them into something productive. All these humiliations… They are an essential part of film-making. And any one who cannot take that propably can’t make films. And I have learned my lesson, in that respect. I’m no longer wet behind the ears.

Portret Wernera Herzoga (1986) –> końcówka filmu

herzog tez nie mial latwo.PNG

 


* Wycinek z korespondencji mailowej z moim rodzonym ojcem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s